Projekt największej amerykańskiej morskiej farmy wiatrowej zatwierdzony

Coraz więcej państw skłania się ku stawianiu turbin na obszarach morskich, bowiem są one bardziej efektywne, niż te na lądzie. Co prawda nie każdy kraj może sobie pozwolić na takie udogodnienia. W ostatnim czasie głośno było o pomyśle polskiego rządu odnośnie do budowy pierwszej polskiej morskiej farmy wiatrowej na Morzu Bałtyckim. Plany te są całkiem realne, lecz na ich realizację trzeba jeszcze poczekać. Stany Zjednoczone również widzą potencjał w takim rozwiązaniu, nie dziwi więc fakt, że właśnie został zatwierdzony plan budowy największej farmy morskiej na amerykańskich wodach terytorialnych.

W ubiegłą środę gubernator Nowego Yorku zatwierdził realizację planów budowy morskiej farmy wiatrowej o mocy 90 MW oddalonej o 50 km w głąb morza od Montauk. Będzie to druga amerykańska morska farma wiatrowa, a zarazem największa. Obecnie działająca farma w Block Island ma moc trzykrotnie mniejszą od tej, która zostanie wybudowana w najbliższych latach. Całość projektu będzie składać się z 15 turbin wiatrowych, które mają zasilić 50 tysięcy domów mieszkalnych. Decyzja o budowie farmy wiatrowej została przyjęta entuzjastycznie, ponieważ jest ona nadzieją nie tylko na produkcję dużej ilości ekologicznej energii, lecz również ma zapewnić wiele nowych miejsc pracy.

Jak widać pomimo niechętnej polityki Donalda Trumpa do Ekologicznych Źródeł Energii, wciąż powstają nowe inwestycje w poszczególnych stanach USA. Zarówno inwestorzy, jak i zwykli obywatele widzą potencjał w zielonej energii. Nowemu prezydentowi ciężko będzie przeforsować swoją wizję odnośnie polityki energetycznej biorąc pod uwagę fakt, jak szybko rozwija się branża odnawialnych źródeł energii, przy jednoczesnym kryzysie i przestoju, jaki dotyka kopalń węglowych na całym świecie.

Previous Article

Europejski rekord dziennej produkcji prądu przez farmy wiatrowe

Next Article

Rosja krajem zielonej energii?

Dodaj komentarz