Belg wygrał inauguracyjny wyścig rowerów solarnych na trasie Francja-Chiny

Raf van Hylle przejechał 12 tysięcy kilometrów z Lyonu we Francji do Guangzhou w Chinach w ramach inauguracyjnego wyścigu rowerów solarnych. Trasa ta zajęła mu 49 dni i pokonał ją na rowerze z zasilaniem elektrycznym i instalacją fotowoltaiczną.

Belg przejechał przez m.in. Niemcy, Ukrainę, Rosję i Kazachstan, zanim dojechał do Chin. Dziennie średnio pokonywał 270 kilometrów.

Na pustyni Gobi konieczne było wyłączenie systemu elektrycznego, ponieważ panująca tam temperatura – ponad 40 stopni Celsjusza, doprowadzić mogłaby do przegrzania akumulatorów roweru.

Cieszę się, że udało mi się wygrać, ale także dlatego, że udało mi się nie uszkodzić mojego dosyć drogiego roweru”, komentuje van Hulle. Jego rower wyposażony jest w dwa zestawy ogniw słonecznych. Jeden moduł zamontowany z przodu, a drugi na specjalnej przyczepce ciągniętej za rowerem.

W wyścigu wzięło udział 39 uczestników. Mieli oni 100 dni na pokonanie trasy. Wyruszyli w połowie czerwca tego roku. Trasa nie była z góry ustalona – cykliści mieli tutaj pewną dowolność. Wyścig ukończyło 30 osób.

Francuski organizator wyścigu, Sun Trip, przygotowuje podobne wyścigi już od 2013 roku. Ten jednak był najdłuższy. Poprzednie trasy prowadziły m.in. z Lyonu do Kazachstanu lub do Turcji.

„Wyścig ten pokazuje, że energia solarna wykorzystana w transporcie i rowerach jest ogromnym sukcesem. Pokazuje jaki sukces osiąga obecnie energia odnawialna”, powiedział założyciel Sun Trip, Florian Bailly.

Inauguracyjna trasa do Chin wybrana została nieprzypadkowo. Państwo to jest największym emiterem gazów cieplarnianych na świecie, ale jednocześnie pierwszym (i jednym z największych), które zainwestowało w fotowoltaikę, jak zauważa organizator wyścigu.

Bailly wierzy, że przy wsparciu francuskiego i chińskiego rządu tego rodzaju wyścigi mogą stać się wydarzeniem regularnym.

źródło: phys.org

Dodaj komentarz


Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Mogą Ci się także spodobać

Codzienny raport smogowy – 15.11.

Wczoraj zachęcaliśmy do spacerów, dziś też to robimy, ale tylko w niektórych miastach. Smog nie odpuszcza i po jednym dniu wytchnienia powraca. Apelujemy – nie palcie złej jakości paliwem i dbajcie o stan techniczny swoich samochodów.

Kupa plastiku, czyli co z nas wychodzi

Rocznie 8 milionów ton plastiku trafia do oceanu. Gdy już znajdzie się w wodzie, rozpada się na kawałki. Najmniejsze jego cząstki mają mniej niż 5 milimetrów, a część z nich jest niewidoczna gołym okiem. Niektóre fragmenty pozostają zawieszone na różnych głębokościach, inne trafiają do organizmów morskich – ryb i skorupiaków. Te drobinki plastiku prędzej czy później dostarczy na nasz stół dorsz, łosoś albo pyszne krewetki.