Czy zniknie zjawisko blokowania mocy przyłączeniowych?

Dziennik Rzeczpospolita informuje o ryzyku, że wyeliminowanie zjawiska blokowania mocy, które było jednym z podstawowych celów Ustawy o OZE, może nie zostać zrealizowane. Majowa ustawa bowiem nie rozwiązuje problemu projektów widm, co do których nie ma szans na realizację, a które blokują moce przyłączeniowe.

Jak przestrzegają prawnicy i eksperci, wirtualne projekty farm wiatrowych nadal będą blokować moce. Przyczyna jest wprowadzona w maju możliwość jednostronnego wypowiedzenia umowy o przyłączenie dla projektu farmy wiatrowej, któremu minął określony umownie termin na dostarczenie energii do sieci. Ustawa o OZE daje na to 48 miesięcy (lub w przypadku morskiej farmy aż 72 miesiące).

Według prawników bardziej odpowiednią formą niż wypowiedzenie byłby tryb odstąpienia od umowy. Taka praktyka powinna się utrwalić na całym rynku energetycznym, bez względu, czy jest to technologia odnawialna czy konwencjonalna. Jeśli ta sprawa nie zostanie uregulowana, sprawy będą grzęzły na długie miesiące w sądach. Cytowany przez dziennik radca prawny z kancelarii DLA Piper Wiater Mikołaj Strojnowski zaleca zmiany przede wszystkim dlatego, że wypowiedzenie nie skutkuje zwrotem wzajemnych należności i świadczeń, w tym zaliczki, której wysokość może wynieść nawet 3 mln zł. W przypadku odstąpienia do takiego zwrotu dochodzi, choć niekoniecznie w pełnej wysokości.

Rzeczpospolita podaje, że na dzień dzisiejszy umowy na podłączenie do sieci mają elektrownie wiatrowe na lądzie o łącznej mocy ok. 23 tys. MW, ale odliczając już kręcące się turbiny, jest ich ok. 19 tys. MW. Według eksperta ds. OZE, Jana Biernackiego, większość z nich to martwe projekty. Twierdzi on, że jeśli w ciągu ostatnich dziesięciu lat zbudowano nieco ponad 4 tys. MW mocy wiatrowych, to statystycznie tylko część inwestycji z umowami przyłączeniowymi zostanie zrealizowana w najbliższych latach. Dodaje, że oczyszczenie rynku może pomóc realizować nowe projekty, których właściciele będą chcieli wejść w system aukcyjny.

Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej przedstawiło w dzienniku swoją opinię, że zapisy ustawy o OZE nie spowodują gwałtownego oczyszczenia rynku z projektów widmo. Ich weryfikacja będzie następować stopniowo w kolejnych ogłaszanych co roku aukcjach na zielone moce. Według Arkadiusza Sekścińskiego z PSEW Ustawa o OZE i nowelizacja Prawa energetycznego daje narzędzia operatorom, by mobilizować inwestorów w zakresie harmonogramu realizacji inwestycji, ale przepisy nie są precyzyjne. Zgodnie z tymi przepisami wydane umowy przyłączeniowe będą ważne nie dłużej niż do połowy 2019 r. i po czterech latach większość umów przyłączeniowych wygaśnie, co spowoduje konieczność podpisania nowych. Jak wynika z informacji „Rz” obecnie obwiązują umowy przyłączeniowe dla farm wiatrowych o łącznej mocy ok 23 GW. Przypominamy, że na koniec czerwca moc zainstalowana funkcjonujących farm wiatrowych wynosiła nieco ponad 4,1 GW. Według Sekściński do 2020 roku może powstać jeszcze drugie tyle mocy w elektrowniach wiatrowych.

Previous Article

TSMC wycofuje się z branży PV

Next Article

Pierwszy innowacyjny dworzec systemowy

Dodaj komentarz