Fedex kupuje 1000 samochodów elektrycznych

Amerykańskie przedsiębiorstwo Fedex zakupi 1000 samochodów elektrycznych Chanje EV i 20 elektrycznych ciężarówek Tesli Semi. To ważny krok tej firmy ku elektromobilności. Samochody Chanje są w stanie pokonać 240 km na jednym ładowaniu, oszczędzając w ten sposób 7,6 tys. litrów paliwa.

Fedex, zajmujący się głównie usługami kurierskimi, postanowił zakupić 1000 pojazdów elektrycznych od kalifornijskiego startupu Chanje EV. W ubiegłym roku amerykańska firma stworzyła komercyjny samochód dostawczy. Wcześniej nawiązała współpracę z Ryderem – brytyjską firmą wynajmującą samochody, która zamówiła od nich 500 elektrycznych vanów. To właśnie Ryder jest odpowiedzialne za serwisowanie Chanje EV. Produkcja samochodów odbywa się w Hangzhou w Chinach, natomiast składanie w zakładach montażowych w USA. Samochody dostawcze Chanje są w stanie pokonać 240 km na jednym ładowaniu. W ostatnim czasie pojawiła się informacja, że ich przestrzeń ładunkowa wzrosła z 16,4 m3 do 19,1 m3.

Fedex otrzyma pojazdy elektryczne modelu V8100 – 900 samochodów zostanie wynajętych przez Ryder w ramach leasingu, a pozostałe 100 zakupionych bezpośrednio przez firmę. Zgodnie z oświadczeniem Fedex planuje wykorzystać pojazdy elektryczne jako część swojej floty Fedex Express w celach komercyjnych w USA. Firma logistyczna zamówiła także 20 elektrycznych ciężarówek Tesli Semi.

Mitch Jackson, dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju FedEx, przyznaje, że: “FedEx nieustannie poszukuje nowych sposobów maksymalizacji wydajności operacyjnej, minimalizacji skutków i znalezienia innowacyjnych rozwiązań poprzez redukcję, zastąpienie i rewolucyjne podejście firmy do zrównoważonego rozwoju. Nasza inwestycja w te pojazdy jest częścią naszego zaangażowania w takie podejście”.

źródło: electrek

2 comments
    1. a czy przy normalnych samochodach pamietamy o zanieczyszczeniu przy ropie? Prad z wegla jest zdrowsza alternatywa…

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Bezemisyjny rejs Grety Thunberg

Jak poinformował kapitan, jacht został zaprojektowany z myślą o prędkości, a nie luksusie. – Nie ma pryszniców ani toalet, do wypróżniania posłuży niebieskie wiadro – dodał. Załoga zapewniła, że podróż powinna przebiegać tak szybko, jak będzie to możliwe, ale z uwagi na trwający sezon huraganów na Atlantyku niczego nie można być pewnym. 18-metrowy jacht wyposażony jest w panele słoneczne i podwodne turbiny, które wytwarzają energię elektryczną, pozwalając na bezemisyjną podróż. Silnik ma być używany tylko w sytuacji kryzysowej.