Tesla zaczyna budować obiecany Powerpack

W marcu br. na Twitterze doszło do ciekawej wymiany zdań pomiędzy szefem przedsiębiorstwa Tesla, Elonem Muskiem, a współzałożycielem firmy Atlassian Mikiem Cannonem oraz jednym z senatorów Południowej Australii. Szef amerykańskiego przedsiębiorstwa stwierdził, że nie ma rzeczy niemożliwych, w związku z czym rozwiąże problem niedoboru energii w Australii Południowej w ciągu 100 dni, a jeśli to mu się nie uda, to jego firma poniesie koszty całego przedsięwzięcia.

Zgodnie z powyższą deklaracją 29 września br. Musk udał się do Południowej Australii, aby oficjalnie rozpocząć budowę największej na świecie instalacji akumulatorów litowo-jonowych. Zrobił to zaraz po konferencji, na której ogłosił, że do 2022 roku Tesla dotrze na Marsa – co wymownie podsumowuje słowa właściciela Tesli, który uważa, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych.

Wedle zapowiedzi, gigantyczny magazyn energii o pojemności 100 MW ma zostać uruchomiony nie później niż 1 grudnia 2017 roku, a zostanie zlokalizowany nieopodal Jamestown. Jeżeli powyższy termin zostanie przekroczony, to Tesla nie otrzyma za wykonaną pracę żadnego wynagrodzenia. W jednym z wywiadów Elon Musk przyznał, że niespełnienie obietnicy może kosztować go nawet 50 milionów dolarów.

Jeśli akcja się powiedzie, około 30 tysięcy gospodarstw domowych w regionie Południowej Australii nie będzie już narzekać na niestabilną sieć energetyczną, w wyniku której niedobory energii stają się tam powszechnym zjawiskiem.

Previous Article

Donald Trump będzie wspierać państwa pozostające przy paliwach kopalnych

Next Article

Nowa turbina GE o mocy 4,8 MW została zaprezentowana

1 komentarz

Dodaj komentarz