Publicystyka Rosyjskie drony nad Polską, a rząd wysyła sygnały o końcu „Mojego Prądu”. Kto podcina nasze bezpieczeństwo? 10 września 2025 Publicystyka Rosyjskie drony nad Polską, a rząd wysyła sygnały o końcu „Mojego Prądu”. Kto podcina nasze bezpieczeństwo? 10 września 2025 Przeczytaj także Publicystyka Czy kino może kształtować wrażliwość ekologiczną? Przypadek „Avatara” Gdy naukowcy biją na alarm, wielu z nas wzrusza ramionami. Gdy to samo robi kino – zaczynamy działać. Popkultura potrafi opowiadać o kryzysie środowiskowym w sposób, który angażuje nasze serca. Jednym z najczęściej przywoływanych przykładów jest „Avatar” Jamesa Camerona, którego kolejna część ma szansę ponownie zwrócić uwagę widzów na kwestie środowiskowe. Publicystyka Szponcić program? Jak Czyste Powietrze stało się symbolem administracyjnego chaosu W poniedziałek, 8 grudnia 2025 roku, ogłoszono wyniki plebiscytu na Młodzieżowe Słowo roku 2025. Zwycięzcą zostało słowo „szpont/szponcić” oznaczające robienie czegoś nie do końca właściwego, legalnego lub po prostu cwaniackiego. Już wcześniej było obecne w slangach miejskich i przestępczych w znaczeniu „kombinować, intrygować, powodować nieporozumienia”. Dla wielu osób to słowo pomaga nazwać chaos panujący dziś w programie Czyste Powietrze. Rosyjskie drony naruszają polską przestrzeń powietrzną, to realne zagrożenie, które skłania do refleksji także nad bezpieczeństwem energetycznym. W tym samym czasie z Ministerstwa Klimatu i Środowiska płyną sygnały o możliwym zakończeniu programu Mój Prąd. W ciągu kilku lat program pomógł setkom tysięcy rodzin uniezależnić się częściowo od państwowych koncernów, importowanych paliw i wahań cen. Czy w takiej sytuacji naprawdę stać nas na to, by zrezygnować z własnej energetycznej tarczy? Reklama Spis treści ToggleSymbol niezależności czy „kosztowny dodatek”?Rosyjskie drony a polska niezależnośćRowerowa wizja BolestyPolska powinna wspierać prosumentówCzy stać nas na taki błąd? Symbol niezależności czy „kosztowny dodatek”? Program Mój Prąd to dziś jeden z filarów prosumenckiej rewolucji. Dzięki niemu dachy polskich domów pokryły się panelami fotowoltaicznymi, a coraz częściej, również magazynami energii. To nie tylko oszczędność na rachunkach, ale też odporność na kryzysy. Gdy sieć pada, a rachunki szybują, prosument ma swoje źródło energii i choć częściową niezależność. W obliczu wojny w Ukrainie i ataków hybrydowych trudno o bardziej namacalny symbol bezpieczeństwa niż własna energia. Tymczasem wysyłane są sygnały o końcu programu. Powód? Rzekomo osiągnięto cele. Tylko że bezpieczeństwo, czy to militarne, czy energetyczne, nigdy nie jest wydatkiem zbędnym. Energia kontra demokracja. Kto naprawdę decyduje o przyszłości energetyki w Polsce? Rosyjskie drony a polska niezależność Obrazy rosyjskich dronów wlatujących do Polski działają na wyobraźnię. Odsłaniają słabość granic i bezradność wobec nowego typu zagrożeń. Ale są też metaforą – pokazują, że państwo nie zawsze będzie w stanie ochronić obywateli. Dlatego obywatele powinni mieć prawo i narzędzia do budowania własnych form zabezpieczenia. Fotowoltaika i magazyny energii są jedną z takich form – nie militarną, ale strategicznie ważną. Sygnały o końcu Mojego Prądu w momencie, gdy wojna za wschodnią granicą wciąż trwa, brzmią jak odwrócenie się plecami do społeczeństwa. Zamiast wzmacniać tarczę obywateli, rząd ją osłabia. Rowerowa wizja Bolesty Na tym tle kontrowersyjnie wypadają pomysły wiceministra Bolesty, który często podkreśla znaczenie rowerów elektrycznych. Owszem, rowery są potrzebne w miastach, ale czy mają być naszą odpowiedzią na rosyjskie drony i kryzysy energetyczne? Czy zamiast budować niezależność energetyczną Polaków, rząd szykuje nam ewakuację na elektrycznych jednośladach? Tylko czym je naładujemy, skoro jednocześnie chce się ograniczać rozwój domowej fotowoltaiki i magazynów energii? Polska powinna wspierać prosumentów Nie da się budować nowoczesnego państwa bez społeczeństwa energetycznie świadomego i niezależnego. Kraje Europy Zachodniej rozwijają programy wsparcia, zachęcając obywateli do inwestycji w OZE, bo wiedzą, że to buduje odporność całej gospodarki. Polska, rezygnując z Mojego Prądu, ryzykuje nie tylko zahamowanie transformacji, ale też zwiększenie podatności na kryzysy – zarówno te energetyczne, jak i geopolityczne. Prosument nie jest kosztownym dodatkiem do systemu, lecz istotnym elementem nowej, rozproszonej energetyki, odpornej na kryzysy. Czy stać nas na taki błąd? Sygnały płynące z resortu klimatu o możliwym końcu programu Mój Prąd nie są zwykłą korektą polityki. To ostrzeżenie, że państwo gotowe jest osłabić obywateli w imię krótkoterminowych kalkulacji budżetowych. Koszty tej decyzji poniesiemy wszyscy, w postaci większej zależności od paliw kopalnych, importu energii i nacisków zagranicznych dostawców. W obliczu rosyjskich dronów nad Polską naprawdę możemy sobie pozwolić na luksus rezygnacji z własnego bezpieczeństwa energetycznego? Zobacz też: Mój Prąd 6.0: dane z województw. Gdzie najwięcej dotacji na magazyny energii, pompy ciepła i PV? Źródła: MKiŚ, dane NFOŚiGW, komunikaty prasowe Fot: Canva, zdj. Krzysztof Bolesta/gov.pl Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.