Instalacja fotowoltaiczna z magazynem energii

Poznaj orientacyjne koszty

Powrót Japonii do energetyki jądrowej. Protesty wokół elektrowni Kashiwazaki-Kariwa

Powrót Japonii do energetyki jądrowej. Protesty wokół elektrowni Kashiwazaki-Kariwa

Powrót Japonii do energetyki jądrowej wchodzi w decydującą fazę, a planowane ponowne uruchomienie elektrowni Kashiwazaki-Kariwa staje się jednym z najważniejszych testów dla krajowej polityki energetycznej po katastrofie w Fukushimie. Sprawa pokazuje nie tylko ambicje energetyczne rządu, ale także bariery społeczne, które wciąż stoją na drodze rozwoju atomu.

925x200 6
Reklama

Japonia wraca do atomu

Powrót do energetyki jądrowej jest jednym z kluczowych elementów japońskiej polityki energetycznej, realizowanej w odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie na energię, wysokie koszty importu paliw kopalnych oraz cele klimatyczne. Choć rząd stopniowo dopuszcza do uruchomienia kolejne reaktory, wyłączone po katastrofie w Fukushimie w 2011 roku, proces ten pozostaje skomplikowany i nierównomierny. Największa elektrownia jądrowa świata – Kashiwazaki-Kariwa w prefekturze Niigata – od 2012 roku nie produkuje energii elektrycznej. Tymczasem jej siedem reaktorów mogłoby dostarczać ponad 8 GW mocy. Decyzje dotyczące jej przyszłości są testem dla japońskiego systemu bezpieczeństwa jądrowego, relacji między rządem a samorządami oraz poziomu akceptacji społecznej dla energetyki atomowej po doświadczeniach z Fukushimy.

Ponowne uruchomienie reaktorów Kashiwazaki-Kariwa

Elektrownia jądrowa Kashiwazaki-Kariwa znajduje się około 220 km na północny zachód od Tokio i jest zarządzana przez koncern Tokyo Electric Power (Tepco) – tego samego operatora, który odpowiadał za elektrownię Fukushima Daiichi w momencie katastrofy z marca 2011 roku, kiedy potężne tsunami zniszczyło systemy zasilania awaryjnego, doprowadzając do stopienia się trzech reaktorów oraz ewakuacji około 160 tys. mieszkańców. Do dziś wydarzenia te pozostają tematem dyskusji na temat bezpieczeństwa energetyki jądrowej w Japonii.

W okresie poprzedzającym 15. rocznicą trzęsienia ziemi i tsunami, które spowodowały katastrofę, Tepco przygotowuje się do ponownego uruchomienia jednego z siedmiu reaktorów w Kashiwazaki-Kariwa, mimo sprzeciwu części lokalnej społeczności. Reaktor nr 6 miał zostać uruchomiony na początku tygodnia, jednak termin przesunięto po wykryciu usterki systemu alarmowego podczas testów technicznych. Według operatora ponowne uruchomienie ma nastąpić w najbliższych dniach.

Brak referendum

Wznowienie pracy reaktora mogłoby zwiększyć dostawy energii elektrycznej do regionu Tokio o około 2% i stanowiłoby istotny krok w realizacji rządowej strategii stopniowego powrotu do energetyki jądrowej, która – według władz – ma pomóc w ograniczeniu emisji CO₂ oraz poprawie bezpieczeństwa energetycznego kraju. Jednocześnie decyzja ta budzi obawy wśród mieszkańców okolicznych gmin – około 420 tys. osób mieszka w promieniu 30 km od elektrowni i w przypadku poważnej awarii musiałoby zostać objętych planami ewakuacji, podobnie jak po katastrofie w Fukushimie.

Jedną z głównych przyczyn protestów ze strony mieszkańców jest brak referendum w sprawie przyszłości elektrowni. Władze prefektury Niigata nie zdecydowały się na przeprowadzenie głosowania, co – zdaniem organizacji obywatelskich – pozbawiło mieszkańców realnego wpływu na decyzję o ponownym uruchomieniu reaktorów. W odpowiedzi przeciwnicy inwestycji powołują się na badania opinii publicznej, które wskazują na utrzymujący się brak społecznej zgody.

Głos lokalnej ludności

Według sondażu przeprowadzonego pod koniec 2024 roku przez władze prefektury, ponad 60% mieszkańców żyjących w promieniu 30 km od elektrowni uznało, że warunki bezpieczeństwa wymagane do jej ponownego uruchomienia nie zostały spełnione. Obawy te dotyczą przede wszystkim skuteczności planów ewakuacyjnych, odporności infrastruktury na silne trzęsienia ziemi oraz zdolności państwa do reagowania kryzysowego w regionie o skomplikowanej rzeźbie terenu i ograniczonej sieci drogowej. 

Jednym z kluczowych argumentów przeciwników pozostaje ryzyko sejsmiczne – elektrownia znajduje się w obszarze aktywnym tektonicznie, a podczas trzęsienia ziemi o magnitudzie 6,8 w 2007 roku doszło tam do pożaru transformatora i automatycznego wyłączenia pracujących reaktorów. Nieufność wobec branży jądrowej wzmocniły także najnowsze kontrowersje w innych częściach kraju. Na kilka tygodni przed planowanym restartem w Kashiwazaki-Kariwa ujawniono, że spółka Chubu Electric Power przekazała nieprawdziwe dane dotyczące ryzyka sejsmicznego podczas procedury regulacyjnej dla elektrowni Hamaoka.

Przyszłość japońskiej energetyki jądrowej

Japoński rząd traktuje powrót do energetyki jądrowej jako kluczowy element polityki klimatycznej i bezpieczeństwa energetycznego. Przed 2011 rokiem 54 reaktory dostarczały około 30% energii elektrycznej kraju. Obecnie, mimo formalnie dopuszczonych do pracy 33 jednostek, czynnych pozostaje jedynie 14 reaktorów, a każda próba uruchomienia kolejnych spotyka się z protestami lokalnych społeczności.

Dla mieszkańców prefektury Niigata spór o Kashiwazaki-Kariwa nie jest wyłącznie kwestią energetyki, lecz także zaufania do instytucji państwa i przemysłu jądrowego. W ich ocenie doświadczenia Fukushimy podważyły wcześniejsze zapewnienia o bezpieczeństwie atomu, a decyzje podejmowane bez bezpośredniego udziału obywateli odsuwają na drugi plan lokalne interesy mieszkańców.

Zobacz też: Budżet 2026: ile pieniędzy Polska przeznaczy na energetykę jądrową?

Źródła: The Guardian, Reuters, The Japan Times

Fot: Canva

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.