Matka jest tylko jedna

Matka jest tylko jedna

Różnie o niej mówią. Że płaska, na ten przykład. Albo, że Słońce się kręci wokół niej, co obraża jednocześnie dwa byty, bo dostaje się też Kopernikowi. Chociaż jemu już raczej wszystko jedno. W każdym razie, dziś ma swój dzień. Czego można życzyć i co można dać komuś, kto ma wszystko. Temat prezentów zawsze mnie fascynował. Z moich obserwacji wynika, że mamy kilka rodzajów prezenciarzy.

Typ gustowny

Prezenty daje za każdym razem, kierując się gustem. Swoim. I tak na przykład, gdy jest amatorem mocnych trunków, wszyscy dostają od niego whisky. Nie pijesz – nie ma znaczenia. Postawisz sobie, nie było tanie, niech myślą, że cię stać. Ziemia też zna takich. Konsumenci napojów z linii “grunt, żeby sponiewierało”, zawsze gdzieś w krzakach, za sklepem, na zielonej trawce, zostawią choćby małą małpeczkę, choćby najtańszy mózgołomacz o smaku koncentratu ze styropianu.  Ważny jest nawet symboliczny gest. I tak oto płynnie (hehe – jakby to powiedział nasz drugi najlepszy narciarz; pierwszy woli wypowiedzi pisemne) przechodzimy do typu drugiego, czyli typ “ma gest”. 

Typ “ma gest

Ma gest. Jest to osoba, która w rewanżu za podarowany kubek, kupi ci jacht albo zegarek za kwotę, której prawdopodobnie nie miałeś na koncie, nawet po doliczeniu premii. “Ma gest” tak naprawdę nie lubi się afiszować, dlatego prezenty przekazuje dyskretnie. Kiedy chce obdarować środowisko np. starą armaturą, popsutym sprzętem RTV i AGD, czy też – jak bohater naszego artykułu – skromną liczbą 200 opon, pozostawia swój dar w lesie. Któż z nas nie natrafił nigdy na te wspaniałe gesty, spacerując po zagajnikach, puszczach, lasach? No któż? No nikt. 
Ostatni w tym bestiariuszu jest…

Typ spontaniczny

Nawet nie planuje, że coś podaruje. Taki “one and only”, czy jak tam śpiewa Stachursky, niepokorny typ. Kupił sobie bąbelki w puszce. Pragnienie nie pozwoliło mu donieść ich do domu, więc wypił po drodze. Nie było kosza w pobliżu? Zostawił tam, gdzie stał. Nie miał kieszeni, ale miał papierek po batoniku? Też podarował. Spontanicznie, bezpośrednio. Taki to typ. Serce z plastiku. Na dłoni. 

Ona wszystkich przyjmuje. Daje dom nawet znienawidzonym komarom. Żywi domki smerfów i drzewa. Udostępnienia salki do prób ptasich śpiewów, żabich rechotów, a nawet chóru szumiących drzew. Karmi nas wszystkich, gasi pragnienie. Pozwala oddychać. Ogrzewa i chłodzi. Znosi plastik, ogień i chemię. Nas znosi. Głupich i zachłannych, naiwnych i nieodpowiedzialnych. I niewdzięcznych. Matko Ziemio, życzę Ci dzisiaj i zawsze spokoju i jak najmniej niechcianych prezentów. Żyj nam długo. O wiele dłużej niż my. 

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.