Coraz więcej elektryków. Co dalej z silnikami spalinowymi?

Firmy motoryzacyjne przygotowują się do konwersji na napędy elektryczne. Producenci samochodów planują zainwestować w to ponad 90 miliardów dolarów w ciągu najbliższej dekady – informują analitycy z agencji informacyjnej Reuters. A jaka przyszłość czeka więc dominujące dziś w autach silniki spalinowe?

– Elektryfikacja motoryzacji nadchodzi i nie można już tego zatrzymać – mówi Elmer Kades, dyrektor zarządzający w firmie konsultingowej AlixPartners. – W branży elektromobilności notowane są fantastyczne stopy wzrostu, sięgające od 50 do 60 procent na poziomie globalnym – dodaje.

Fotowoltaika od Columbus Energy

Dziś pojazdy elektryczne stanowią zaledwie niewielką część rynku samochodowego, w którym dominują silniki spalinowe. Jednak w ciągu najbliższych kilku lat do salonów będzie trafiało coraz więcej modeli samochodów elektrycznych. To i kilka innych czynników przekonało analityków, że jest to część poważnych zmian w branży. Polityka rządowa, szczególnie w Europie i Chinach, wspiera pojazdy elektryczne. Organy regulacyjne dostrzegają nie tylko skutki zmian klimatycznych, ale także rosnące znaczenie dążenia do poprawy jakości powietrza w miastach.

Od strony technologicznej, silniki elektryczne są od spalinowych prostsze w budowie, co ułatwia ich konserwację i oznacza, że powinny cechować się wyższą trwałością. Ładowanie akumulatorów jest tańsze niż tankowanie paliwa. Korzyść będzie jeszcze większa, gdy ceny paliw wzrosną, a w dłuższej perspektywie jest to nieuchronne. Co więcej, kierowcy oceniają auta elektryczne pozytywnie również pod kątem komfortu prowadzenia. – Są przyjemne, ciche i mają duży moment obrotowy, co oznacza natychmiastowe przyspieszenie – mówi Tom Murphy, redaktor naczelny Wards Auto. – Z drugiej strony, samochody napędzane silnikami spalinowymi są tańsze w zakupie niż pojazdy elektryczne. Szybsze jest także tankowanie, a stacje benzynowe są powszechne, podczas gdy infrastruktura stacji ładującej jest wciąż w powijakach – dodaje.

Eksperci przewidują jednak, że akumulatory będą coraz tańsze, ładowanie będzie coraz szybsze, a ładowarki będą łatwiej dostępne. Obserwatorzy rynku twierdzą, że w pewnym momencie dojdzie do równowagi, a potem szala korzyści przechyli się w stronę aut elektrycznych. – Prawdopodobnie w połowie lat 2020. obsługa i zakup aut elektrycznych staną się porównywalne lub tańsze niż aut spalinowych – przewiduje Sam Abuelsamid, analityk samochodowy z Navigant. Z kolei Felipe Munoz, globalny analityk w JATO, zakłada, że pojazdy elektryczne wyprzedadzą konwencjonalne pojazdy do roku 2030. Inni analitycy twierdzą z kolei, że ta zmiana może być wolniejsza, ale co do tego, że nadchodzi – w większości są zgodni.

Wzrost liczby pojazdów elektrycznych nie oznacza jednak automatycznie końca panowania samochodu napędzanego benzyną lub olejem napędowym. Wprowadzenie do obiegu większej liczby samochodów zasilanych baterią to tylko połowa tego równania. Kolejne pytanie brzmi: co stanie się ze wszystkimi pojazdami spalinowymi znajdującymi się już w drodze?

Jedna z opcji to zastąpienie ich pojazdami elektrycznymi. Tego właśnie żądają działacze na rzecz ochrony środowiska, aby ograniczyć zmiany klimatyczne. Na przykład proponowany przez amerykańskich demokratów Zielony Nowy Ład wzywa do stopniowego wycofywania pojazdów emitujących spaliny już w ciągu dekady. Wymagałoby to nie tylko bardzo szybkiej produkcji pojazdów elektrycznych, ale także nagłego wycofania pojazdów spalinowych z dróg. To ambitny cel, ale możliwy do wykonania pod warunkiem przeprowadzenia podwyżek cen paliw i wprowadzenia zakazów lub ograniczeń w poruszaniu się autami z takim napędem.

Mary Nichols, stojąca czele rady ds. zasobów lotniczych Kalifornii zgadza się, że silniki spalinowe nie znikną w najbliższym czasie. – Nie możemy zamienić ich wszystkich w donice lub rzeźby – mówi. – Myślę, że będziemy musieli zapewnić im kontynuację istnienia – dodaje. Podkreśla jednocześnie, że nowoczesne samochody są czystsze niż kiedyś. – Zacząłem pracę w dziedzinie kontroli zanieczyszczenia powietrza już w 1971 roku – mówi. – W tym czasie emisje do powietrza z silników spalinowych zostały zredukowane o ponad 90 procent – wylicza. To i fakt, że na drogach zarówno Europy, jak i USA, dominują auta kilkunastoletnie sprawia, że auta spalinowe nie znikną nagle z dróg, a ich rozwój dalej będzie podążał w kierunku wzrostu wydajności i ograniczenia emisji.