Schronisko dla samotnych kotów w skażonej Fukushimie

Dekadę temu po katastrofie elektrowni jądrowej Fukushimę opuścili mieszkańcy. Na skażonym terenie pozostały tylko zwierzęta. Do Fukushimy wrócił jednak jeden człowiek, aby opiekować się porzuconymi kotami.

Z miłości do kotów i małej ojczyzny

57-letni Sakae Kato w ciągu ostatniej dekady opiekował się ponad setką kotów. Obecnie ich liczba zmniejszyła się do 41. Część ze zwierząt zmarła z powodu wysokich poziomów promieniowania. Na świat przyszły natomiast kolejne.

Nie chcę stąd wyjeżdżać. Kocham to miejsce – powiedział Sakae Kato, który w okolicach elektrowni mieszkał od dziecka. – Chcę tu mieszkać do ostatniego kota. Po jego śmierci, ja również chcę umrzeć. 

Wędrówka po wodę

Przed katastrofą, Sakae Kato prowadził własną firmę budowlaną w prefekturze Fukushima. Swoje umiejętności wykorzystał, aby stworzyć schronienie dla kotów. W małym budynku działa również ogrzewanie. Przydaje się zwłaszcza w zimie, kiedy temperatury spadają poniżej zera. Pan Kato podkreśla, że w okolicy nie ma bieżącej wody. Dlatego każdego dnia przynosi kotom wodę i jedzenie z terenów nietkniętych promieniowaniem. 

Ratunek dla dzika

Jednak serce pana Kato jest otwarte nie tylko dla zwierząt domowych. Pod koniec lutego mężczyzna uwolnił dzika z pułapki zastawionej przez lokalne władze. W tej sprawie toczy się przeciwko niemu postępowanie karne. Mimo to, Kato nadal dokarmia dziki, które zadomowiły się w okolicy. 

Źródło: Reuters