Instalacja fotowoltaiczna z magazynem energii

Poznaj orientacyjne koszty

Niemcy przyznają się do atomowego błędu. Polska buduje zaplecze kadrowe dla energetyki jądrowej

Niemcy przyznają się do atomowego błędu. Polska buduje zaplecze kadrowe dla energetyki jądrowej

W najbliższych miesiącach minie czterdzieści lat od katastrofy w Czarnobylu oraz piętnaście lat od katastrofy w Fukushimie. Oba wydarzenia znacząco wpłynęły na opinię publiczną i zaufanie jakim społeczeństwa darzyły cywilne wykorzystanie energii jądrowej. Wiele rządów zdecydowało się na wygaszanie istniejących reaktorów, inne odkładały plany budowy nowych. Po latach przyznają – to był błąd.

925x200 6
Reklama

Strategiczny błąd

W styczniu 2026 roku na spotkaniu noworocznym z branżą przemysłową w Halle, kanclerz Niemiec Friedrich Merz przyznał, że podjęta kilkanaście lat wcześniej decyzja o wycofaniu się z energetyki jądrowej, była kosztownym błędem strategicznym. Ekonomiczne i logistyczne konsekwencje tej decyzji sprawiły, że niemiecka transformacja energetyczna bywa dziś określana jako jedna z najdroższych na świecie.

Również Japonia, bezpośrednia ofiara katastrofy w Fukushimie wywołanej tsunami, podjęła w grudniu decyzję o ponownym uruchomieniu reaktorów, mimo istniejącego oporu części społeczeństwa wobec tego typu działań, które mogą być spowodowane wciąż istniejącą traumą. Głównym powodem tej decyzji jest uznanie przez rząd w Tokio atomu jako jednego z kluczowych elementów polityki dekarbonizacyjnej i ograniczania zależności od paliw kopalnych. 

Część ekspertów w branży energetycznej od lat podkreślała, że brak wykorzystywania olbrzymiego potencjału bezpiecznej i stabilnej energii jądrowej znacząco komplikuje i podnosi koszty transformacji energetycznej mające na celu ograniczenie emisji zanieczyszczeń. 

Polskie społeczeństwo gotowe na atom

Z badań przeprowadzonych na zlecenie Ministerstwa Energii przez agencję ASM na grupie 2000 respondentów wynika, że 91,9% respondentów popiera budowę elektrowni jądrowych w Polsce. Zdecydowane poparcie wyraża 69,2% biorących udział w badaniu, co jest znaczącą przewagą nad osobami o odmiennych poglądach – zdecydowanie przeciwnych jest 2,8%, a raczej przeciwnych jest 2,6% respondentów. 

Ważnym czynnikiem ujętym w badaniu jest także stosunek ankietowanych do lokacji reaktora w pobliżu ich miejsca zamieszkania – na taki scenariusz zgodziło się 79,9% ankietowanych, a 17,4% było przeciwnych. Tak wysoka społeczna akceptacja co do wyboru miejsca utrzymuje się od 2024 roku, a jednocześnie z roku na rok spada liczba sceptyków rozwiązania, które sprawiłoby, że elektrownia powstanie w pobliżu miejsca zamieszkania. 

Badania pokazują, że mamy ważny i utrzymujący się z roku na rok społeczny mandat, który pozwala nam konsekwentnie realizować ambitny polski program jądrowy. W 2026 roku uruchomiliśmy pierwsze środki finansowe na budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Równolegle rozwijamy krajowe kompetencje i angażujemy polskie firmy w organizowany łańcuch dostaw. Inwestujemy też w edukację, odpowiadając na potrzebę rzetelnej informacji o energetyce jądrowej – dodaje Wojciech Wrochna, Sekretarz Stanu i Pełnomocnik Rządu ds. Strategicznej Infrastruktury Energetycznej.

To może być efektem kampanii informacyjnych mających na celu podnieść wiedzę Polaków w dziedzinie energii jądrowej. W ubiegłym roku Ministerstwo Energii uruchomiło kampanię informacyjną „Czas zrozumieć atom”, w którą zaangażowani były influencerzy oraz popularyzatorzy nauki. Średnia deklarowana przez respondentów wiedza o energetyce jądrowej wynosi 3,8 w pięciopunktowej skali. Pozornie nie jest to dobry wynik, ale zgodnie z opisanym efektem Dunninga-Krugera może to oznaczać odwrotność. 

