Spalarnie odpadów generują zbyt duże ilości zanieczyszczeń

odpady

W niemal każdym zakątku planety śmieci oraz ich nadmiar stanowią poważny problem. Do pewnego stopnia odpady można bowiem poddać recyklingowi, jednak są się też i takie, których nie można ponownie wykorzystać lub jest to zdecydowanie nieopłacalne. Rozwiązaniem takiej właśnie kwestii miały być spalarnie odpadów, które miały stanowić panaceum na podobne bolączki. Okazuje się jednak, że sprawa nie jest tak prosta, jak może się to z pozoru wydawać.

Dobrym przykładem na zobrazowanie powyższej sytuacji jest komplikacja, z jaką obecnie borykają się inwestorzy jednej z powstających spalarni śmieci, usytuowanej w Sydney. Okazało się bowiem, że australijscy działacze na rzecz środowiska mają spore obiekcje wobec powstającego budynku. Ich zdaniem generowane przez spalarnię i uwalniane do atmosfery ilości toksyn będą tak wielkie, że zaszkodzą zdrowiu okolicznych mieszkańców. Powyższym apelem przejęły się osoby odpowiedzialne za właściwe gospodarowanie odpadami, i zredukowały o połowę plany, jakie wstępnie dotyczyły budowanej spalarni i takiego sposobu gospodarowania odpadami.

Kłopotliwa okazała się nie tylko skala przedsięwzięcia (nowa spalarnia miała docelowo być największą na tym terenie), ale także jej usytuowanie: w odległości 800 metrów od najbliższego przedmieścia, jakim jest Erskine Park, oraz we wrażliwym obszarze zatoki w Sydney, posiadającej najgorszą jakość powietrza w całej Australii, zwłaszcza w miesiącach letnich.

Inwestor całego przedsięwzięcia, firma Next Generation, zapewnia, że w swoich planach uwzględniła postulaty mieszkańców i podkreśla, że nowa spalarnia będzie wykorzystywać najnowocześniejszą technologię, stając się przy tym źródłem zielonej energii.

Przeciwnicy tego typu rozwiązania, zrzeszeni w grupę No Incinerator for Western Sydney uważają, że powyższe deklaracje delikatnie mówiąc mijają się z prawdą: To nie czysta, zielona energia, to po prostu spalanie paliw kopalnych w innej formie (…). Spalarnie emitują także mnóstwo szkodliwych gazów, złożonych z metali toksycznych takich jak dioksyna, arsen, rtęć, kadm i ponad 200 organicznych substancji chemicznych, włączając w to te rakotwórcze, mutagenne i zaburzające gospodarkę hormonalną.

Powyższy projekt zostanie zaopiniowany przez niezależną komisję w ciągu kilku najbliższych miesięcy.

Previous Article

Australijczycy chcą domowych magazynów energii

Next Article

Wrocławska Vozilla zelektryfikuje Wrocław

Dodaj komentarz