Energetyka Przestarzałe normy grzewcze kosztują nas miliony. Klimat się zmienia, standardy stoją w miejscu 30 czerwca 2025 Energetyka Przestarzałe normy grzewcze kosztują nas miliony. Klimat się zmienia, standardy stoją w miejscu 30 czerwca 2025 Przeczytaj także Energetyka Nowe taryfy URE i odcięcie UE od rosyjskiego gazu. Polacy odczują zmiany w rachunkach? Decyzja o obniżeniu stawek dystrybucyjnych gazu może sugerować, że rachunki dla gospodarstw domowych w najbliższym czasie spadną. W praktyce efekt dla odbiorców będzie ograniczony, ponieważ dystrybucja to tylko jedna z kilku składowych ceny. O tym, ile zapłacą Polacy za gaz w 2026 roku, w większym stopniu decydują czynniki rynkowe, polityka energetyczna UE oraz sytuacja w europejskich magazynach surowca niż sama taryfa zatwierdzona przez URE. Energetyka Raport IRENA: czterokrotny wzrost zapotrzebowania na elastyczność do 2050 roku Transformacja energetyczna oparta na odnawialnych źródłach energii radykalnie zwiększy zapotrzebowanie na elastyczność systemów elektroenergetycznych. Z analiz Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej (IRENA) wynika, że do połowy wieku systemy energetyczne będą musiały reagować na wahania podaży i popytu w skali dotąd nienotowanej. Będzie miało to związek z ocieplającym się klimatem, który sprawi, że bez rozbudowy elastyczności systemu elektroenergetycznego stabilność dostaw energii się pogorszy a koszty dla odbiorców wzrosną. Zmiany klimatu są faktem – zimy w Polsce są coraz łagodniejsze, a ekstremalne mrozy należą dziś do rzadkości. Mimo to projektowanie systemów grzewczych wciąż opiera się na mapach klimatycznych sprzed 50 lat. Efekt? Przewymiarowane instalacje, wyższe rachunki i blokada tańszego, elastycznego ciepłownictwa. Reklama Spis treści ToggleZima sprzed 50 lat kontra rzeczywistośćCo mówią otwarte dane?Przewymiarowane instalacje = większe rachunkiBrak korekty blokuje inwestycjeCzas na nową mapę klimatycznąPłacimy za zimę, która już nie przychodzi Zima sprzed 50 lat kontra rzeczywistość Zasady projektowania instalacji grzewczych w Polsce wciąż opierają się na mapach stref klimatycznych sprzed kilkudziesięciu lat. W podziale tym kraj jest rozbity na pięć stref, a każda ma przypisaną tzw. temperaturę obliczeniową zimna, np. -20°C dla wielu regionów południowej Polski. Problem w tym, że takie mrozy praktycznie już nie występują. Jak pokazują pomiary z ostatnich dekad, zimy w Polsce są znacznie łagodniejsze, a ekstremalne spadki temperatur zdarzają się rzadko i trwają zaledwie kilka godzin w sezonie, nie tygodnie jak dawniej. “Utracona zima”. Ta pora roku jest krótsza aż o 20 dni! Co mówią otwarte dane? To nie jest tylko odczucie, potwierdzają to dane naukowe i oficjalne raporty. Z artykułu opublikowanego w czasopiśmie Energies (MDPI) wynika, że na podstawie obserwacji z ostatnich 30 lat kształt stref klimatycznych Polski wyraźnie się zmienił, a minimalne temperatury obliczeniowe wzrosły średnio o 5 stopni Celsjusza w porównaniu do map sprzed pół wieku. Te wnioski są spójne z trendami obserwowanymi w raportach IMGW, które od lat dokumentują, jak zimowe temperatury minimalne rosną w całym kraju. Dane europejskiego systemu Copernicus Climate Data Store także potwierdzają, że w Polsce minimalne temperatury zimą rosną szybciej niż średnia dla Europy. Przewymiarowane instalacje = większe rachunki Co to oznacza w praktyce? Systemy grzewcze, sieci ciepłownicze i kotłownie są przewymiarowane – zaprojektowane na szczyt mocy, który w rzeczywistości praktycznie nie występuje. Odbiorcy płacą wyższe rachunki, bo w systemie taryf wciąż dominują opłaty stałe za moc zamówioną, a nie elastyczne rozliczenia rzeczywistego zużycia. Szacunki wskazują, że obniżenie temperatury projektowej z -20°C do -15°C mogłoby oznaczać spadek wykorzystania mocy zamówionej o nawet 12,5%. Przy -18°C – o ok. 5%. W skali miast to miliony złotych rocznie. Brak korekty blokuje inwestycje Przewymiarowanie wpływa nie tylko na rachunki, ale też na decyzje inwestycyjne. Budynki wciąż muszą spełniać wymagania zaprojektowane do maksymalnego mrozu, co utrudnia optymalizację izolacji czy dobór bardziej efektywnych systemów grzewczych. Brak aktualizacji stref klimatycznych to także problem dla transformacji ciepłownictwa – sektor, który ma się dekarbonizować, wciąż inwestuje w „szczyt mocy”, który najczęściej nie nadchodzi. Czas na nową mapę klimatyczną Eksperci wskazują, że rozwiązanie jest proste, trzeba oprzeć projektowanie systemów grzewczych na aktualnych danych meteorologicznych i trendach zmian klimatu. Mapy stref klimatycznych powinny być uaktualniane co kilka lat, na podstawie rzeczywistych danych z sieci stacji meteorologicznych, raportów IMGW czy platform Copernicus. To pozwoli: ograniczyć przewymiarowanie systemów, obniżyć koszty inwestycji i rachunki, wprowadzić bardziej elastyczny i rynkowy system taryf, wesprzeć transformację energetyczną w praktyce. Płacimy za zimę, która już nie przychodzi Zmiany klimatu widać gołym okiem, ale przepisy techniczne wciąż pamiętają zimę sprzed pół wieku. Bez nowelizacji map stref klimatycznych i aktualizacji danych obliczeniowych będziemy dalej płacić za mróz, który już nie przychodzi. Unowocześnienie przepisów to realna oszczędność dla gospodarstw domowych i impuls dla nowoczesnego, elastycznego ciepłownictwa. Czy Polska jest gotowa na system grzewczy dopasowany do rzeczywistej pogody? Zobacz też: Gdzie w Polsce mieszkać bezpiecznie? Regiony odporne na zmiany klimatu Źródło: MDPI Energies, IMGW, Copernicus Climate Data Store, Fot.: Canva (ri) Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.