Co dalej z kogeneracją?

Obecny system wsparcia kogeneracji będzie obowiązywał tylko do 2018 roku, a prace nad przygotowaniem następnego są we wstępnym etapie. W związku z tym nowe inwestycje będzie można rozpocząć dopiero około 2020 roku. Stawia to zatem pod znakiem zapytania realizację celów określonych przez politykę energetyczną, czyli podwojenie produkcji w kogeneracji do 2020 roku.

Na portalu polskieradio.pl czytamy wypowiedzi prezesa PGNiG Termika, Marka Deca, który twierdzi, że Polsce może nie udać się zrealizować celów, które stawia sobie w politycy energetycznej, dotyczących podwojenia produkcji w kogeneracji do 2020 roku. Według niego hamuje to rozwój sektora ze stratą dla polskiej energetyki. Polska posiada największy potencjał w zakresie kogeneracji w Unii Europejskiej, ale wcale tego nie wykorzystuje.

– Kogeneracja to technologia polegająca na jednoczesnej produkcji energii elektrycznej i ciepła w jednym procesie wytwórczym, tak, aby uzyskać ogólną sprawność wytworzenia na poziomie wyższym niż 80 procent w przeciwieństwie do rozdzielonej produkcji w zwykłych konwencjonalnych elektrowniach, gdzie uzyskujemy sprawność wytworzenia na poziomie około 40 procent – tłumaczy prezes Marek Dec.

Jednoczesna produkcja energii elektrycznej i ciepła uzależniona jest głównie od rynku ciepła, czyli od sezonowości produkcji ciepła wynikającej z naszego klimatu. Zatem nie jest możliwa przez cały rok, a jedynie przez około 5 000 godzin. Dlatego w naszych warunkach klimatycznych taki łączony sposób produkcji energii elektrycznej i ciepła wymaga odpowiedniego wsparcia.

̶  To jest prosta matematyka, bo jeżeli daną instalację można wykorzystywać w krótszym czasie, to koszty samej budowy, koszty finansowe i amortyzacja rozkładają się na krótszy czas użytkowania tej instalacji, przez to te koszty są dosyć wysokie. Z tego głównie powodu należy wspierać system kogeneracji, by zrównać opłacalność produkcji z instalacjami konwencjonalnymi – mówi Dec.

Mimo sezonowości produkcji kogeneracyjnej istnieją również zalety takiego rozwiązania. Główne dwie to efektywność na poziomie 80 procent i niska emisja CO2. Jak podkreśla Marek Dec, obecnie – do roku 2018 – obowiązuje wsparcie w postaci certyfikatów, prac nad nowym systemem wsparcia nie ma, więc nie wiemy co się będzie działo dalej. Taki stan rzeczy poważnie przeszkadza w inwestycjach. – UE prawdopodobnie nie pozwoli na przedłużenie wsparcia na zasadzie certyfikatów. Będzie popierała system, który obowiązuje przy OZE, czyli aukcje. Branża uważa, że już czas najwyższy by pomyśleć o takim systemie wsparcia. Nie powinniśmy czekać do 2018 roku, bo gdy decyzje zapadną dopiero wtedy, to ze względu na długi proces inwestycyjny pierwsze instalacje budowane przy wsparciu aukcyjnym pojawiłyby się dopiero w okolicach 2022 roku. To oczywiście uniemożliwi nam realizację celów, które stawiamy sobie w politycy energetycznej, czyli podwojenie produkcji w kogeneracji do 2020 roku – wyjaśnia Marek Dec.

  • Tagi:
Previous Article

Bardziej wydajne ogniwa paliwowe dzięki powlekaniu

Next Article

Kassenberg: bezpieczeństwo energetyczne jest budowane od dwóch stron

Dodaj komentarz