Właściciele domów w potrzasku 25-letnich kontraktów fotowoltaicznych

 

Julie Griffiths chciała skorzystać z ekologicznej rewolucji – zmniejszyć swój wpływ na środowisko i zredukować rachunki za prąd. Niestety koszty instalacji systemu PV – ok. 12 tysięcy funtów – były dla niej zbyt wysokie. Dlatego też zamiast tego zdecydowała się na wynajęcie swojego dachu firmie energetycznej. Firma zainstalowała na jej dachu moduły fotowoltaiczne i podpisała z operatorem sieci przesyłowej kontrakt na sprzedaż energii po taryfie gwarantowanej. Jednocześnie zawarła z właścicielką dachu 25-letnią umowę. Dopiero po jej wygaśnięciu panele i taryfa gwarantowana przejdą na własności Griffiths. 

Rozwiązanie to było dla Griffiths dobre, aż do momentu gdy konieczna okazała się sprzedaż domu. Bank odmówił nabywcy przyznania kredytu hipotecznego na zakup nieruchomości, tłumacząc decyzję umową na dzierżawę dachu.  

Teoretycznie Griffiths mogła wykupić instalację, ale firma była niechętna sprzedaży. Finalnie zgodziła się na przekazanie instalacji za 20,5 tysiąca funtów – niemalże dwa razy tyle, ile kosztuje instalacja takiego systemu, nie wspominając o tym, że firma użytkująca dach pobrała w  tym czasie (niemalże przez 8 lat) około 7300 funtów tytułem taryfy gwarantowanej.  

Finalnie dom udało się sprzedać, ale kupujący zażyczył sobie jeszcze demontażu systemu PV. To co miało być czystym zyskiem dla mieszkańców okazało się utrapieniem – dlaczego? Brytyjski rząd wprowadził taryfy FIT w 2010 roku jako zachętę to instalacji systemów solarnych. Skorzystało z nich około 800 tysięcy domostw, ale część z właścicieli, nie mając środków na instalacje, wybrała pomoc firm, takich jak opisana powyżej. 

Spółki tego typu obiecują do 50% niższe rachunki za energię elektryczną. To dla nich doskonały zysk – podpisują umowę na 25 lat. Zyski są trzy razy większe niż kwota inwestycji, a całe ryzyko przerzucane jest na właściciela dachu. Musi on nawet wypłacać firmie odszkodowanie, jeżeli np. zdecyduje się na naprawę dachu, która spowoduje tymczasową dezaktywację systemu PV. 

Od 2012 roku koszty instalacji spadają, taryfy gwarantowane są redukowane, a niebawem rządy chcą się z nich wycofać. To wszystko powoduje, że firmy, takie jak opisane powyżej, znikają, ale jeszcze przez mniej więcej dwie dekady obowiązywać będą podpisane z nimi umowy. O ich negatywnych stronach właściciele domów często dowiadują się dopiero podczas próby sprzedaży nieruchomości. Nawet jeżeli nabywcy umowa dzierżawy nie przeszkadza, to często spotyka się z obiekcją kredytodawców. 

Dopłaty do nowych instalacji PV mają wygasnąć w Wielkiej Brytanii z końcem marca 2019 roku. Ci, którzy spóźnią się z instalacją swojego systemu solarnego, nie mają czego żałować – średni czas spłaty inwestycji takiego systemu wydłużyć może się z 20 do aż 70 lat, przynajmniej przy obecnych kosztach takiej instalacji, choć te cały czas spadają. 

Źródło: theguardian.com

 

Dodaj komentarz


You May Also Like

Rząd wystraszył się Unii i zmienił zdanie. Będą wiatraki i dekarbonizacja

Starsi Czytelnicy pamiętają pewnie zabawę z dawnego „Przekroju” pod tytułem „Wytęż wzrok i znajdź x szczegółów, którymi różnią się oba rysunki”. Wytężyliśmy się maksymalnie i poszukaliśmy różnic pomiędzy Krajowym Planem na Rzecz Energii i Klimatu przesłanym Brukseli oraz Polityką Energetyczną Państwa 2040 przeznaczoną na użytek krajowy. Okazało się, że w kilku punktach istotnie się różnią.

Chiny rosną w siłę, eksporterzy ropy tracą na znaczeniu

Chiny pełnią wiodącą rolę w dziedzinie energii odnawialnej i są obecnie największym na świecie producentem, eksporterem i instalatorem paneli słonecznych, turbin wiatrowych, baterii i pojazdów elektrycznych – tak wynika z najnowszego raportu Globalnej Komisji Geopolitycznej Przemian Energii, zaprezentowanego 11 stycznia w Abu Zabi. Na znaczeniu tracą liderzy rynku energetycznego opartego na paliwach kopalnych.