Fotopułapki w Gdyni pozwalają namierzać i karać zaśmiecających lasy

Dzikie wysypiska między drzewami to wciąż bardzo istotny problem, a także wielki wstyd dla tych, którzy dopuszczają się tego czynu. Dotychczas trudno  było namierzyć środowiskowych brudasów. Jednak z pomocą Straży Miejskiej w Gdyni przyszły fotopułapki.

Kary za porzucone śmieci

Gdyńscy funkcjonariusze dotychczas dysponowali trzema takimi urządzeniami, teraz zasilono ich liczbę o dodatkowe cztery. Pozwolą przyłapać na gorącym uczynku ludzi porzucających odpady, ale też bezkarnie dewastujących przyrodę i dopuszczających się chuligańskich występków. Z takiego mandatu trudno będzie się wymigać – trochę jak w przypadku zdjęcia wykonanego fotoradarem.

Największy problem sprawiają nie tyle odpady kuchenne czy wynikające z codziennego użytkowania, ale przede wszystkim te wielkogabarytowe i  poremontowe. Czyli te, za których wywóz często trzeba dodatkowo zapłacić. A po co płacić, kiedy w lesie jest tyle miejsca…

Nieuchronna kara odstraszy śmieciuchów

O tym, że fotopułapki świetnie sprawdzają się w swojej roli przekonało się już wielu sprawców. Między innymi pewna kobieta, która przy wjeździe do lasu na osiedlu Chwarzno pozostawiła wielkogabarytowe odpady.

Na początku sprawczyni nie chciała się przyznać do tego czynu, twierdząc, że nie ma pojęcia skąd śmieci tam się znalazły. Po przedstawieniu materiałów dowodowych pochodzących z zamontowanej wcześniej w tym miejscu fotopułapki osoba przyznała się – mówi Leonard Wawrzyniak, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Gdyni.

Akcja może więc skutecznie zniechęcić do tych czynów karalnych. Nie od dziś bowiem w prawodawstwie wiadomo, że nie wysokość, a właśnie nieuchronność kary jest najbardziej odstraszająca dla potencjalnych sprawców.

Jak to działa?

Urządzenie posiada dwie kamery, które podłączone są do smartfonów, używanych przez Straż Miejską. Uruchamiają się, kiedy wyczują ruch, a wtedy informują o nim funkcjonariuszy. Świetnie zdają rezultat zwłaszcza w głębszych partiach lasu, gdzie monitoring wizyjny nie jest możliwy.

Fotopułapki są nam bardzo potrzebne do wykrywania sprawców wykroczeń, które popełniane są w lesie. Działają one w ten sposób, że uruchamiają się podczas ruchu. Wówczas nagrywany jest film oraz robione są zdjęcia, a my na nasze telefony otrzymujemy MMS-a ze zdjęciem osoby, która popełnia wykroczenie – tłumaczy Leonard Wawrzyniak ze Straży Miejskiej w Gdyni.

Całym sercem popieramy inicjatywę i mamy nadzieję, że śmieciuchy zostaną należycie ukarani i przemyślą swoje zachowanie.