Battery-switching device promises more road time for Tesla, Leaf drivers

Problemy Tesli pokazują, dlaczego rynek litu musi się ustabilizować

W zeszłym tygodniu media podały, że Tesla wysłała notkę do niektórych z swoich dostawców litu z prośbą o rabaty, aby produkcja ogniw stała się zyskowna. Wstrząsnęło to całym sektorem tego górnictwa.

Ceny litu monitorowane są z pomocą indeksu Solactive Global Lithium. W indeksie tym około 40% udziałów mają spółki: FMC Corp, Albemarle Corp, Sociedad Quimica y Minera de Chile SA i SQM, do których Tesla pośrednio przekazała swoją prośbę. Na skutek tego indeks spadł o około 2,1% – do najniższej od 11 miesięcy wartości. Akcje SQM spadły o 4,8%, a Albemarle o 4,1%.

Sytuacja na giełdzie teoretycznie pokazuje zależność tych sektorów – Tesla jest największym producentem samochodów elektrycznych, a samochody elektryczne są głównym zastosowaniem litu. Według rzeczywistych danych jest wręcz przeciwnie. Tesla odpowiada za około 2% światowej konsumpcji tego metalu.

Większość ogniw litowo-jonowych potrzebuje około 70-90 gramów litu na kWh pojemności, jak informuje Bloomberg New Energy Finance. Największe ogniwa, jakie montuje Tesla, mają po 100 kWh (w Model S i Model X) oraz 75 kWh (w Model 3). Co kwartał podawana jest liczba wyprodukowanych samochodów każdego typu. Dla uproszczenia załóżmy, że każdy samochód, jaki produkuje Tesla, ma akumulator o największej pojemności i że ogniwa potrzebują 100 g/kWh. Na tej podstawie wyliczyć można, że w zeszłym roku firma zużyła około 1026 ton litu. Całkowite wydobycie na świecie amerykański Geological Survey szacuje na 43 tysiące ton. Daje nam to około 2,4% całości. W zeszłym roku odsetek ten był jeszcze niższy i wynosił 2%.

Tesla nie publikuje zbyt wielu informacji na temat swoich ogniw, ale jeśli założymy, że zużycie litu w nich oscyluje raczej przy dolnej granicy – 70 g/kWh – to odsetek światowego litu trafiający do ich fabryk będzie jeszcze niższy.

Samsung SDI podał, że firma wykazała przychód około 3,8 miliarda dolarów z produkcji ogniw w 2017 roku. Średni ich koszt to 209 USD/kWh, co daje nam zużycie litu na poziomie 1200–1800 ton, zależnie od koncentracji tego metalu w produkowanych ogniwach. Nadal jest to zaledwie kilka procent światowego wydobycia.

Wiele mówi się, że pojazdy elektrycznej mają zmienić rynek tego metalu na świecie, ale póki co to jeszcze nie ten czas. Inne zastosowania litu, np. w ceramice, szkle czy smarach lub polimerach, to nadal ponad 50% zapotrzebowania na ten pierwiastek.

Nawet jeśli chodzi o sam sektor akumulatorów litowo-jonowych, to Tesla wcale nie jest największym graczem. Jest wiele spółek, które produkują więcej ogniw: BYD Co, BAIC Motor Corp (konsorcjum Renaulta, Nissana i Mitsubishi Motors) – wszystkie te firmy przeganiają Teslę, jeśli chodzi o ilość dostaw w ostatnich 12 miesiącach. Stawkę dogania jeszcze BMW.

Tesla ma mnóstwo dostawców części z Azji, kupuje ogniwa od Panasonica, maszyny od Fanuca i zawory do systemów wentylacji od Zhejiang Sanhua Intelligent Controls Co z Chin. Cena akcji Panasonica jest mocno związana z nadziejami, że Tesli uda się zwiększyć produkcję Modeli 3, a w przyszłości także powiększyć zysk firm. Mimo to dane ilościowe pokazują, że przychody japońskiego giganta ze strony Tesli to około 2% wszystkich środków, jak podaje „Bloomberg”.

W tym wszystkim jest jeszcze jeden istotny czynnik, którego pominąć nie można – psychologia. Tesla napędza rynek i doprowadziła do sytuacji, że wskaźnik EV/Ebitda (pokrycia zysku wartością firmy) w jej przypadku osiągnął 28,5. Średnia dla tego sektora wynosi 7,8, a nie jest rzadki jeszcze niższy współczynnik, np. 1,6 dla Volkswagen AG czy 3,1 dla General Motors Co.

Przecena akcji firm, takich jak SQM i FMC, na skutek prośby Tesli wydaje się irracjonalne. Mimo to rynek reaguje dosyć nerwowo. Zdrowsze podejście z pewnością byłoby lepsze dla całego sektora, nie tylko dla pojazdów elektrycznych.

Dodaj komentarz


Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Mogą Ci się także spodobać

Codzienny raport smogowy – 15.11.

Wczoraj zachęcaliśmy do spacerów, dziś też to robimy, ale tylko w niektórych miastach. Smog nie odpuszcza i po jednym dniu wytchnienia powraca. Apelujemy – nie palcie złej jakości paliwem i dbajcie o stan techniczny swoich samochodów.

Kupa plastiku, czyli co z nas wychodzi

Rocznie 8 milionów ton plastiku trafia do oceanu. Gdy już znajdzie się w wodzie, rozpada się na kawałki. Najmniejsze jego cząstki mają mniej niż 5 milimetrów, a część z nich jest niewidoczna gołym okiem. Niektóre fragmenty pozostają zawieszone na różnych głębokościach, inne trafiają do organizmów morskich – ryb i skorupiaków. Te drobinki plastiku prędzej czy później dostarczy na nasz stół dorsz, łosoś albo pyszne krewetki.