Czemu operatorzy nie pozwalają ci sprzedawać własnej energii z systemu fotowoltaicznego?

Raport sporządzony i opublikowany przez amerykański Instytut Energetyki i Polityki, wskazuje, że mimo iż operatorzy sieci przesyłowych od około pięćdziesięciu lat są świadomi problemów związanych ze zmianami klimatycznymi, to cały czas robią wszystko, aby rządy na świecie w żaden sposób nie zajmowały się tą kwestią. Wynika to w ogromnym stopniu z przywiązania tego sektora do trujących paliw, a także z uwagi na możliwość kreowania rynku w dowolny sposób i sztucznego zawyżania cen energii. Jak uważa wielu analityków, to najwyższy czas, by coś z tym zrobić.

Najnowsze wnioski badaczy przypominają te wyciągnięte w 2015 roku przez Inside Climate News i Los Angeles Times. Reporterzy donosili wtedy, że ExxonMobil (wcześniejszy pracodawca sekretarza stanu Rexa Tillersona) sponsorował badania klimatyczne już od lat 70. XX wieku.

Podobnie jak Exxon operatorzy sieci energetycznych od dawna badali, w jaki sposób dwutlenek węgla oddziałuje na środowisko, a także wydawali miliony dolarów na lobbying i działania dezinformacyjne, mające zaciemnić odkrywany przez nich i innych naukowców obraz dotyczący zmian klimatycznych na Ziemi.

Już w 1988 roku badacze z Edison Electric Institute raportowali, że „zmiany klimatyczne w ciągu następnych trzydziestu lat mogą w istotny sposób dotknąć sektora energetycznego”. Rok później przedstawiciele firm elektrycznych z USA dołączyły do Global Climate Coalition, międzynarodowej siatki lobbingowej, której jednym z kluczowych osiągnięć było namówienie Georga W. Busha do wycofania się z Protokołu z Kioto.

Obecne prognozy dotyczące zmian klimatycznych na świecie są poważniejsze niż wtedy, gdy sektory elektryczny i naftowy zaczęły interesować się badaniami. Klimatolodzy zgodni są co do tego, że aby zminimalizować wpływ zmian klimatycznych na ludzi, należy przeformować zasilanie naszych domów.

Obecnie około 35 procent emisji dwutlenku węgla w Stanach Zjednoczonych pochodzi z sektora energetycznego, głównie z elektrowni węglowych (70 procent), które zainwestowały miliony dolarów w to, aby utrzymać się na rynku pomimo ich destruktywnego wpływu na środowisko naturalne. Jak długo będzie im się to udawać w dobie masowej rezygnacji z paliw kopalnych w sektorze energetycznym? Nie wiadomo, ale naukowcy wskazują, że czas, kiedy rezygnacja z węgla w gospodarce pozwoli nam uratować klimat, powoli dobiega końca.

Za wprowadzenie w życie tych zmian odpowiedzialni powinni być operatorzy elektrowni i systemów przesyłowych. Oni jednakże postępują dokładnie na odwrót – starają się powstrzymać popularyzację OZE. Ostatnio wzięli sobie za cel dachowe systemy fotowoltaiczne. Operatorzy w USA (i nie tylko) prowadzą kampanię mającą zakończyć net-metering dla osób posiadających własne instalacje PV. Oznacza to, że posiadacze takich systemów na własnych dachach nie będą mogli sprzedawać nadmiaru energii elektrycznej do sieci. W ten sposób operatorzy pozbawiają ich szansy na zrobienie czegoś dobrego zarówno dla środowiska, jak i dla ich portfeli.

W 2016 roku na lobbying w USA operatorzy sieci energetycznych przeznaczyli 114,3 miliona dolarów. W tym roku ta kwota będzie jeszcze większa – dotychczasowo wydano już niemalże 60 milionów dolarów.

Problem zarysowuje się wyraźnie – nie możemy ufać firmom energetycznym w kwestii tego, co jest dla nas dobre. Konieczna jest szybka transformacja tego sektora. Należy przeprowadzić modernizację zarówno sieci, jak i rozwiązań prawnych, aby możliwe było chociażby odsprzedawanie przez konsumentów energii elektrycznej do sieci. Co trzeba zrobić, aby stało się to realne? Wystarczy wyeliminować z całego systemu nieustanną pogoń za zyskiem prowadzoną przez ogromne korporacje energetyczne.

W Stanach Zjednoczonych taka operacja może nie być łatwa z uwagi na fakt, że firmy te są przeważnie prywatne. Bez znaczenia nie jest także przestarzałe prawo, przyjęte, zanim energetyka wiatrowa czy słoneczna uległa znacznej popularyzacji. Transformacja może okazać się niemożliwa, dopóki energetyka będzie pozostawać w rękach bogatych elit, które nie tylko decydują o poczynaniach firm, ale także mają realny wpływ na politykę.

W innych krajach sytuacja prezentuje się nieco lepiej. W czasie ostatnich wyborów w Wielkiej Brytanii w programie laburzystów Jeremy’ego Corbyna czytaliśmy hasła obiecujące stworzenie „publicznego, zdecentralizowanego systemu energetycznego”.

W USA także pojawiają się tego rodzaju inicjatywy, jak chociażby spółdzielnie energetyczne, np. New Deal. Ponadto wiele miast mocno angażuje się w walkę z dużymi korporacjami i stara się stworzyć dogodne warunki dla rozwoju czystych źródeł energii elektrycznej.

Previous Article

Energa nie podniesie cen prądu. URE odmówił

Next Article

Pepsi, Unilever oraz Nestle oskarżone o niszczenie lasów tropikalnych

Dodaj komentarz