Ochrona środowiska Kiedy koniec z chowem klatkowym? Złe wiadomości dla ekologów 12 kwietnia 2020 Ochrona środowiska Kiedy koniec z chowem klatkowym? Złe wiadomości dla ekologów 12 kwietnia 2020 Przeczytaj także Ochrona środowiska Peru przyznaje pszczołom prawa. Europa wciąż szuka sposobu na ochronę zapylaczy Podczas gdy w Europie dzikie pszczoły dopiero trafiają na listy gatunków zagrożonych, w Peru podsunięto się o krok dalej – przyznano im realne prawa i możliwość sądowej ochrony siedlisk. Decyzja peruwiańskich władz wynika z ogromnej roli środowiskowej, jaką pszczoły odgrywają w lokalnych ekosystemach i pokazuje, że przyszłość bioróżnorodności zależy od śmiałych rozwiązań prawnych. Ochrona środowiska Bobry jako inżynierowie środowiska. Jak biomimikra tam wspiera wodne ekosystemy Bobry pełnią w Polsce funkcję naturalnych inżynierów środowiska – ich tamy magazynują wodę, tworzą siedliska dla wielu gatunków i łagodzą skutki suszy oraz powodzi. Coraz częściej ich działania stają się inspiracją dla ludzi w ramach biomimikry, czyli naśladowania rozwiązań przyrodniczych w celu poprawy funkcjonowania ekosystemów. W tej chwili w Polsce w chowie klatkowym jest 41 mln kur, a na wolnym wybiegu, ściółce i w produkcji ekologicznej – 7, 2 mln kur niosek. Eksperci z branży uważają, że wielkie zmiany nie nastąpią szybko. Reklama Ekolodzy i aktywiści, którym zależy na zniesieniu chowu klatkowego, najprawdopodobniej będą musieli poczekać na większe zmiany w branży. Alternatywne i bardziej humanitarne dla zwierząt rozwiązania były wprowadzane w 2016 roku, od tamtej pory dążenie do bardziej ekologicznej produkcji wyhamowało. – Rok 2016 był „przełomowy” z uwagi na presję płynącą z handlu nowoczesnego i HoReCa. Pomimo realnego spojrzenia, że nie jest możliwe całkowite odejście od produkcji klatkowej, dla wielu producentów stało się oczywiste, że częściowe zmiany są nie do uniknięcia w zderzeniu z trendem konsumenckim i pewnym (trudnym jeszcze do zdefiniowania) popytem na ten rodzaj produktów ze strony różnorodnych kanałów sprzedaży. Dlatego wielu producentów w Polsce podjęło decyzję o dywersyfikacji ryzyka w prowadzonej działalności, aby ustrzec się przed rynkową przegraną. Coraz większą presję na podejmowane decyzje w kierunku transformacji wywierają też działania konkurencji – mówi Portalowi Spożywczemu Katarzyna Gawrońska, Dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz. Alternatywnego chowu nie będzie z przyczyn technicznych i finansowych. – Rezygnując z co najmniej połowy produkcji (a z pewnością to minimum którego wymagałby ten proces) podaż jaj w Polsce i na rynku w UE spadłaby tak drastycznie, że konsumenci musieliby liczyć się z podwyżkami jaj o co najmniej kilkadziesiąt procent, nie mówiąc o tym, że po prostu by ich brakowało – wskazuje Gawrońska. Fermy kurze nie są też łatwe do przekształcenia na produkcję ekologiczną. – Tylko część istniejących obiektów można zaadaptować do nowego systemu chowu. Większość potencjalnych inwestycji wymaga budowy nowych obiektów a w przypadku ferm wolnowybiegowych potrzeba ogromnej liczby hektarów ziemi pod wybiegi dla kur. Jak producenci mieliby sobie z tym poradzić w sytuacji nasilających się protestów mieszkańców i blokowania inwestycji przez organizacje ekologiczne? – pyta Gawrońska. Źródło: portalspozywczy.pl Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.