Dlaczego krwiożercze bestie chcą nas pożreć?

Zwierzę atakuje kiedy jest w zagrożeniu. Jednak kiedy zostanie przekroczona wszelka granica, to bójcie się ludzie, bowiem czeka was inwazja krwiożerczych i żądnych rewanżu dzikich bestii. Zobacz, o czym opowiadają filmy spod znaku animal attack i dlaczego powinniśmy się już dzisiaj bać zemsty natury.

Co nieco o nurcie 

Nurt animal attack zgromadził do tej pory wiele filmów, należących do różnych epok kina.  W tej grupie znajdują się głównie gatunki science fiction, film przygodowy, fantasy lub horror. Bohaterami są ludzie i ich antagoniści, czyli zwierzęta pod różną, zazwyczaj zmutowaną postacią lub hybrydy wielu stworzeń. Gigantyczne tarantule, ptaki (Ptaki, reż. Alfred Hitchcock, 1963), rekiny i ryby (Szczęki, reż. Steven Spielberg, 1975 i Pirania 3DD, reż. John Gulager, 2012), małpy (także bardziej uczłowieczone niż sam człowiek, jak w Planecie małp), przeobrażone w potwory i psy zombie (Cujo, reż. Lewis Teague, 1983) oraz koty (Smętarz dla zwierzaków, reż. Mary Lambert, 1989). Szczególnie upodobał sobie krwiożercze zwierzęta pisarz Stephen King i późniejsi realizatorzy adaptacji.

Fotowoltaika od Columbus Energy

Zwierzęta są nie tylko symbolem statusu społecznego, ale także jednym z  ostatnich, emocjonalnych odniesień do  ludzi.  Być może wywołują autentyczne uczucia, wyparte przez te generowane przez programatory Penfielda? Na pewno zwierzęta symbolizują istoty nietknięte przez postęp i technikę. Ich emocje, oczywiście tych prawdziwych, są czyste, szczere. Zwierzęta stanowią coś w rodzaju wzoru zachowań, są ostatnim naturalnym bastionem w tym zmutowanym i stechnologizowanym świecie

Andrzej Tuziak

Ptaki (reż. Alfred Hitchcock, 1963) 

Film Hitchcocka dodał do tematu groźnych zwierząt klasyczną dziś wizję. “Czy jest jakiś ornitologiczny powód, dla którego te ptaki są zamknięte?” Pyta sprzedawczynię sklepu z ptakami (która skądinąd nosi futro) bohater. Ta z cynizmem stara się wybrnąć z sytuacji, ale i tak czeka ją… zemsta ptaków.

Planeta małp (reż. Franklin J. Schaffner, 1968)

Zwierzęta, które zamieszkują tę planetę, zdają się o ludziach sądzić dokładnie to, co współcześnie i od stuleci, sądzi się powszechnie o zwierzętach, nie – ludziach. Człowiek, egotycznie zmierza do realizacji swoich celów i mimo, że ma wszystkiego pod dostatkiem, szuka nadal. Przypomina to trochę paranoiczne poszukiwania szczęścia na innej planecie (a niemożność ułożenia relacji między ludźmi) w Solaris. 

Ludzie po przybyciu na obcą planetę małp, szukają życia. Wykopują jedyny rosnący w pobliżu kwiat. “Skoro jest jeden, musi być ich więcej”. Chęć władania nad wszystkim dookoła i wykorzystania wszelkich dóbr dla siebie i swojej wygody jest dominującą i niszczycielską siłą. Jeden z dialogów filmowych małp brzmiał: 

Co ona chce udowodnić? 

Że człowieka można oswoić (śmiech).

Biały pies (reż. Samuel Fuller, 1982)

Agresja u niektórych zwierząt powstaje na skutek odebrania im wolności. Filmem, w którym katalizatorem zwierzęcej agresji jest człowiek, jest może mało znany Biały pies. Traktuje on wprost o wykorzystywaniu zwierząt przeciwko innym ludziom. Tytułowy biały pies to owczarek, który został wyszkolony przez białą rasę do zabijania ludzi o czarnym kolorze skóry. 

Historia rozpoczyna się na ciemnej drodze w górach, gdzie młoda kobieta potrąca białego owczarka szwajcarskiego. Zabiera psa do domu, lecz pies szybko znika. Kobieta nie zdaje sobie sprawy, że pies jest wyszkolonym… rasistą. Dopiero kiedy zwierzę zaatakuje czarnoskórą koleżankę z planu, bohaterka dowie się prawdy o jego losach. Ciekawość może wzbudzić fakt, że jeden z bohaterów, treser psów, nosi nazwisko Carruthers, podobnie jak obrońca praw zwierząt i etyk Peter Carruthers. Jeżeli chcecie poznać tę oryginalną i mrożąca krew w żyłach historię, obejrzyjcie film.

Wążżżż (reż. Bernard L. Kowalski, 1973)

Klasyczny horror to przykład złudnego postępu nauki w imię rozwoju cywilizacji.  Zapoznajmy się z szalonym naukowcem, który nie dość, że przedmiotowo traktuje zwierzęta; karmi je na siłę, to i w finale, przez swoje niecne cele i fantazje, zabija człowieka (zabija człowieka, bo przekształca go w węża). Jeżeli interesuje Was koniec tej naprawdę przerażającej historii, zachęcamy do jej prześledzenia.

Zemsta w ZOO, czyli Dzikie bestie (reż. Franco Prosperi, 1984)

“Nasze szaleństwo pochłania i zaraża wszystkie niewinne istoty, wliczając w nie dzieci i zwierzęta” – czytamy w czołówce filmu.

Autorem tych słów jest sam reżyser. Zwierzęta, stają się tytułowymi bestiami po wypiciu wody, do której dostał się syntetyczny środek zwany PCP. Gwiezdny pył, inaczej zwany fencyklidyną, używany jest rekreacyjnie jako środek psychoaktywny, unieruchamiający mięśnie. Jeszcze do niedawna używano tej substancji jako środka znieczulającego, również w weterynarii (głównie u koni).

Warto zwrócić uwagę na początkowe sekwencje filmu wskazujące wyraźnie, że to ludzkie śmieci, odpady, a w tym strzykawki, butelki po coca-coli, trafiły do wodopoju zwierząt. Monachijskie ZOO stanie się osią akcji filmu. Pierwszymi zarażonymi są szczury, najpierw zjedzą żywcem kota, żeby następnie zaatakować samochód z parą uprawiającą miłość. Młodzi ludzie są jednymi z pierwszych ofiar “bestii”. Klatki otwierają się, a dzikie zwierzęta na morderczym haju, uciekają do miasta, by polować na ludzi.

Film prezentuje problematykę dysonansu pomiędzy kulturą a naturą, jest też ostrzeżeniem, że działania ludzi mają wpływ nie tylko na teraźniejszy kształt planety, ale także na przyszłość, która przewidywana jest w mało optymistycznym wymiarze. Bo co w Monachium robi niedźwiedź polarny? Czy to dobre środowisko dla zwierzęcia z bieguna północnego? Nawet gdy zostaną wybite wszystkie zwierzęta (tytułowe bestie), najgorszym i najstraszniejszym szkodnikiem okaże się zarażony swoją własną trucizną człowiek.

Boicie się? My tak.