Publicystyka Suwerenność w kodzie. Niepodległość energetyczna zaczyna się u prosumentów 11 listopada 2025 Publicystyka Suwerenność w kodzie. Niepodległość energetyczna zaczyna się u prosumentów 11 listopada 2025 Przeczytaj także Publicystyka Czy kino może kształtować wrażliwość ekologiczną? Przypadek „Avatara” Gdy naukowcy biją na alarm, wielu z nas wzrusza ramionami. Gdy to samo robi kino – zaczynamy działać. Popkultura potrafi opowiadać o kryzysie środowiskowym w sposób, który angażuje nasze serca. Jednym z najczęściej przywoływanych przykładów jest „Avatar” Jamesa Camerona, którego kolejna część ma szansę ponownie zwrócić uwagę widzów na kwestie środowiskowe. Publicystyka Szponcić program? Jak Czyste Powietrze stało się symbolem administracyjnego chaosu W poniedziałek, 8 grudnia 2025 roku, ogłoszono wyniki plebiscytu na Młodzieżowe Słowo roku 2025. Zwycięzcą zostało słowo „szpont/szponcić” oznaczające robienie czegoś nie do końca właściwego, legalnego lub po prostu cwaniackiego. Już wcześniej było obecne w slangach miejskich i przestępczych w znaczeniu „kombinować, intrygować, powodować nieporozumienia”. Dla wielu osób to słowo pomaga nazwać chaos panujący dziś w programie Czyste Powietrze. Jeszcze dwie dekady temu niepodległość energetyczną liczono w tonach węgla i metrach sześciennych gazu. Dziś jej jednostką stał się kod. O tym, kto naprawdę kontroluje przepływ energii, decydują nie surowce, lecz systemy, które nimi zarządzają, od oprogramowania falowników po serwery przetwarzające dane o produkcji i zużyciu. Możemy mieć tysiące megawatów zielonej mocy, ale jeśli kluczowe komponenty sieci pozostają zależne od zagranicznych dostawców, to nie jest suwerenność. To outsourcing bezpieczeństwa energetycznego. Reklama Spis treści ToggleNiewidzialne łańcuchy zależnościTechnologia, która chroni obywateliBezpieczne domy, bezpieczne państwoOd dotacji do odpornościNiepodległość w epoce algorytmów Niewidzialne łańcuchy zależności Transformacja energetyczna w Polsce przyspieszyła, ponad milion prosumentów, tysiące farm fotowoltaicznych i wiatrowych, coraz więcej magazynów energii. Wraz z nią pojawiły się jednak nowe formy zależności: ekonomicznej, technologicznej i cyfrowej. Falowniki i sterowniki, łączące instalacje z siecią, w większości pochodzą z importu. Z raportów płyną sygnały, że niektóre z nich mogą być zdalnie kontrolowane lub dezaktywowane. Wystarczy impuls spoza kraju, by w sekundę zakłócić działanie części systemu. To pokazuje, że dziś nie surowiec, lecz kod decyduje o bezpieczeństwie. Prawdziwa zależność nie rodzi się już w gazociągach, ale w protokołach komunikacji między urządzeniami. Chińskie falowniki odpowiadają obecnie za znaczną część konwersji energii słonecznej w Europie, a wraz z tym rośnie pytanie o kontrolę nad danymi, które generują – od poziomu produkcji po codzienne wzorce zużycia energii. Na znaczeniu zyskują technologie, które pozwalają odzyskać nad nimi kontrolę: krajowe plug-iny i systemy szyfrujące, dzięki którym dane mogą być przechowywane i analizowane lokalnie, bez ryzyka transferu poza UE. Chińskie falowniki z ukrytymi funkcjami szpiegowskimi? Rośnie zaniepokojenie rządów Technologia, która chroni obywateli Bezpieczeństwo energetyczne w XXI wieku nie polega już tylko na budowie nowych źródeł. W erze inteligentnych sieci równie ważne jest zabezpieczenie danych i infrastruktury, które te źródła łączą. Polskie firmy technologiczne pracują nad rozwiązaniami, które nie tylko bilansują produkcję energii, ale też aktywnie chronią prosumentów przed zdalną ingerencją czy awarią systemu. Jednym z takich rozwiązań jest opracowany w Polsce ekosystem Columbus Intelligence, który pozwala prosumentom w czasie rzeczywistym monitorować przepływ energii, wykrywać przeciążenia i reagować na niebezpieczne zdarzenia w sieci. System działa niezależnie od producentów falowników i nie wymaga wymiany sprzętu, dzięki czemu tworzy warstwę bezpieczeństwa odporną na zewnętrzne zależności technologiczne. Ten rozwój oprogramowania staje się elementem krajowego bezpieczeństwa, a domowa instalacja fotowoltaiczna, częścią infrastruktury odpornej na cyberzagrożenia. Bezpieczne domy, bezpieczne państwo Nowa definicja bezpieczeństwa nie kończy się na granicach państwowych, lecz sięga progu naszych domów. Każda mikroinstalacja PV, falownik czy inteligentny licznik to dziś mały węzeł krajowego systemu energetycznego i potencjalna brama dla cyberataków. Domowe urządzenia coraz częściej funkcjonują w sieci, komunikując się i wymieniając dane w czasie rzeczywistym. W tak połączonym świecie nie ma już wyraźnej granicy między dużą a małą infrastrukturą – każdy prosument staje się częścią systemu, który trzeba chronić. To właśnie dlatego potrzebujemy systemów, które potrafią nie tylko produkować energię, ale też chronić się same, reagować na anomalie, blokować próby włamań i izolować zagrożone elementy sieci. Taka technologia istnieje i jest rozwijana w Polsce. Teraz potrzebne jest zrozumienie, że bezpieczeństwo obywateli może zaczynać się od bezpieczeństwa ich własnych instalacji. Od dotacji do odporności Programy wsparcia dla prosumentów, takie jak „Mój Prąd” czy „Czyste Powietrze”, koncentrują się dziś głównie na mocy i efektywności energetycznej. Kolejnym krokiem powinno być jednak budowanie odporności technologicznej. Dofinansowania mogłyby obejmować nie tylko montaż paneli i magazynów, lecz także systemy zarządzania i zabezpieczania energii – rozwiązania, które reagują na awarie i chronią użytkowników przed zdalną ingerencją. Takie podejście wzmocniłoby bezpieczeństwo publiczne w sposób realny, rozproszony i nowoczesny. Setki tysięcy domów stałyby się częścią cyfrowej tarczy kraju, współtworząc sieć odporną na zakłócenia i cyberataki. To byłby krok w stronę prawdziwej suwerenności technologicznej, tej, która nie potrzebuje haseł, tylko dobrze napisanego kodu. Niepodległość w epoce algorytmów Niepodległość w epoce odnawialnych źródeł nie polega już na tym, by wydobywać więcej, lecz by rozumieć i chronić to, co się wytwarza. Prawdziwa suwerenność nie jest w złożach, ani w magazynach energii, jest w algorytmach, chipach i liniach kodu. To one decydują, kto i jak długo może utrzymać włączone światło. Jeśli Polska chce być niezależna, musi postawić na własne technologie – te, które już dziś działają w domach, firmach i lokalnych sieciach. Bo w świecie, w którym moc liczy się w megabitach, niepodległość zaczyna się od kodu, nie od surowca. Zobacz też: Czy chińskie falowniki nas szpiegują? Polska technologia ma rozwiązanie problemu Źródło: MRiT, URE, Columbus Intelligence Fot.: Canva Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.