Elektromobilność Nowe urządzenie mające wydłużyć zasięg aut elektrycznych o pięćdziesiąt procent 11 grudnia 2017 Elektromobilność Nowe urządzenie mające wydłużyć zasięg aut elektrycznych o pięćdziesiąt procent 11 grudnia 2017 Przeczytaj także Elektromobilność Chaos na chodnikach i rosnąca liczba wypadków. Europejskie miasta ograniczają wynajem hulajnóg Liczba wypadków z udziałem miejskich hulajnóg elektrycznych rośnie, a szczególny niepokój budzi udział dzieci i nastolatków, którzy często traktują jazdę jako formę internetowego wyzwania. W odpowiedzi na rosnącą liczbę tragedii kolejne państwa Europy zaostrzają przepisy lub ograniczają korzystanie z hulajnóg w przestrzeni publicznej – zarówno współdzielonych, jak i prywatnych. Elektromobilność Chińska fabryka baterii z cofniętym pozwoleniem. Węgry reagują na skażenie środowiska Nowy rząd Węgier zapowiada ostrzejsze egzekwowanie przepisów środowiskowych wobec producentów akumulatorów. Powodem są doniesienia o zanieczyszczeniu środowiska w okolicach zakładów należących do chińskich firm. Rozwój elektromobilności w Europie zaczyna być oceniany nie tylko przez pryzmat redukcji emisji z transportu, ale również wpływu produkcji baterii na środowisko. Nissan Leaf, pomimo zasięgu na poziomie ponad 150 kilometrów, najczęściej jest używany jedynie do ruchu miejskiego w dużej mierze z uwagi na długość życia baterii. Tesla Model 3, pomimo dwukrotnie większego zasięgu, także nie skłania do wykorzystywania go na dłuższych trasach. Reklama Akumulatory obu tych pojazdów mogłyby działać o pięćdziesiąt procent dłużej, jeśli wykorzysta się urządzenie, które stworzyli i opatentowali naukowcy z Uniwersytetu Vanderbilt w USA. Za opracowanie tego systemu odpowiedzialny był profesor Ken Pence i jego doktorant Tim Potteiger. Zasada działania jest prosta – układ elektroniczny w inteligentny sposób odpina i dopina poszczególne akumulatory do silnika, zależnie od ich stanu naładowania i napięcia wyjściowego w danym momencie. Sprawia to, że ogniwa są mniej obciążone i narażone na uszkodzenia. Do testów naukowcy użyli ogniwa litowo-jonowe Tesli o wysokiej gęstości. Dzięki wykorzystaniu opisywanego systemu żywotność tych otwartych ogniw istotnie się wydłużyła. „Wiemy, że zawsze będą w systemie ogniwa, które rozładowują się szybciej niż inne. Kiedy tak się dzieje, pozostałe połączone z nimi akumulatory działają mniej wydajnie” – mówi Potteiger. „Nasz system zapewnia, że akumulatory obciążane są równomierniej, a jednocześnie, że rozładowujemy wszystkie z nich w optymalny sposób”. W obecnej fabrycznej konfiguracji mierniki naładowania ogniw, zarówno w Tesli, jak i w Nissanie, podają de facto stan naładowania najsłabszego z akumulatorów, czyli wersję najbardziej pesymistyczną. Wszystko po to, aby nasz pojazd na pewno mógł bezpiecznie i o własnych siłach dojechać do stacji ładowania. Oznacza to w praktyce, że samochód przekazuje informację o rozładowanych akumulatorach w momencie, gdy jest w nich jeszcze nawet dziesięć procent ładunku, który można by wykorzystać. Im starsze są ogniwa, tym bardziej prawdopodobne jest zmniejszanie się ich wydajności i bardziej użyteczne staje się urządzenie badaczy z Vanderbilt. Jak mówi Pence, dzięki ich systemowi „akumulatory będą miały dłuższy czas życia w pojazdach elektrycznych”. Zysk nie będzie widoczny od razu, ale dopiero po pewnym czasie – kierowcy będą mogli o pięćdziesiąt procent dłużej używać auta bez wymiany akumulatorów. System zarządzania ogniwami jest już w ostatniej fazie testów. Obecnie uczelniane centrum transferu technologii rozpoczyna starania o komercjalizację tego projektu. Źródło: phys.org Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.