Lazurowa woda i rodzime bagienka w Polsce – piękne widoki ważniejsze niż środowisko?

Włoska plaża Rosignano Solvay od lat budzi kontrowersje. Wypuszczane do morza odpady produkcyjne stwarzają namiastkę tropikalnego raju. Dyrekcja fabryki zapewnia o ich nietoksyczności, więc chętnych do zażywania chemicznych kąpieli nie brakuje. Czy faktycznie są one zupełnie bezpieczne?

Plaża Rosignano Solvay w Toskanii ma tylu zwolenników, co i przeciwników. Odwiedzający ją zachwyceni turyści rozkoszują się niesamowitymi widokami morza i jego lazurowych fal, które stworzyła fabryka chemiczna firmy Solay. Ogromne zakłady, powstałe w tym miejscu w latach 20-tych XX wieku, od lat odprowadzają – stworzonymi w tym celu kanałami – poprodukcyjne odpady. Jeszcze w latach 80-tych plaża była oficjalnie uznana za całkowicie toksyczną, ponieważ w cyklu produkcyjnym sody stosowano rtęć oraz inne metale ciężkie. Obecnie jednak metody te są wycofane, a dyrekcja zakładu zapewnia, że w żaden sposób nie zatruwa środowiska. Rzekomo bezpieczne substancje, które opuszczają fabrykę, to proszek pozostający po zmieleniu skał wapiennych. Błękitny odcień wody to efekt promieni słonecznych padających na pokryte wapnem dno morza.

W USA Solay zaprzestała zrzutów

Nad jeziorem Onondaga w Stanach Zjednoczonych od 1884 do 1986 również funkcjonowała fabryka Solay i podobnie jak w przypadku Włoch – uboczne produkty swej działalności wylewała do jeziora. Źródła podają, że zrzutu zaprzestano w wyniku protestu mieszkańców po tym, jak uznano je za najbardziej zanieczyszczone spośród jezior w USA. Szacuje się, że podczas całej swojej działalności fabryka Solvay miała zrzucić do wody blisko 6 mln funtów odpadów solnych.

Rodzime bagienko w Polsce

Zbiorników, których barwa wody powstała w wyniku działalności fabryk chemicznych, jest więcej. Przykłady możemy znaleźć również w Polsce. Osadnik Gajówka, położony w województwie łódzkim, to również sztuczny zbiornik produkcyjnego pochodzenia. Jest to dawne wyrobisko Kopalni Węgla Brunatnego Adamów, później wykorzystywane jako składowisko żużli i popiołów Elektrowni Adamów. Obecnie wypełnione wodą turkusowy kolor „zawdzięcza” węglanowi wapnia, który transportowany był tutaj wraz ze wspomnianymi odpadami paleniskowymi w formie pulpy. Jednak w przeciwieństwie do Rosignano Solvay, kąpiele – ze względu na mocno zasadowy skład wody – są stanowczo zakazane. Również spacery brzegiem jeziora, ze względu na ich niestabilność i grząskość, nie mogą dojść tu do skutku.

Nie ma problemu?

Nawet jeśli dyrekcja nie kłamie, a odpady te są bezpieczne, to bezpośrednie połączenie fabryki z morzem stanowi poważne zagrożenie. W 2017 roku portal Il Fatto Quotidiano poinformował o awarii jednego ze zbiorników, w wyniku którego miało dojść do wycieku amoniaku. Skażenie wody było na tyle silne, że na jej powierzchni pojawiły się śnięte ryby.

Lazurowa woda przyćmiewa wzrok turystów i kąpielowiczów, do tego stopnia, że nie zauważają wznoszących się ponad nimi fabrycznych kominów. To, czy warto ryzykować zdrowiem, jest już indywidualną decyzją. Jednak największe szkody – jak zawsze – ponosi środowisko naturalne.

Foto główne: Vision dal mondo

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej: