Wiadomości OZE Niepewna przyszłość elektrycznych samochodów w Polsce 02 października 2015 Wiadomości OZE Niepewna przyszłość elektrycznych samochodów w Polsce 02 października 2015 Przeczytaj także Polska Paulina Hennig-Kloska pozostaje na stanowisku. Polacy w sondażu opowiadają się za odwołaniem W czwartek, 30 kwietnia 2026 roku, podczas 56. posiedzenia Sejmu głosowano nad wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski (klub Centrum). Niższa izba parlamentu odrzuciła wniosek. W głosowaniu wzięło udział 451 posłanek i posłów. Większość – 238 osób zagłosowała przeciw, 213 poparło wniosek, a ośmiu parlamentarzystów nie wzięło udziału. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Jednocześnie w przeprowadzonym sondażu większość Polaków oczekiwała zmian. Polska ABW sprawdza rynek kryptowalut w Polsce. Zondacrypto w tle sporu o weto Premier Donald Tusk odniósł się do sytuacji na rynku kryptowalut w Polsce, wskazując na problemy zgłaszane przez użytkowników giełd oraz na spór polityczny wokół zawetowanej ustawy regulującej ten rynek. W wystąpieniu premier przytoczył również informacje przekazane przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). – Tylko ogólnikowe i mgliste zapisy o przyszłości elektrycznych samochodów można znaleźć w przygotowywanych przez rząd strategicznych dokumentach, determinujących kierunki rozwoju polskiej energetyki i w ogóle gospodarki. Nic nie zapowiada nie tyle zmiany, co w ogóle pojawienia się jakiejś polityki wobec tego środka transportu – pisze Wojciech Krzyczkowski. Reklama W Unii Europejskiej podstawowym narzędziem promocji elektrycznych samochodów jest zwolnienie ich z podatku drogowego. Przypadkiem okazuje się, że również Polsce mamy do czynienia z tym samym, gdyż podatek ten jest zawarty w formie specjalnej opłaty w cenie paliwa, a ponieważ samochód na prąd nie potrzebuje benzyny, właściciel tego podatku nie płaci. Jednak na tym jednym punkcie lista ulg i zachęt się kończy. Co więcej, próba dociekania, czy ta sytuacja może się zmienić w przyszłości, nie daje jasnych odpowiedzi. Projekt polityki energetycznej do 2050 r. przynosi tylko ogólnikową wzmiankę o promocji samochodów elektrycznych i hybrydowych, ale w dalszej kolejności, priorytet ma bowiem przestawienie transportu na LPG i CNG Większą liczbę informacji dostarcza przyjęty ostatnio przez Ministerstwo Gospodarki projekt Narodowego Programu Rozwoju Gospodarki Niskoemisyjnej. Zawarte w nim są różne postulaty w rodzaju zwolnienia z opłat za autostrady czy za parkowanie. Widnieje tam także pomysł zmiany podatkowej, polegającej na zastąpieniu akcyzy od auta opłatą uzależnioną od jego parametrów ekologicznych czyli wielkości emisji. Jednak nie doszukamy się ewentualnych terminów i szczegółów. Takie rozwiązanie byłoby jednak dołączeniem do standardów, które niemal w całej Europie obowiązują dziś. A wraz z rosnącymi wymaganiami polityki klimatycznej będą pewnie podnoszone, choćby przez państwa, które żywą gotówką premiują zakup elektrycznego samochodu. We Francji można liczyć na ponad 6 tys. euro, w Szwecji system jest skomplikowany, ale premia, jaką do ręki dostaje właściciel może sięgnąć 40 tys. koron, czyli po dzisiejszym kursie ponad 4,2 tys. euro. Rekordzistką jest nienależąca do Unii Norwegia, gdzie dziś prawie jedna czwarta nowych samochodów to już auta elektryczne, a ich liczba przekroczyła już 50 tys. Samochód na prąd jest zwolniony ze wszystkich – bardzo wysokich – podatków, łącznie z 25 proc. VAT przy kupnie, co w niektórych przypadkach czyni cenę konkurencyjną w stosunku do tradycyjnych aut. Docelowo Norwegowie chcą w ogóle wyeliminować emisje z transportu. Zastanawiające jest, dlaczego te bogate państwa bardzo mocno subsydiują elektryczne samochody, a inne, np. Niemcy – już nie tak bardzo. Jak się okazuje odpowiedź jest bardzo intuicyjna, bowiem dopłaty występują tam, gdzie energię elektryczną produkuje się bez emisji CO2. Francuska energetyka w trzech czwartych jest oparta na atomie, a reszta niemal w całości pochodzi z elektrowni wodnych. W Szwecji głównymi źródłami są woda i potem atom, a w Norwegii wyłącznie woda. Niemcy, mimo ambitnej Energiewende, emitują nieporównywalnie więcej, więc i elektryczny transport na razie traktują ostrożnie. Jak pisze Krzyczkowski, dotowanie elektrycznych samochodów to po prostu koszty obniżenia emisji i na tych przykładach widać, że ponoszą je wszyscy, a nie tylko ci, którzy mają emisyjną energetykę. Co więcej, widać, że dużo „zielonego” prądu przekłada się na dodatkowy spadek emisji z transportu, czyli korzyść jest podwójna. Niestety, z tego punktu widzenia dotowanie elektrycznych samochodów w Polsce to wyrzucanie pieniędzy w błoto, przynajmniej dopóki energia elektryczna, którą są napędzane, powstawać będzie w wyniku spalania węgla. Można się upierać, że „Polska węglem stoi”, a elektryczny samochód to fanaberia dla bogatych. Tylko wtedy przynajmniej nie udawajmy, że do tych bogatych chcemy dołączyć. Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.