Z kawiarni do piekarni z kawą w wielorazowym kubku [WYWIAD]

Z kawiarni do piekarni z kawą w wielorazowym kubku [WYWIAD]

W ciągu godziny zużywanych jest około 320 tysięcy jednorazowych kubków. Adrian Golonka postanowił to zmienić i wprowadził system wielorazowych kubków na kaucję. Opowiedział nam o początkach, wyzwaniach i rozwoju projektu. 

Podcast
IMG 7813
Adrian Golonka, pomysłodawca i założyciel Ogólnopolskiego Systemu Kaucyjnego Take!Cup

Skąd wziął się pomysł na Take!Cup?

Prowadząc własną restaurację, już prawie 10 lat temu dostrzegłem problem wykorzystywania ogromnych ilości opakowań. Pewnego razu, zaraz na początku prowadzenia działalności gastronomicznej, kiedy sam dowoziłem zamówioną pizzę do mieszkania klientów, w wiacie śmietnikowej zobaczyłem kartony z mojej pizzerii. Były w świetnym stanie! Aż kusiło, aby wziąć je stamtąd i wykorzystać ponownie. 

I o czym Pan wtedy pomyślał?

Pomyślałem, że genialnie byłoby te jednorazowe kartony zastąpić wielorazowym opakowaniem. Po pierwsze ograniczę produkcję śmieci (kilka tysięcy pudełek na pizzę miesięcznie). Po drugie, jako przedsiębiorca zmniejszę wydatki na zakup jednorazowych opakowań. Po trzecie, „zlojalizuję” moich gości, bo opakowaniem moglibyśmy się po prostu wymieniać, przy każdej dostawie. 

Czy w tym czasie pojawił się jakiś zarys rozwiązania?

Szybko zacząłem szukać możliwości, które pozwoliłyby mi wprowadzić moją ideę. Niestety, 10 lat temu technologicznie nie było to wykonalne. Pomysł trafił do szuflady. 

Ale prędzej czy później trzeba tą szufladę otworzyć. 

Kilka lat później byłem świadkiem pewnego zdarzenia.  Klient, który wszedł do naszej restauracji zamówił kawę na wynos. Jednak w czasie krótkiej rozmowy z kelnerką, zamówioną kawę zdążył wypić, a kubek po kawie – wychodząc z lokalu – wrzucił do stojącego przed nim kosza na śmieci. 

Jak Pan na to zareagował?

Wtedy zapaliła mi się żarówka nad głową. Za pełny zestaw „kubek i pokrywka jednorazowa” płaciłem około złotówki. Kwota wydana na jednorazowy kubek po 10 minutach wylądowała w śmietniku. Mało tego, śmietnik był niewielki, a kubka klient nie zgniótł, więc pomyślałem, że po kilku takich sytuacjach śmietnik będzie przepełniony. 

Czyli pojawiła się myśl….

że mógłbym temu właśnie klientowi “wypożyczyć” kubek, za który zostawiłby mi kaucję, a po wypiciu kawy, oddałby mi go z powrotem, a ja oddałbym mu jego pieniądze. Bardzo prosty mechanizm.

Pomysł dobry, ale czy klienci chcieliby wracać do tego samego lokalu, żeby odzyskać te kilka złotych kaucji?

Otóż to! Kawę to-go kupuje się po to, żeby można było z nią pójść dalej! No tak, to w takim wypadku, zrobię inaczej. Niech mój klient ma możliwość zakupu kawy w kubku za kaucję, idzie z nią gdziekolwiek chce, a po wypiciu kawy niech kubek odda np. u sąsiada, który prowadzi piekarnię i też sprzedaje kawę na wynos. 

Dobra myśl. Zyskuje na tym zarówno klient, jak i inny lokal gastronomiczny!

Dokładnie. Mój klient będzie zadowolony, bo nie musi nosić ze sobą kubka, jest eko, w zasadzie nic go to nie kosztuje i nie generuje odpadu po jednorazówce. Mój sąsiad – piekarz, kubek umyje, wyparzy, jak inne naczynia wielokrotnego użytku i wykorzysta ponownie (oszczędzając na zakupie jednorazówek!). Ta myśl dała początek skalowania przedsięwzięcia. Jeżeli zadziała to u mnie w mieście, to zadziała w całym kraju. 

Tak zaczęła się przygoda z Take!Cup? 

Tak zaczęła się akcja kreowania, projektowania przedsięwzięcia pod nazwą Ogólnopolski System Kaucyjny Take!Cup. To było na przełomie 2017/2018. Do współpracy zaprosiłem rodzinę, siostrę Angelikę, brata Adama, Patryka i kilka osób, które wspólnie ze mną przyczyniły się do przygotowań i rozwoju tego systemu. 

