Przyszłość sportów motorowych w Formule E?

Od zera do setki w mniej niż 3 sekundy. To nie osiągi bolidu Formuły 1, lecz wynik, jaki osiąga maszyna Formuły E, czyli elektryczna wyścigówka.

Literka “E” w nazwach modeli oznacza całkowicie elektryczne samochody poruszające się na trasach międzynarodowych. Podobnie sprawy mają się w autach wyścigowych. Samochody Formuły E wyglądają jak samochody Formuły 1. Najnowsza ich generacja bardziej przypomina jednak Batmobil. Od zera do setki bolidy Formuły E przyspieszają w około 2,7 sekundy. Są to osiągi bardzo konkurencyjne nawet w porównaniu do najszybszych bolidów z napędem rakietowym.

Dla pokoleń fanów wyścigów najważniejsza jest jednak nie tylko prędkość, ale i dźwięk. Wielu z nich wydaje się, że odgłos samochodów elektrycznych nie może zastąpić ryku silnika spalinowego, charakterystycznego dla sportów motorowych. – To skowyt i szum – mówi Steve Page, dyrektor generalny Sonoma Raceway. – To jest zupełnie inny dźwięk i prawdopodobnie dopiero kolejne pokolenie oswoi się z nim – dodaje.

Tymczasem wielkie koncerny samochodowe dostrzegają już potencjał elektrycznej branży sportów motorowych. Ford ogłosił niedawno, że w niedalekiej przyszłości przyjrzy się Formule E. Technologia opracowywana na torach z pewnością szybko znajdzie więc swoje zastosowanie w autach trafiających do salonów.

źródło: kqed.org, foto: FIA

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej: