Wraki statków z II wojny światowej zalegają na dnie Bałtyku. Wyciek paliwa grozi katastrofą ekologiczną

Na dnie Bałtyku leży od 8 do 10 tysięcy wraków statków z czasów II wojny światowej. Jak podaje Fundacja Mare, w zbiornikach co najmniej 100 z nich znajdują się znaczne ilości paliwa. Ich wyciek grozi katastrofą ekologiczną. Z raportu NIK wynika, że największe zagrożenie dla polskiego wybrzeża stanowią wraki Stuttgart i Franken. 

Historia statku Stuttgart

Jednym z obiektów zlokalizowanych w Polskiej Wyłącznej Strefie Ekonomicznej, na terenie Zatoki Puckiej, jest statek pasażerski Stuttgart. W 1999 roku rozpoczął się stopniowy wyciek paliwa z jego zbiornika. 

Badania prowadzone w latach 2009-2015 wykazały, że obszar skażenia wyciekiem w ciągu 6 lat powiększył się pięciokrotnie. Obecnie wynosi 415 tys. metrów kwadratowych. Fundacja Mare określiła stan środowiska morskiego w sąsiedztwie wraku jako lokalną katastrofę ekologiczną. Badania wykazały stuprocentową śmiertelność zwierząt, postępującą degradację środowiska i stale rosnący obszar skażenia.

Na dnie Zatoki Gdańskiej leży Franken

Niemiecki tankowiec Franken miał 179 m długości. W kwietniu 1945 roku, z powodu ataku radzieckich samolotów, Franken zapłonął. Kadłub statku rozpadł się i do tej pory zalega na dnie Zatoki Gdańskiej.

W przypadku tankowca skala zagrożenia jest dużo większa w porównaniu do pasażerskiego Stuttgartu. Franken mógł przewozić do 9,5 tys. ton paliwa i 306 ton olejów smarnych różnych typów. Fundacja Mare podaje jednak badania oraz dokumenty historyczne, zgodnie z którymi w chwili zatonięcia, na statku było 2,7 ton ładunku i 300 ton paliwa okrętowego (koniecznego do ruchu statku).

W ciągu najbliższych lat Franken może się rozpaść

W czerwcu 2018 roku Instytut Morski w Gdańsku i Fundacja Mare przygotowały raport, z którego wynika, że w ciągu najbliższych lat rdzewiejący statek może się rozpaść i spowodować wyciek paliwa

– Na skutek korozji wraku, co roku z kadłuba Frankena ubywa od 0,06 do 0,14 mm stali. Przy założeniu, że dla Frankena jest to 0,1 mm rocznie (wartość typowa dla tego obszaru Bałtyku), po 73 latach zalegania na dnie z kadłuba wraku ubyło już ok. 7 mm stali, co oznacza, że Franken jest na granicy zawalenia się. W momencie wystąpienia takiego zawalenia nastąpi niekontrolowany i nagły wyciek całego paliwa znajdującego się na wraku prosto do Zatoki – czytamy na stronie Fundacji Mare. 

Zobacz reportaż Fundacji Mare na temat wycieku ropy do Morza Bałtyckiego.

Czym grozi wyciek paliwa z Frankena?

W raporcie Instytutu Morskiego w Gdańsku czytamy, że wyciek paliwa może spowodować skażenie wybrzeży i plaż leżących w odległości 10-25 km od miejsca zalegania Frankena (na całym obszarze Zatoki Gdańskiej, od Piasków do Helu). Będzie się to wiązało z poważnym przekroczeniem norm dla toksycznych i rakotwórczych substancji w środowisku. 

Fundacja Mare alarmuje, że degradacji ulegną liczne rezerwaty, siedliska chronionych fok szarych i niezwykle cenne przyrodniczo obszary Natura 2000, m.in. Obszar Zatoki Puckiej i Półwyspu Helskiego, Obszar Ujścia Wisły, Obszar Zalewu Wiślanego i Mierzei Wiślanej. Wiele cennych i chronionych zwierząt i roślin po prostu zniknie. 

Komentarze polityków

O podjęcie działań mających na celu zapobiegnięcie katastrofie ekologicznej apelował europoseł PiS Kosma Złotowski. Polityk podkreślał, że sprawę powinny potraktować poważnie kraje leżące nad Bałtykiem. Eurodeputowany twierdzi również, że wrakami statków powinna zająć się Unia Europejska we współpracy z Rosją. 

Przede wszystkim trzeba na to przeznaczyć pieniądze. Każdy z tych krajów, które są zagrożone, ma jakiś niewielki budżet na ewentualną likwidację szkód, ale trzeba to zacząć robić systemowo – powiedział Złotowski w rozmowie z PAP. – Żaden kraj nie uważa tego problemu za specjalnie pilny, bo nikt nie chce wydawać pieniędzy. W momencie katastrofy będzie już jednak za późno. 

Europoseł dodał również, że tuż po zakończeniu II wojny światowej, Sowieci zatopili na dnie Morza Bałtyckiego broń chemiczną.

PAP zapytał również o komentarz niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Rzecznik MSZ zapewnił, że rząd zdaje sobie sprawę z problemu zanieczyszczania ekosystemów morskich przez wraki z II wojny światowej. 

Usuwanie niebezpiecznych substancji, takich jak ciężki olej z wraków, nie zostało jeszcze dobrze wypróbowane i przetestowane – odpowiedział rzecznik. – Próby ratunkowe niosą ze sobą ryzyko samorzutnego wydostania się niebezpiecznych substancji. 

Rzecznik dodał również, że “międzynarodowe zespoły naukowców pracują obecnie nad bezpiecznymi metodami odzyskiwania” niebezpiecznych substancji. 

Źródło: PAP, fundacjamare.pl