Definitywny koniec współspalania w Polsce

Definitywny koniec współspalania w Polsce?

Dariusz Zych, członek zarządu Stowarzyszenia Producentów Polska Biomasa uważa, że „w  ostatnich tygodniach nastąpił wręcz absolutny koniec prostego współspalania bez jakichkolwiek perspektyw na reanimację”. Istnieje kilka przyczyn takiej sytuacji.

Jak czytamy w wywiadzie na portalu wnp.pl Zych wskazuje na zmiany w prawie, jako jeden z powodów słabej kondycji współspalania. „(…) biomasa stanowiła minimum 80% biomasy wykorzystywanej we współspalaniu. Po wprowadzeniu od 1 lipca br. ograniczenia we wsparciu dla energii ze współspalania biomasy do 0,5 zielonego certyfikatu za 1 MWh popyt na biomasę ze strony jednostek współspalających kompletnie zamarł” tłumaczy.

Sytuacja ta oznacza, że producenci biomasy mają problem ze zbytem. Szukają go głównie za naszą południową granicą, ale to tylko strategia minimalizacji strat. Szczególnie że tzw. „Dedykowane jednostki spalania wielopaliwowego” (DJSW) także zmniejszają obroty: „Ceny zielonych certyfikatów są na tyle niskie, a biomasa na tyle droga, że produkcja energii w DJSW też się nie opłaca” tłumaczy Zych.

Perspektyw nie napawają optymizmem. „Jedynym sensownym rozwiązaniem, które pozwoliłoby podtrzymać rynek produkcji przetworzonej biomasy rolnej w Polsce jest jak najszybsze ogłoszenie aukcji na zakup energii z istniejących dedykowanych jednostek spalania wielopaliwowego na poziomie minimum 250 MW” podsumowuje Zych, zwracając, że obecnie takie jednostki nie mają podstaw ekonomicznych do działania. Łączna roczna produkcje energetyczna z współspalania i DJSW to około 2,4 TWh. „Jeśli decydenci z ministerstwa energii  zauważą znaczenie tych 2,4 TWh zielonej produkcji dla realizacji celu OZE na 2020 rok  to racjonalnie rzecz ujmując należałoby ten rynek utrzymać przy życiu” dodaje na koniec przedstawiciel Stowarzyszenia Producentów Polska Biomasa.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Wiele polskich miast rezygnuje z grabienia liści

W ostatnich miesiącach Wrocław dał się kilkukrotnie pozytywnie poznać jako miasto wspierające dziką przyrodę. Latem zrezygnowali z koszenia części trawników (m.in. dla owadów), jesienią zrezygnowali z grabienia części liści, aby dać schronienie jeżom. Teraz do podobnej akcji dołączają kolejne miasta.