Nowelizacja ustawy o OZE przyjęta bez uwzględnienia głosów branży

W czwartek tj. 20.07 br. Sejm znowelizował ustawę o OZE. Projekt został przygotowany przez przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości, którzy w ekspresowym tempie przeskoczyli wszystkie niezbędne procedury, począwszy od złożenia projektu do laski marszałkowskiej aż do finalnego głosowania na sali plenarnej. Kolejnym etapem wprowadzania znowelizowanej ustawy jest jej zatwierdzenie przez Senat, co może nastąpić jeszcze w tym miesiącu.

Co jest przyczyną wprowadzenia nowelizacji?

Celem projektowanej ustawy jest wprowadzenie rozwiązania ułatwiającego zrównoważony rozwój naszego kraju w obszarze odnawialnych źródeł energii poprzez zmianę wysokości jednostkowej opłaty zastępczej będącej elementem pozwalającym na uelastycznienie rynku zielonych certyfikatów oraz w perspektywie długoterminowej zmniejszenie nadpodaży certyfikatów na tym rynku — czytamy w uzasadnieniu do projektu ustawy.

Czy aby na pewno?

Przegłosowana w zeszły czwartek nowelizacja ustawy napotkała opór ze strony Polskiego Stowarzyszenia Energii Wiatrowej i Konfederacji Lewiatan. Organizacje te twierdzą, że projekt poselski jest niekorzystny dla branży OZE i może jej przynieść  duże szkody. Z tymi zastrzeżeniami jednak nie zgadzają się wnioskodawcy noweli, którzy stwierdzili ustami Jana Krzysztofa Ardanowskiego, że:

– Mija rok funkcjonowania ustawy o OZE, która stworzyła definicję prosumenta, stworzyła możliwość bezproblemowego podłączenia do sieci małych instalacji, wprowadziła aukcje, dzięki czemu na rynek dostaną się ci, którzy produkują najtaniej. Wówczas też minister Tchórzewski zapowiedział, że przez rok przyjrzymy się, jak ona funkcjonuje i po tym czasie spróbujemy ją poprawić. Teraz nadszedł ten czas.

Kto lobbował za zmianami?

Zaangażowanymi w przyjęcie poprawionej wersji ustawy są prezesi spółek energetycznych m.in. Daniel Obajtek z Energii, który od dłuższego czasu toczył boje o zmianę zapisów ustawy o OZE. Energa, którą zarządza, traciła najwięcej na przepisach zmuszających ją do obowiązkowego odkupu energii z zielonych źródeł. Zwiększało to koszty Energii i w dłuższym rozrachunku czyniło dla energetycznego giganta nieznośnym.

Kto za to zapłaci, a kto zyska?

Pomysł grupy posłów PiS na nowelizację polega na powiązaniu wysokości jednostkowej opłaty zastępczej z cenami rynkowymi zielonych certyfikatów.

Nowa ustawa o odnawialnych źródłach energii podnosi opłatę przejściową, która rekompensuje koszty wsparcia producentów energii odnawialnej oraz likwidacji umów długoterminowych elektrowni. De facto dotknąć może wszystkich odbiorców energii elektrycznej w Polsce.

Wysokość stawki opłaty OZE w okresie od 1 stycznia 2017, do 31 grudnia 2017 roku wynosi: 3,70 zł/MWh. Znowelizowana ustawa zwiększa koszt wsparcia dla producentów zielonej energii z 3,70 brutto miesięcznie do 8 zł dla gospodarstwa domowego.

Urząd Regulacji Energetyki poinformował, że zarówno na wsi, jak i w mieście gospodarstwa domowe zapłacą identyczną kwotę 96 zł brutto, co jest wzrostem o 46 zł!

Nie da się ukryć, że zdecydowanym zwycięzcą boju o nowelizację ustawy o OZE są energetyczni giganci. Zaciąganie zobowiązań kredytowych umożliwiających przeprowadzanie modernizacji starych bloków elektrowni węglowych staje się całkowicie nierealne ze względu na cenę energii oraz koszty ponoszone przez energetycznych gigantów na odkupienie zielonych certyfikatów. Zatem nowelizacja ma na celu finansowe odciążenie energetycznych spółek Skarbu Państwa oraz podniesienie ich rentowności.

Upadek energetyki konwencjonalnej może bowiem pociągnąć za sobą upadek branży wydobywczej co mogłoby spowodować utratę zaufania ze strony dużych central związkowych, które w większości popierają rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Previous Article

Ule na dachu dyrekcji Lasów Państwowych

Next Article

10 mln złotych na wsparcie wdrażania polityki klimatyczno-energetycznej i badania jej wpływu na polską gospodarkę

Dodaj komentarz