Instalacja fotowoltaiczna z magazynem energii

Poznaj orientacyjne koszty

Kryzys na rynku biomasy w Polsce. Silne mrozy, wysokie ceny i brak pelletu w sklepach

Kryzys na rynku biomasy w Polsce. Silne mrozy, wysokie ceny i brak pelletu w sklepach

W Polsce rośnie zapotrzebowanie na pellet opałowy, a jego dostępność w sklepach i hurtowniach staje się ograniczona. Szacuje się, że w kraju działa już około 400 tys. kotłów na pellet, zużywających blisko 2 mln ton tego surowca rocznie. Rosnące ceny i niedobory surowca zmuszają jednak użytkowników kotłów na pellet do poszukiwania alternatywnych źródeł opału.

925x200 6
Reklama

Silne mrozy i brak pelletu

Rynek pelletu w Polsce znalazł się w trudnej sytuacji w środku sezonu grzewczego. Z wielu regionów kraju napływają sygnały o ograniczonej dostępności tego paliwa oraz gwałtownym wzroście cen, które w skrajnych przypadkach sięgają nawet 3 tys. zł za tonę. Ponadto w niektórych punktach obowiązują limity sprzedaży – konsument nie zakupić więcej worków, niż zarządził sprzedawca. Problem dotyczy zarówno składów opału, jak i dużych sieci handlowych, w których pellet stał się chwilowo niedostępny.

Jak wynika z relacji konsumentów – w sklepach internetowych sieci takich jak Castorama, Obi czy Leroy Merlin pellet drzewny jest obecnie wyprzedany, a pojedyncze worki pojawiają się sporadycznie i w podwyższonych cenach. W mediach społecznościowych użytkownicy wymieniają się informacjami o dostępnych dostawach, często z koniecznością dojazdu do odległych miejscowości.

W szczególnie trudnej sytuacji znajdują się gospodarstwa domowe, które w ostatnich latach wymieniły źródło ogrzewania na kotły na pellet, w związku z obowiązującymi przepisami antysmogowymi oraz unijnymi dyrektywami klimatycznymi. Dla wielu z nich pellet miał być stabilnym i przewidywalnym planem przejściowym w procesie dekarbonizacji ogrzewania. Obecne problemu z dostępnością i cenami stawiają jednak część użytkowników przed realnym ryzykiem braku opału w środku zimy.

Skąd wziął się niedobór surowca?

Problemy z dostępnością pelletu w Polsce mają wiele przyczyn – krajowych i międzynarodowych. Skokowy wzrost popytu związany z rosnącą liczbą instalacji kotłów na pellet w ostatnich latach znacząco zwiększył obciążenie krajowego rynku. Jednocześnie Polska otrzymuje obecnie mniej surowca z Ukrainy, która dotychczas była jednym z głównych eksporterów biomasy do naszego kraju. Sytuację pogorszyły ekstremalne mrozy, które spowolniły produkcję pelletu w Europie, ograniczając możliwości importu z Niemiec, Austrii czy Francji. 

Dotychczas Polska była w stanie eksportować część produkowanego pelletu, jednak w obecnych warunkach krajowy rynek pochłania niemal całą produkcję co dodatkowo zwiększa presję na ceny i ogranicza dostępność opału dla gospodarstw domowych. W efekcie wszystkie te czynniki zmuszają konsumentów do szukania alternatywnych źródeł opału.

Jęczmień, owies i pszenica jako paliwo?

W obliczu rosnących cen i ograniczonej dostępności surowca, część gospodarstw domowych zaczęła sięgać po niekonwencjonalne zamienniki opału, w tym zboże i inne produkty pochodzenia rolniczego. Rolnicy przyznają, że jęczmień, owies czy pszenica coraz częściej są skupowane jako paliwo grzewcze, głównie ze względu na wyraźnie niższą cenę niż tradycyjny pellet. W praktyce oznacza to spalanie surowców, które nie były projektowane ani certyfikowane do celów opałowych, mogą być niezgodne z zaleceniami producenta oraz sprzeczne z lokalnymi ustawami antysmogowymi.

Specjaliści zwracają uwagę, że nowoczesne kotły i palniki są dostosowane do paliw o ściśle określonych parametrach spalania, takich jak pellet, a używanie zbóż, kukurydzy czy pestek owoców może prowadzić do problemów z rozruchem, niestabilnej pracy urządzeń, zwiększonego osadzania się popiołu oraz uszkodzeń mechanicznych. Jak podkreślają naukowcy z Polskiej Akademii Nauk – takie praktyki mogą skutkować utratą gwarancji kotła, a w skrajnych przypadkach stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa użytkowników, zwłaszcza przy niekontrolowanym spalaniu i emisji zanieczyszczeń. Choć dla części użytkowników spalanie zbóż wydaje się rozwiązaniem doraźnym i ekonomicznie uzasadnionym w czasie kryzysu, eksperci jednoznacznie oceniają je jako ryzykowne i krótkoterminowe, podkreślając, że nie zastąpi ono stabilnych i bezpiecznych rozwiązań grzewczych.

Odpowiedź rządu

Minister Energii Miłosz Motyka, podczas konferencji w Sejmie podkreślił, że rząd nie reguluje cen pelletu, jednocześnie nie wykluczając interwencji państwa w przypadku stwierdzonych zaburzeń na rynku. Jak zaznaczył, ewentualne działania byłyby możliwe po analizie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W sytuacji potwierdzenia nieprawidłowości interwencja mogłaby zostać przeprowadzona we współpracy z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych.

Minister zwrócił uwagę, że na obecną sytuację wpływa nie tylko polityka cenowa sprzedawców, ale także realna dostępność surowca. Braki pelletu potwierdzają sprzedawcy w różnych częściach kraju, wskazując na zwiększony popyt w czasie silnych mrozów oraz ograniczoną podaż w środku sezonu grzewczego. Na deficyt biomasy i wzrost cen wpływają także niespójne i zmienne warunki transformacji systemów grzewczych oraz brak długoterminowych mechanizmów stabilizujących rynek paliw opałowych.

Zobacz też: Brykiet z łusek słonecznika i biomasa: czy to bardziej ekologiczna alternatywa dla pelletu?

Źródła: MKiŚ, wnp.pl, Portal Samorządowy

Fot: Canva

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.