Świat Perry ministrem energetyki w gabinecie Trumpa 27 grudnia 2016 Świat Perry ministrem energetyki w gabinecie Trumpa 27 grudnia 2016 Przeczytaj także Publicystyka Rada Pokoju Trumpa. Co to oznacza dla Europy i Polski Kiedy politycy mówią o pokoju, większość ludzi chce wierzyć, że chodzi o coś dobrego i potrzebnego. Wojny, napięcia i strach stały się codziennością, więc każda inicjatywa zapowiadająca rozmowy i porozumienie brzmi jak promyk nadziei. Problem zaczyna się wtedy, gdy za hasłem „pokój” kryje się układ, którego zasady nie są jasne, a realna władza skupia się w rękach jednego lidera. Energia jądrowa Koniec 40-letniego zakazu? Dania rozważa powrót do atomu Po czterech dekadach zakazu wykorzystywania energetyki jądrowej w skandynawskim kraju, toczą się polityczne dyskusje by dokonać ponownego przełomu w polityce energetycznej. Rząd Dani w zeszłym tygodniu ogłosił, że rozpocznie analizę wykorzystania SMR-ów, jako uzupełnienia dla imponującej w tym kraju produkcji OZE. Wybory w USA zakończyły się już ponad miesiąc temu. W tym momencie nowo wybrany prezydent nadaje nominacja na pozostałe urzędy w swoim gabinecie. Jednym z nich jest Departament Energii. Kilka dni temu posada ta została zaproponowana Rickowi Perry’emu, obecnemu gubernatorowi Teksasu – a ten przyjął desygnację. Reklama Mimo dużej roli prawa stanowego, ministerstwo ma istotny wpływ zarówno na losy Stanów Zjednoczonych, jak i reszty świata. To właśnie tam zapadają decyzje o wspieraniu poszczególnych badań związanych z energetyką oraz tworzone są zapisy określające finansowanie OZE, takie jak choćby wysokość dopłat. Teksas to stan, który kojarzy nam się głównie z paliwami kopalnymi. Istotnie, odgrywają one bardzo dużą rolę – 29% całkowitego wydobycia ropy naftowej ma miejsce właśnie tam, co daje ponad 5 milionów baryłek surowca dziennie. Rick Perry także nie jest ich przeciwnikiem, co wielokrotnie zaznaczał. Sam Donald Trump określa go jako osobę, która „wykonała świetną robotę w Teksasie”. Czy nowo wybrany przewodniczący jest ciosem dla rozwoju OZE w USA? Nie. Okazuje się, ze podczas jego kadencji, trwającej od 2000. roku aż do chwili obecnej, stan ten rozkwitł w dziedzinie odnawialnych źródeł energii. Kiedy Rick Perry rozpoczynał kadencję, OZE w Teksasie praktycznie nie istniało. Ten stan zmienił się drastycznie podczas jego urzędowania– w 2000 roku ilość mocy zainstalowanej w elektrowniach wiatrowych szacowano na 116 MW, obecnie to ponad 17 GW- ponad trzykrotnie więcej niż w całej Polsce. Jako powód często wskazywano na ekonomię. Dobre warunki regionu do pozyskiwania energii sprzyjały inwestycjom- których ilość ciągle rośnie. Szacuje się, że 13% prądu generowanego w Teksasie jest owocem pracy tych właśnie instalacji. Kolejnym odnawialnym źródłem energii, którego wykorzystanie za czasów urzędowania Perry’ego wzrosło, jest fotowoltaika. Jej moc wzrosła z kilkunastu megawatów do 685 MW. Z drugiej strony, Perry nie zamierza sprzeciwiać się Trumpowi jeżeli chodzi o zwiększanie emisji dwutlenku węgla, ale zapowiada utrzymanie obecnych inwestycji w sektorze OZE. Wygląda więc na to, że czeka nas do pewnego stopnia zrównoważony rozwój energetyki odnawialnej jak i konwencjonalnej. W jakie branże zostaną przeznaczone pieniądze „do badań”? Na pewno wzrośnie część przeznaczona na studiowanie tematu źródeł konwencjonalnych. Jednak biorąc pod uwagę pozytywnie doświadczenia Perry’ego z OZE jest szansa, że ciekawe projekty naukowe z tej branży również uzyskają dofinansowania. Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.