Paradoks polega na tym, że zdobywanie wiedzy prowadzi do uświadomienia sobie ogromu nieznanych obszarów doprowadzając do pokory intelektualnej. Przy takiej interpretacji może cieszyć, że Polacy nie postrzegają się jako ekspertów energetyki jądrowej. Jednocześnie udzielane przez nich odpowiedzi mogą świadczyć o dużej dojrzałości społeczeństwa w kwestii poparcia inwestycji w elektrownie jądrowe. Widać to także w środowisku politycznym, gdzie od lat panuje konsensus w sprawie konieczności budowy dekarbonizacji gospodarki, dzięki odnawialnym źródłom energii uzupełnionym o wielkoskalowe elektrownie jądrowe i flotę mniejszych modułowych reaktorów. Potencjału gospodarczego ożywienia regionu są świadomi także lokalni samorządowcy, którzy starają się wywrzeć wpływ na decyzję o tym, gdzie będzie ulokowana druga polska elektrownia. Rozważane są cztery miejsca, a największe szanse na lokację ma Konin i Bełchatów

Przygotowane kadry decydują o sukcesie

Rozwój programu cywilnego zastosowania technologii jądrowej wymaga jednak nie tylko poparcia społecznego i nowoczesnej infrastruktury, ale także ekspertów i specjalistów, którzy będa w stanie wypełnić zapotrzebowanie branży na pracowników. Warto podkreślić, że w Polsce od wielu lat działa Narodowe Centrum Badań Jądrowych (NCBJ), które sprawuje opiekę naukową i komercyjną nad jedynym działającym reaktorem jądrowym w naszym kraju. Badawczy reaktor Maria jest zlokalizowany w Otwocku i zajmuje się produkcją radiofarmaceutyków. Dzięki niemu polskie kadry nie rozpoczynają od zera. 

Według przedstawionych wyników najmniej zwolenników energii jądrowej jest w grupie 50-75 lat. Najwięcej zwolenników można znaleźć w młodym pokoleniu, czyli wśród osób w wieku 15-29 lat. Jest to grupa, która zasila lub w najbliższych latach zasili rynek pracy. Część tej grupy jest wciąż w systemie edukacji, co może oznaczać, że decydując się na wybór studiów będzie chciało wybrać kierunek związany z energetyką jądrową. To właśnie w tej grupie koncentruje się przyszła kadra inżynierska, projektowa i operacyjna dla elektrowni jądrowych oraz zaplecza przemysłowego. By wspierać proces Ministerstwo Energii przygotowało program „Atom na uczelniach”.

Ten program to nie tylko nauka – to inwestycja w kompetencje, które procentują już dziś, przy bieżących projektach, a w przyszłości przy rozwoju całego sektora jądrowego w Polsce. Stawiamy na maksymalny udział krajowych firm w realizacji inwestycji o strategicznym znaczeniu dla polskiej energetyki – mówi Minister Energii Miłosz Motyka. 

Skala poparcia wśród młodych przekłada się na realne decyzje edukacyjne i zawodowe, co dobrze ilustrują wyniki programu „Atom na uczelniach”.  W jej ramach zaproponowano nuklearyzacja kierunków, czyli włączenie zagadnień związanych z atomem nie tylko dla kierunków bezpośrednio związanych z energetyką, ale też budownictwa, mechaniki, elektrotechniki, automatyki i inżynierii materiałowej. W ramach pilotażu:

  • 150 studentów odbyło staże w blisko 60 firmach, realizując pracę z dokumentacją jądrową,
  • część staży zakończyło się zatrudnieniem, ofertą pracy po studiach lub dalszą współpracą przy pracach dyplomowych.

Wyniki wskazują, że młode pokolenie nie tylko akceptuje energetykę jądrową, ale aktywnie przygotowuje się do pracy w tym sektorze. W połączeniu z rekordowo wysokim poparciem społecznym i realizowanym przez rząd programem inwestycyjnym oznacza to, że polski atom przestaje być projektem teoretycznym, a staje się projektem realizowanym, który zmienia życia Polaków, choć na razie jedynie pod kątem zawodowym.  

Zobacz też: Wsparcie dla energetyki jądrowej przekazane na czas. Czy 4,6 mld zł pozwolą na prace zgodne z harmonogramem?

Źródła: Reuters, Bild, Rzeczpospolita, NCBJ, ME, MKiŚ, gov, 

Fot. Canva (Vladimír Sládek, dotshock)

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.