Zielona Energia dla Warszawy z upustem od innogy. Czy to się opłaca?

Michał Szafrański, autor bloga „Jak oszczędzać pieniądze”, przeanalizował opłacalność oferty innogy – „Zielona Energia dla Warszawy z upustem”. Według niego: „pod pozorem zniżek próbuje serwować warszawiakom podwyżkę cen prądu” oraz certyfikat zielonej energii.

Dlaczego według Szafrańskiego innogy po prostu manipuluje, a warszawscy klienci przepłacają?

W tekście na swoim blogu wyjaśnia: „Zielona Energia dla Warszawy z upustem” nie jest żadną oszczędnością. Każdy kto zużywa mniej niż 4600 kWh rocznie (czyli ok. 380 kWh miesięcznie) po skorzystaniu z tej oferty zapłaci za prąd więcej niż w standardowej, już podwyższonej taryfie innogy na rok 2019. Obiecywane 5% oszczędności na cenie prądu, to tylko sprytny zabieg marketingowy, aby równolegle wyciągnąć z kieszeni klientów więcej pieniędzy wprowadzając dodatkową, comiesięczną opłatę nazwaną „gwarancją pochodzenia Zielonej Energii”. W efekcie podpisując aneks „Zielona Energia” przy średnim zużyciu 200 kWh miesięcznie zapłacisz za prąd o 11% więcej niż w roku 2018 (pomimo, że niby miało być 5% taniej). Co więcej – zapłacisz nawet o 2,5% więcej niż według standardowej, podwyższonej już od 1 stycznia taryfy innogy na 2019 rok”.

Decydując się na Zieloną Energię, klienci innogy muszą podpisać aneks do umowy, który firma sama im wysyła, reklamując swoją ekologiczną, ale niekorzystną finansowo ofertę. Z dobrowolnie i nieobowiązkowo podpisanego aneksu oczywiście można zrezygnować, co wiąże się z ponoszeniem dodatkowej, miesięcznej opłaty w wysokości 25 złoty do końca okresu umownego.

Szafrański przestrzega przed „zwodniczym marketingiem innogy”, choć sam jest klientem tej firmy. Zauważa również, że w ofercie, którą dostał od firmy, nie ma wyraźnego i jednoznacznego podkreślenia, że podpisanie aneksu jest obowiązkowe. Jest za to informacja o podwyżce cen prądu.

Zielona Energia od innogy, czyli zostać „eko-entuzjastą”

Innogy reklamuje swoją nową ofertę, posługując się przede wszystkim argumentem ekologicznym. Według firmy Zielona Energia to wkład w ochronę środowiska, co potwierdzone zostaje certyfikatem i wiąże się z korzyścią finansową, czyli upustem od cen taryfowych (przez 3 lata można korzystać z 5% upustu w taryfie G11). Jak zauważa Szafrański, ten 5% upust równoważony jest przez dodatkową opłatę potwierdzającą fakt, że prąd, z którego korzysta klient, został pozyskany w sposób ekologiczny. Zgodnie z  informacjami ze strony innogy ta comiesięczna opłata wynosi 6,99 zł. Natomiast w rzeczywistości 5% upust to jedynie niecałe 2 grosze na jednej kilowatogodzinie.  W przypadku podpisania aneksu nieznacznie wzrasta również opłata handlowa do 7,89 zł, czyli o 29 gr więcej.

Strategia podjęta przez innogy to w pewnym sensie sprytna i marketingowa odpowiedź na informacje o systematycznie rosnących cenach prądu, które rząd postara się zatrzymać w 2019 roku za pomocą rekompensat. Nie bez znaczenia jest również nacisk kładziony przez Unię Europejską na wzrost udziału OZE w naszym krajowym miksie energetycznym oraz na realizację ustaleń porozumienia paryskiego.

źródła: jakoszczedzacpieniadze.pl, innogy.pl

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej: