Czy mięso 3D ochroni nas przed kryzysem?

Mięso, bez zabijania zwierząt? To już nie scenariusz filmu o przyszłości, ale realny projekt. Profesor Johannes le Coutre z Uniwersytetu w Walii twierdzi, że mięso z drukarki 3D może pojawić się w sklepach już w 2030 roku.

Prace trwają od dawna

Naukowcy już od dawna pracują nad stworzeniem mięsa w laboratorium. Pojawienie się takiego produktu na sklepowych półkach może nastąpić już ok. 2030 roku. Opracowano już metodę drukowania mięsa na bazie białek wyciągniętych z komórek macierzystych trzody chlewnej oraz drobiu. To prawdziwe mięso, które może w przyszłości uchronić ludzi przed kryzysem żywieniowym. W dodatku oszczędza się życie zwierząt, a sam produkt pozbawiony jest antybiotyków lub kiepskiej jakości paszy.

Po co nam takie mięso?

Zalet takiego rodzaju produkcji mięsa jest sporo. Przede wszystkim – nie krzywdzimy zwierząt. Ograniczamy też uprawy roślin na pastwiska, co redukuje emisję gazów cieplarnianych i innych zanieczyszczeń. Głównym celem badaczy jest stworzenie mięsa w taki sposób, by nie odbiegało smakiem od tego, pochodzącego z hodowli przemysłowej. Ważnym aspektem jest też oszczędność wody. Do produkcji zaledwie 1 kilograma wołowiny potrzeba aż 15 tys. litrów wody. 

Tajemnice laboratorium

Proces wytwarzania produktu polega na pobieraniu komórek macierzystych z pępowiny krów. Firma MeaTech, która prowadzi badania, przekonuje, że ukłucie w tym miejscu jest najmniej stresujące i bolesne dla zwierząt. Następnym krokiem jest namnażanie komórek macierzystych. Do tego wykorzystuje się drukarki 3D, które nanoszą kolejne warstwy komórek macierzystych przeznaczonych do replikacji. To powoduje, że proces staje się szybszy i bardziej wydajny.

Mięso jak żywe

Praca nad komórkami macierzystymi to ważny proces, który będzie miał kluczowe znaczenie w przyszłości. Zamieniając je w komórki mięśniowe i tłuszcz można stworzyć mięso, które z biologicznego punktu widzenia nie różnią się od tego, pozyskanego ze zwierząt. Różnica polega jedynie na procesie produkcji. Tak naprawdę główny problem leży w sposobie myślenia i wyobrażeniu, że produkcja mięsa w laboratorium jest czymś złym. Nawet jeśli nie jest się w stanie odróżnić jego smaku od tego pozyskanego w wyniku uboju. 

Źródło: abc.net.au