Okrucieństwo na fermie futrzarskiej. Śledztwo obrońców zwierząt

Aktywiści walczący o prawa zwierząt pokazują prawdę o fermach futrzarskich. Nagrali, jak pracownicy fermy futrzarskiej w Zachodniopomorskiem wkładali jenotom rurki w odbyt i razili je prądem. Bulwersuje treść ich rozmów – pracownicy w niewybredny sposób żartowali z zabijania zwierząt. 

Śledztwo Fundacji Viva i Inicjatywa na Rzecz Zwierząt Basta! przeprowadzili śledztwo – w styczniu nagrali z ukrycia filmik, jak traktuje się zwierzęta na jednej z ferm futrzarskich w Zachodniopomorskiem. To, co zarejestrowali, jest wstrząsającym przykładem okrucieństwa i znieczulicy. 

Ładny tyłek ma – mówi o zwierzęciu jeden z pracowników. Inny dodaje: – Się spierdział na koniec i tyle. I mu poszło nosem – Jenot zostaje zabity za pomocą rurki z elektrodą, którą hodowca wkłada mu w odbyt. Zwierzęta mordowane są na oczach innych zwierząt. 

To straszne, że na to wszystko patrzą żywe zwierzęta. Te obrazki, ten sposób zabijania zwierząt to na fermach futrzarskich częsta praktyka. Widziałam już wiele filmów, widziałam wiele ferm na żywo. Jednak to, co najbardziej mną wstrząsnęło, to komentarze osób, które zabijały te zwierzętamówi Onetowi Martyna Kozłowska z Fundacji VIVA.

Działacze fundacji zgłosili już sprawę do prokuratury. Wydarzenia na fermie z Zachodniopomorskiem nie są niestety odosobnionym przypadkiem. Jak informuje Radio Zet, Polski Związek Hodowców Zwierząt Futerkowych wydał oświadczenie, w którym odciął się od fermy lisów i jenotów w Starej Dąbrowie.

W ubiegłym roku inne śledztwo aktywistów skończyło się skazaniem dwóch osób, byłych pracowników rzeźni w Stargardzie, którzy w sposób okrutny obchodzili się ze zwierzętami. 

Źródło: onet.pl
Fot: Fundacja Viva/Materiały prasowe