USA porzuca porozumienie Paryskie

USA bez OZE po elekcji Trumpa

Listopadowy wybór Donalda Trumpa na nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych był dużą niespodzianką. Pomimo że sondaże wskazywały taką możliwość, to mało kto wierzył w to, że w dniu wyborów mniej prawdopodobny scenariusz się ziści. Niespodzianka stała się jednak faktem, co było szokiem dla wielu milionów ludzi na całym świecie — przez polityków innych państw, szarych obywateli USA czy ludzi związanych z ekologią. Świat w pewien sposób stanął na głowie, powodując nagły zwrot w polityce USA w wielu kwestiach. Zmieniło się wiele rzeczy, także w kwestii dotyczących ochrony środowiska czy OZE. Punktem kulminacyjnym całej zmiany stało się jednak wczorajsze wystąpienie Donalda Trumpa, w którym ogłosił, że USA nie będą dłużej respektować postanowień konwencji Paryskiej.

USA postanowiło wycofać się z porozumienia, które zostało podpisane niespełna 2 lata temu, pod rządami Baracka Obamy. Donald Trump argumentuje swoją decyzję obawą o złe konsekwencje dla gospodarki Stanów Zjednoczonych, która cierpi poprzez rygorystyczne normy porozumienia Paryskiego. Pogłoski o wycofaniu się USA z podpisanego traktatu pojawiły się zaraz po wybraniu nowego prezydenta – były to jednak wtedy nieśmiałe plotki z uwagi na to, że Trump jasno stawiał siebie jako przeciwnika energetycznej rewolucji czy teorii globalnego ocieplenia. W ostatnim tygodniu plotek było coraz więcej i więcej, aż w końcu okazało się, że to nie plotki a faktyczna decyzja nowych władz USA.

Kością niezgody okazały się zobowiązania do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Na szczycie G7 toczyły się zażarte dyskusje na ten temat, a wedle medialnych doniesień Donald Trump był bardzo trudnym rozmówcą, przekonanym do swoich racji. Finalnie nie zgodził się on na redukcję emisji, co jednoznacznie poskutkowało porzuceniem podpisanego 1,5 roku wcześniej porozumienia.

Decyzja Donalda Trumpa wytworzyła falę krytyki wokół jego osoby. Ludzie biznesu, polityki czy osoby szeroko znane z aktywności proekologicznej otwarcie i głośno go skrytykowały. Jedną z takich osób jest Elon Musk, który do niedawna był jednym z doradców Donalda Trumpa. Był, ponieważ zadeklarował się on, że jeżeli USA opuszczą porozumienie klimatyczne, nie będzie już więcej uczestniczyć w obradach z Donaldem Trumpem.

Patrząc z perspektywy podjętej decyzji, bardzo interesująca wydaje się energetyczna przyszłość USA. Wiele jest stanów, które jasno wybrały proekologiczną drogę wobec uzyskiwania energii, jak przykładowo Kalifornia. Także Teskas coraz bardziej intensywnie rozpoczął „zielone” inwestycje, mimo mocno rozwiniętego przemysłu wydobywczego. Trend OZE i większych inwestycji w ochronę środowiska ciągle postępuje, a Donald Trump musi się z tym prędzej czy później pogodzić.

Previous Article

Hiszpanie planują kolejną aukcję OZE na 3 GW mocy

Next Article

Ekologiczny i minimalistyczny dom z Chile

Dodaj komentarz