Botswana walczy o uratowanie czarnych nosorożców przed kłusownikami

W związku z powodziami niszczącymi Botswanę, trwa akcja ratunkowa dedykowana czarnym nosorożcom. Zasiedlają one deltę rzeki Okavango, zlokalizowaną w północno-zachodniej części kraju. Sprawa wymaga natychmiastowego działania: czarne nosorożce są bowiem gatunkiem zagrożonym wyginięciem, głównie za sprawą polujących na nie kłusowników. 

Polowania ułatwia trwająca pandemia koronawirusa – ze względu na nią turyści zrezygnowali z odwiedzania terenów, na których żyją nosorożce, przez co kłusownicy czują się niezagrożeni i pozwalają sobie na coraz śmielsze działania. Świadomi tej sytuacji oraz związanego z nią niebezpieczeństwa są również działacze chroniący te dziko żyjące zwierzęta, jak również rząd. 

Fotowoltaika od Columbus Energy

– Urzędnicy z Botswany uważają, że ewakuacja zwierząt jest niezbędna, ponieważ coraz bardziej obawiają się, że kłusownicy są ośmieleni brakiem turystów w Okavango, który wynika z pandemii koronawirusazauważył Dereck Joubert, filmowiec i działacz proekologiczny z National Geographic Society. 

Na pomoc nosorożcom – Rhinos Without Borders

Joubert wspólnie z żoną Beverly zajmują się pomaganiem nosorożcom w ramach organizacji pożytku publicznego o nazwie „Rhinos Without Borders”. Najważniejszym działaniem RWB jest przerzucanie nosorożców z Republiki Południowej Afryki do Botswany, która jest uznawana za bezpieczniejsze miejsce dla tych ssaków. RWB pomaga także w obsłudze logistycznej takich działań: udostępnia swój sprzęt i pojazdy. 

Ze względu na padające deszcze, namierzanie nosorożców jest utrudnione. Do ich poszukiwań wykorzystuje się sprzęt lotniczy: zwierząt wypatruje się z wysokości i dopiero wówczas wysyła się po nie ekipę ratunkową. 

W marcu br. z rąk kłusowników zginęło co najmniej 6 czarnych nosorożców. Populacja tych zwierząt sukcesywnie się zmniejsza. O ile bowiem na terenie Afryki żyje ok. 20 tys. białych nosorożców, to liczbę czarnych szacuje się na zaledwie 4,5 tys. sztuk. 

Źródło: nationalgeographic.pl