Myśliwy zatrzymany z zarzutem zabójstwa 16-letniego chłopca

Tragiczna śmierć kazachstańskiego ucznia wstrząsnęła województwem lubelskim. O jego zastrzelenie podejrzewany jest 51- letni myśliwy, który usłyszał wczoraj zarzuty.

Zbierał jabłka w sadzie

Do wypadku doszło 1 listopada w miejscowości Kluczkowice – Osiedle. Ofiara wraz z dwoma kolegami późną porą udała się do sadu, należącego do technikum ogrodniczego. Wszyscy trzej byli uczniami szkoły. Kiedy zobaczyli światła samochodu na pobliskiej drodze, przykucnęli. Bali się bowiem kary wychowawców- tak późne wędrówki poza terenem placówki były zakazane. Pojazd zatrzymał się, wyszedł z niego mężczyzna i oddał strzały w kierunku chłopaków. Kazachstański uczeń został postrzelony w płuco, wątrobę i nerkę. Mimo prób reanimacji jednego z opiekunów, chłopaka nie udało się uratować.

Fotowoltaika od Columbus Energy

Zarzuty nie tylko dla myśliwego

51-letni myśliwy Dariusz Ch. Został zatrzymany przez policję i usłyszał zarzut zabójstwa ze skutkiem ewentualnym.

Oddał z broni myśliwskiej strzał w kierunku małoletniego. Godził się na to, że cel może być człowiekiem – tłumaczy Agnieszka Kępka, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Oskarżony nie przyznaje się do winy i składa wyjaśnienia, które ze względu na dobro śledztwa nie są w tej chwili ujawnione. Broń, z której zostały oddane strzały, zabezpieczyła policja, a Dariusz Ch. trafił do tymczasowego aresztu, gdzie będzie przebywać przez 3 miesiące. Za zabójstwo grozi mu kara od 8 lat do dożywotniego pozbawienia wolności.

Mężczyźnie towarzyszył dziesięć lat młodszy kolega, który również został zatrzymany. Prokuratura zarzuca mu utrudnianie śledztwa i nieudzielenie pomocy poszkodowanemu. Za popełnione czyny grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Oskarżony przyznaje się do winy.

Wypadki w czasie polowań- nie takie rzadkie

Pełnej treści wyjaśnień i całego przebiegu wydarzeń nie znamy. Możemy jednak domniemać, że myśliwi pomylili chłopców z dziką zwierzyną, na którą polowali. Tragiczne wypadki podczas łowów zdarzają się niestety dosyć często. Zgodnie z sonarem Gazety Wyborczej w ciągu pięciu ostatnich lat w wyniku tragicznych błędów i pomyłek śmiertelnie lub ciężko rannych było ponad 30 osób. 

Ostatni taki wypadek zanotowano w październiku 2020, kiedy to młody myśliwy został postrzelony w nogę podczas polowania zbiorowego zorganizowanego przez Koło Łowieckie „Żubr”. Podobny przypadek zanotowano w styczniu 2020 podczas polowania w lasach pod Strzelcami Opolskimi.

Najczęstszą przyczyną pomyłek jest wzięcie człowieka za jelenia lub dzika. Drugim zagrożeniem są nielegalne polowania, ale nie tylko. Polskie prawo tak naprawdę nie reguluje, w jaki sposób mają być oznakowane miejsca polowań. Nie obowiązuje zakaz wstępu do lasu podczas łowów zbiorowych. Uznaje się, że wystarczy regulamin, który rygorystycznie określa, jakie są zasady oddawania strzałów. Wierzy się w dobre wyszkolenie specjalistów, ich znajomość terenu oraz umiejętność dostosowania się do ruchu turystycznego w lesie. Czy jednak takie zabezpieczenia są wystarczające?

Źrodło: Gazeta Wyborcza