Brytyjskie miasta spodziewają się milionów funtów na realizację projektów związanych z OZE

Już niebawem w Wielkiej Brytanii wiele miejskich projektów związanych z upowszechnianiem zielonej energii może otrzymać dofinansowanie na prowadzenie swoich działań. Spekuluje się, że kwota subwencji opiewać będzie na miliony funtów – a wszystko to w czasie, kiedy dotacje na budowę i funkcjonowanie farm wiatrowych wciąż pozostają na rekordowo niskim poziomie. Prawdopodobnie jeszcze tej jesieni brytyjski rząd przeznaczy około 3 mln funtów, by wspomóc działania związane z obniżeniem emisji szkodliwego CO2 do atmosfery; jedną z takich inicjatyw będzie zamontowanie paneli słonecznych na wielu budynkach socjalnych.

Finansowanie takich projektów wpisuje się bowiem w Plan Czystego Wzrostu (the Clean Growth Plan), który stanowi z jednej strony realizację brytyjskich planów związanych z ograniczeniem emisji dwutlenku węgla, a z drugiej efekt długotrwałych rozmów, jakie z przedstawicielami władzy przeprowadzali przedstawiciele ponad 70-ciu tamtejszych miast. Działacze środowiskowi zwracali bowiem uwagę na problemy z dofinansowywaniem swoich inicjatyw, które mają promować projekty związane z pozyskiwaniem i upowszechnianiem zielonej energii już na szczeblu lokalnym.

Jak bowiem podkreśla Claire Perry, brytyjska Minister Stanu ds. Zmian Klimatycznych i Przemysłu: Chcemy zbudować nasz własny sukces i dlatego współpraca pomiędzy rządem, ludźmi i organizacjami w całym kraju ma dla nas kluczowe znaczenie, ponieważ przygotowujemy się do rozwijania naszej Strategii Wzrostu Czystości (the Clean Growth Strategy – dop. AM).

Rebecca Long-Bailey, Sekretarz Stanu ds. Biznesu, Energii i Strategii Przemysłowej, podkreśliła, że Forum Energii Pracy (the Labour Energy Forum) popiera finansowanie farm wiatrowych, jednak jest wyraźna potrzeba wybudowania takich, które w całości byłyby własnością publiczną Wielkiej Brytanii.

Analizy wykonane przez LEF są bowiem alarmujące: Dong Energy, przedsiębiorstwo państwowe wywodzące się z Danii, dysponuje aż 31,5% z całej mocy uzyskiwanej dzięki farmom wiatrowym funkcjonującym na terenie Wielkiej Brytanii. Resztę brytyjskiego rynku zajmują prywatne firmy z Niemiec, Hiszpanii oraz Szwecji. Na szczęście podjęto odpowiednie kroki, by zmienić tą sytuację, szkodliwą przede wszystkim z punktu widzenia Brytyjczyków.

Previous Article

MIT odświeża starożytny system magazynowania energii

Next Article

Wiatrowy projekt w Ohio przełamuje administracyjne lody

Dodaj komentarz