Ostatni przełom w OZE miał miejsce podczas lunchu

Doktor Sudeep Joshi ze Stevens Institute of Technology w New Jersey odkrył nowe czyste źródło energii podczas lunchu ze swoim asystentem.

O tym, że sinice mogą przekształcać światło słoneczne w prąd elektryczny wiedział od dawna. Problemem, z którym od dłuższego czasu próbował się uporać, był fakt, że niestety nie żyją one zbyt długo na sztucznych roślinach. Podczas lunchu udało mu się ten dylemat rozwiązać. Wystarczą zwykłe pieczarki, jakie można nabyć w sklepie.

Mannoor i Joshi użyli zrobotyzowanej drukarki 3D, aby najpierw wydrukować „elektroniczny atrament”, zawierający nanowstążki grafenowe. Ta drukowana sieć rozgałęziona posłużyła do zbierania energii elektrycznej na kapeluszu grzyba, działając jak nano-sonda, aby uzyskać dostęp do bioelektronów wytwarzanych wewnątrz komórek cyjanobakterii (sinice).

Następnie naukowcy wydrukowali „biotusz”, zawierający cyjanobakterie na kapeluszu grzyba w spiralnym wzorze, przecinającym się z atramentem elektronicznym w wielu punktach kontaktowych. W tych miejscach elektrony mogą przenosić się przez zewnętrzne błony cyjanobakterii do przewodzącej sieci nanocząsteczek grafenu. Światło skierowane na grzyby aktywowało fotosyntezę cyjanobakterii, generując fotoprąd. Rezultat? Coś, co Manoor nazywa „bionicznym grzybem”, który wytwarza energię elektryczną.

Zespół badawczy opublikował wyniki w środę w Nano Letters. Oprócz udowodnienia, że ich pomysł jest jak najbardziej możliwy, wykazali również, że w porównaniu do martwych grzybów lub sprzętu laboratoryjnego na żywych grzybach bakterie żyją jeszcze przez kilka dni. Pokazali także, że znaczenie ma też użycie technologii drukowania w 3D. Używając jej, byli w stanie gęsto ścieśnić bakterie, co zwiększyło moc elektryczną. Skompresowane, wydrukowane w 3D bakterie wygenerowały osiem razy więcej energii niż bakterie umieszczone za pomocą normalnej pipety.

„Ten pierwszy bioniczny grzyb to dopiero początek. Kilka połączonych ze sobą pieczarek może zasilać nawet małą lampę” – powiedzieli badacze w BBC News. Oczywiście ambicje naukowców są znacznie większe.

„To nowy początek; nazywamy to skonstruowaną symbiozą, a jeśli przeprowadzimy więcej badań, możemy naprawdę popchnąć to do przodu, aby mieć jeszcze bardziej efektywną ekologiczną technologię” – dodał Joshi.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Bezemisyjny rejs Grety Thunberg

Jak poinformował kapitan, jacht został zaprojektowany z myślą o prędkości, a nie luksusie. – Nie ma pryszniców ani toalet, do wypróżniania posłuży niebieskie wiadro – dodał. Załoga zapewniła, że podróż powinna przebiegać tak szybko, jak będzie to możliwe, ale z uwagi na trwający sezon huraganów na Atlantyku niczego nie można być pewnym. 18-metrowy jacht wyposażony jest w panele słoneczne i podwodne turbiny, które wytwarzają energię elektryczną, pozwalając na bezemisyjną podróż. Silnik ma być używany tylko w sytuacji kryzysowej.