Hesla, czyli wodorowa Tesla

Motoryzacja jest jedną z tych branży, która coraz szybciej się rozwija. W związku z tym możliwe jest, że naszym wnukom będziemy opowiadać o napędzie spalinowym jako o relikcie minionej epoki. Elektryczne pojazdy coraz częściej pojawiają się na drogach całej Europy, choć nie są one jedyną alternatywą spośród ekologicznych rozwiązań oferowanych przez tę branżę. Coraz więcej mówi się bowiem o wodorze, który ma być realną konkurencją dla napędu elektrycznego – jednym z entuzjastów takiego rozwiązania jest Toyota oraz pewna holenderska firma.

Mowa o Grupie Holthausen, która postanowiła przerobić Teslę S w taki sposób, by napędzana ona była wodorem. Sam Elon Musk nie jest zwolennikiem takiego rozwiązania, o czym niejednokrotnie dawał znać w swoich wypowiedziach. Hesla jest jednak niezależnym projektem, który z tym zdaniem nie musi się liczyć.

Fabryczna Tesla S zostanie pozbawiona pakietu akumulatorów; zastąpiono je zbiornikiem na paliwo wodorowe oraz generatorem ogniw paliwowych. Hesla wciąż posiada jednak baterię pokładową, która we współpracy ze zbiornikiem na wodór pozwala na pokonanie odległości rzędu nawet 1000 km.

Cząsteczki wodoru trafiają do ogniwa paliwowego. Anoda usuwa tam z nich elektrony, a te przez obwód trafiają do baterii i generują dodatkowy ładunek. Następnie jony wodoru przepływają przez katodę, gdzie spotykają się ponownie z elektronami. Łączą się one z tlenem i tworzą wodę, która wychodzi z ogniwa paliwowego – tak zasadę działania napędu Hesli wytłumaczył Kyree Leary z portalu futurism.com.

Każdy chętny może kupić swoją Heslę za jedyne 78 tysięcy euro. Na pytanie, czy jest to kwota adekwatna do oferowanych możliwości należy odpowiedzieć sobie samodzielnie, jednak mimo wszystko innowacyjne rozwiązania zastosowane w Hesli zasługują na uwagę.

Previous Article

Segreguję – widzę bez przeszkód

Next Article

Już dziś rusza Kongres Biogospodarki

Dodaj komentarz