OZE a deficyt energii

Jak możemy przeczytać w Dzienniku Gazecie Prawnej – Kiedy na początku tygodnia wprowadzone zostały ograniczenia dostaw energii, wydawało się że jednocześnie wzrośnie wykorzystanie OZE, okazało się jednak, że elektrowniom wiatrowym brakuje wiatru, wodnym – wody, a słoneczne są zbyt drogie.

Tomasz Chmal, specjalista ds. energetyki, twierdzi, że jest to spowodowane dotychczasową polityką, która wspierała rozwój najtańszych w budowie i instalacji odnawialnych źródeł energii (m.in. współspalania biomasy czy elektrowni wiatrowych), natomiast technologie solarne należały do najdroższych – poinformowała gazeta.

Sławomir Krenczyk z Enei powiedział gazecie, że niskie stany wody i brak wiatru powodują, mimo łącznej mocy OZE około 1000 MW na terenie działania Enea Operator, iż ich obecna efektywność wynosi zaledwie 2 do 5 proc.

– Od 1 do 11 sierpnia poziom chwilowej mocy w elektrowniach wodnych i na farmach wiatrowych wyniósł ok. 90 MW, co jest tylko nieznacznym uzupełnieniem energii ze źródeł konwencjonalnych – poinformował w rozmowie z dziennikiem Marcin Przybylski, kierownik działu inwestycji i rozwoju w Tauron Ekoenergia.

Z 4,1 tys. MW mocy zainstalowanej w źródłach wiatrowych ostatnio produkowały one mniej niż 10 proc. W niektórych godzinach było to ledwie 100 MW.

Przy takiej pogodzie jaką mamy w ostatnim czasie, najlepiej sprawdziłyby się elektrownie solarne, jednak w tym przypadku dysponujemy akurat najmniejszymi mocami ze wszystkich OZE – napisał DGP.

Previous Article

Import energii nie uleczy polskiej elektroenergetyki

Next Article

PSE: odpowiedź na list FOEEiG

Dodaj komentarz