Instalacja fotowoltaiczna z magazynem energii

Poznaj orientacyjne koszty

Szpitale przygotowane na awarie, ale nie zawsze gotowe w praktyce. NIK o zasilaniu awaryjnym

Szpitale przygotowane na awarie, ale nie zawsze gotowe w praktyce. NIK o zasilaniu awaryjnym

Choć polskie szpitale formalnie są przygotowane na przerwy w dostawach energii, najnowsza kontrola Najwyższej Izby Kontroli pokazuje, że w praktyce system zabezpieczeń nie zawsze działa bez zarzutu. Problemy dotyczą głównie serwisowania urządzeń, aktualizacji procedur i organizacji pracy personelu.

925x200 6
Reklama

Kontrola w polskich szpitalach

Najwyższa Izba Kontroli (NIK) sprawdziła 15 publicznych szpitali w pięciu województwach, analizując ich gotowość do działania w przypadku utraty zasilania. Z ustaleń wynika, że wszystkie placówki posiadają agregaty prądotwórcze. Większość korzysta także z systemów UPS, które podtrzymują pracę kluczowej aparatury do czasu uruchomienia zasilania awaryjnego. Jednocześnie wykryto szereg nieprawidłowości, które mogą wpływać na bezpieczeństwo pacjentów.

Luki w zabezpieczeniach

Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami każdy szpital musi dysponować agregatem prądotwórczym zdolnym pokryć co najmniej 30% zapotrzebowania na energię. W kontrolowanych placówkach wymóg ten został spełniony, a w siedmiu przypadkach agregaty były w stanie zasilić nawet cały szpital. Problemem okazał się jednak stan techniczny i sposób eksploatacji części urządzeń. W dwóch placówkach wykorzystywano starsze agregaty pozbawione funkcji autostartu, co wydłużało czas przywracania zasilania. 13 z 15 skontrolowanych szpitali posiadało systemy UPS zabezpieczające kluczowe oddziały, takie jak intensywna terapia czy bloki operacyjne. W dwóch przypadkach takich rozwiązań zabrakło, co zwiększało ryzyko przerwania pracy sprzętu medycznego w przypadku nagłego zaniku napięcia.

Najwięcej zastrzeżeń NIK dotyczyło serwisowania i organizacji pracy. W wielu placówkach nie przeprowadzano regularnych testów agregatów zgodnie z zaleceniami producentów, a dokumentację prowadzono nierzetelnie. W ośmiu szpitalach brakowało kompletnych instrukcji eksploatacji urządzeń energetycznych, a w kolejnych dwóch były one niepełne. Kontrola wykazała także braki w procedurach awaryjnych – w części placówek dokumenty były nieaktualne lub niekompletne. Choć personel w większości posiadał wymagane uprawnienia, w części placówek dyżury poza godzinami pracy pełniono jedynie pod telefonem, co – według NIK – może wydłużyć czas reakcji w sytuacji kryzysowej.

Znaczenie awaryjnych systemów energetycznych

Po publikacji raportu część placówek rozpoczęła działania naprawcze. W jednym ze szpitali – jak wskazano w raporcie – jeszcze w trakcie kontroli rozpoczęto opracowywanie procedur na wypadek awarii zasilania. Inne jednostki deklarowały uzupełnienie dokumentacji oraz poprawę harmonogramów przeglądów technicznych.

Wnioski NIK pokazują, że choć awaryjna infrastruktura energetyczna w polskich szpitalach spełnia podstawowe wymagania – jej skuteczność zależy od właściwego utrzymania i organizacji. W dobie rosnącego ryzyka przerw w dostawach energii – wynikających m.in. z ekstremalnych zjawisk pogodowych czy napięć geopolitycznych – rośnie znaczenie niezawodnych systemów zasilania awaryjnego. Kontrola wskazuje, że kluczowe jest dziś nie tyle doposażanie placówek, co poprawa zarządzania już istniejącymi rozwiązaniami.

Zobacz też: Świat bez krawatów i paliwa wyzwala kreatywność. Jak rządy ograniczają zużycie paliw?

Źródła: NIK, Rynek Zdrowia

Fot: Canva  

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.