Naukowcy z MIT szacują, że fuzja jądrowa zacznie dostarczać nam energię już za 15 lat

Z pewnością każdy, kto jest zainteresowany nowymi źródłami energii, słyszał już o fuzji jądrowej i reaktorach termonuklearnych. Naukowcy potwierdzają, że tego rodzaju systemy będą niebawem pracowały i generowały prąd elektryczny.

Fotowoltaika od Columbus Energy

Szacunki badaczy, co do tego kiedy takie systemy pojawią się w sieci energetycznej, są różne. Naukowcy z Massachusetts Institute of Technology (MIT) we współpracy z Commonwealth Fusion Systems pracują nad opracowaniem pierwszego realnego systemu generującego prąd elektryczny, wykorzystując zjawisko fuzji jądrowej. Dzięki ich pracy, m.in. nad nowymi nadprzewodnikami, tego rodzaju reaktory podłączone do sieci mogą zostać już w ciągu najbliższych 15 lat.

Wiele zespołów próbuje uruchomić system fuzji jądrowej już od dziesięcioleci. Nie bez powodu starania te są tak intensywne – nowa technologia dostarczyć może w zasadzie nieskończonej ilości energii bez ryzyka, jakim obarczone są klasyczne systemy atomowe.

Już w latach 50. XX wieku naukowcy teoretyzowali, że reaktory termojądrowe działać będą za kilka dziesięcioleci. Po fali klęsk w tym zakresie, w latach 70. nadal twierdzono, że do powstania funkcjonującego reaktora fuzyjnego brakuje kilkudziesięciu lat. Obecnie projekt może być zrealizowany za około 15 lat.

Co zatem się zmieniło? Stworzono nowy nadprzewodnik, który jest kluczowym elementem reaktora. Głównym problemem technologicznym jest fakt, że cała reakcja zachodzi w temperaturze 150 milionów stopni Celsjusza. Większość materiałów już w dużo niższych temperaturach zamienia się w plazmę, dlatego też gorącą materię zamyka się w polu magnetycznym, by nie dotykała ścianek reaktora.

Niestety generacja pola magnetycznego o odpowiednich parametrach nie jest prosta. Konieczne są do tego nadprzewodniki. Specjalnie w tym celu opracowano specjalny materiał – stalowe taśmy pokryte tlenkiem itru-baru-miedzi. Wykonane z nich elektromagnesy pozwolą utrzymać całą reakcję w ryzach.

„To przełomowy, historyczny moment. Postępy w zakresie nadprzewodników sprawiają, że niebawem technologia ta będzie w naszym zasięgu, dając początek czystej, zielonej przyszłości”, podsumowuje dyrektor MIT, Rafael Reif.