Kolejny rekord na rynku zielonych certyfikatów

Gdy w Senacie ważyły się losy ustawy mającej zwiększyć ilość certyfikatów obracanych na wolnym rynku, a w ministerstwie kończyły prace nad rozporządzeniem wyznaczającym popyt na nie, giełdowy obrót świadectwami pochodzenia wzrósł do nienotowanych nigdy rozmiarów i to po dawno niewidzianych cenach.

We wtorek, 25 lipca, padł rekord giełdowego obrotu zielonymi certyfikatami. Nabywcę znalazło ponad 157 GWh świadectw pochodzenia (2,5 więcej, niż zwykle) za ponad 5,5 mln zł, a ich cena wzrosła o 10% w ciągu jednego dnia.

Zaledwie dwa dni później Minister Energii opublikował projekt rozporządzenia zwiększającego popyt na zielone certyfikaty z obecnych 15,4% do 17,5% w 2018 roku.

Po publikacji tej informacji cena certyfikatów wzrosła o kolejnych 10% – z ok. 35 do 39 zł/MWh, przy nieznacznie niższym wolumenie obrotu. Wzrost obowiązku umorzenia zielonych certyfikatów w przyszłym roku skróci okres rozładowywania znacznej nadwyżki zielonych certyfikatów na rynku.

Wiceminister energii Andrzej Piotrowski sugerował w trakcie senackiej dyskusji nad projektem ustawy mającej pomóc w rozwiązaniu długoterminowych umów na zakup zielonych certyfikatów (tzw. Lex Energa), że to ten projekt mógł podbić cenę świadectw pochodzenia na giełdzie. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest jednak wpływ na rynek projektowanego rozporządzenia określającego przyszłoroczny popyt.

Od niedawna Minister Energii może zmieniać popyt na certyfikaty co roku. Jednocześnie resort nie publikuje jednak choćby planowanej ścieżki popytu na przyszłe lata. W efekcie co roku resort dysponuje bardzo ważną informacją cenotwórczą dla rynku zielonych certyfikatów, która – co może sugerować historyczny rekord obrotu certyfikatami przy rosnącej cenie – ma potencjał kształtowania rynku jeszcze przed oficjalną publikacją przez Rządowe Centrum Legislacji.

Dalsza część artykułu na portalu wysokienepiecie.pl

Previous Article

Saudyjczycy ogłaszają przetarg na budowę pierwszej elektrowni wiatrowej

Next Article

Elektromobilność – czyli jak to się robi w Krakowie

Dodaj komentarz