Ile trwały prace nad projektem? 

Prawie 3,5 roku. Całość to nasza osobista praca: nazwa, projekty graficzne, opracowanie prawne, nawet rysunek na kubku z motywem Krakowa przygotowany został przez Patryka. Kubki są w dwóch wersjach: uniwersalnym oraz regionalnym, z motywami konkretnych regionów Polski.  Naturalnie, kubki z tymi motywami krążą po całym kraju. Nie raz w social mediach jesteśmy oznaczani przez kawoszy, którzy z kubkiem z motywem Krakowa dojechali do Gdańska czy Wrocławia. 

3,5 roku to sporo czasu, ale chyba się opłaciło? 

Wystartowaliśmy 5 tygodni przed wybuchem pandemii, kiedy jeszcze nie wierzono, że z tak poważnym problemem mierzyć będzie się cały świat! Take!Cup został przyjęty nieprawdopodobnie dobrze. Zarówno przez media i przez branżę gastronomiczną, dla której niesie ogromne korzyści finansowe. Dzięki Take!Cup kawiarnia może przestać kupować jednorazowe kubki. To oszczędności liczone w setkach lub tysiącach złotych miesięcznie.  Uniwersalność projektu, czyli możliwość stosowania go w lokalach gastronomicznych o różnym profilu, czy to kawiarniach, piekarniach, cukierniach, jest jego niebywałą zaletą. 

Faktycznie, to ogromna zaleta w szczególności dla klienta kawiarni, który nie musi szukać jednej  kawiarni, aby kubek ponownie wrócił do obiegu.

Dokładnie tak! Zwrot kubka przez klienta, możliwie jak najszybszy, to kluczowa sprawa – tylko wtedy, zwrócony kubek, będzie mógł dalej ograniczać użycie jednorazowych kubków. 

take cup 1

Jak sytuacja związana z pandemią wpłynęła na projekt? 

Koronawirus doprowadził całą branżę nad skraj przepaści. Wiele kawiarni nie przetrwało tego trudnego czasu. Take!Cup w czasie pierwszych lockdownów działał, ale nie mógł rozwijać się prężnie. Ostatnie miesiące to znaczny przyrost kawiarni działających w systemie. Jednak wielu przedsiębiorców, pomimo ewidentnych i zauważalnych przez nich korzyści finansowych, nie chciało angażować się w projekty nie wiedząc, czy nie będą musieli zamknąć działalności. 

Im więcej zaangażowanych przedsiębiorstw, tym lepiej dla planety?

Niezbędna jest edukacja i budowanie świadomości o potrzebie stosowania alternatywy dla jednorazówek. Dziesiątki, setki milionów kubków jednorazowych, które w naszym kraju rocznie trafiają do koszy na śmieci, a później na wysypiska czy do oceanów są gigantycznym problemem. Często powtarzam: koronawirus wywołał kolejną pandemię – pandemię śmieci! Użycie jednorazowych opakowań wzrosło kilkunastokrotnie. Nie możemy być obojętni na tak ogromny problem. Dlatego ogromnie cieszy mnie wysoka świadomość właścicieli firm, które z nami działają

Czyli Take!Cup tym bardziej zasługuje na uznanie. 

Take!Cup w rewelacyjny i rewolucyjny sposób, bo na skalę ogólnokrajową rozwiązuje problem. Jest uniwersalnym i powszechnie dostępnym rozwiązaniem – mogą z niego korzystać pojedyncze kawiarnie, piekarnie, cukiernie ale i te sieciowe, a także stacje paliw, hotele, kurorty. Ogromną zaletą projektu jest to, że każda z firm bez straty na wizerunku (bo nie musi przyjmować kubków z oznaczeniem np. konkurencyjnej kawiarni) może korzystać z rozwiązania. Zapraszam każdego do wspólnej, kubkowej rewolucji

IMG 6151 removebg preview 2

Czyli to nie był typowy pomysł na biznes, ale odpowiedź na potrzeby zarówno przedsiębiorców, jak i środowiska.

Zasiadając pierwsze tygodnie do jego tworzenia, podstawą naszych działań była myśl: co dobrego  dzięki Take!Cup zyska planeta i jak wiele korzyści projekt przyniesie moim koleżankom, kolegom z  branży gastronomicznej. Wyskalowałem korzyści, które mógłbym osiągać sam, na wszystkich, którzy zechcą, wprowadzając dobre rozwiązania dla środowiska, i będą mogli oszczędzać. Podłożem było wspomniane wcześniej, moje osobiste doświadczenie sprzed lat i tamta myśl – przede wszystkim wygoda klienta i wygoda mojego sąsiada – piekarza. Dla mnie i mojego zespołu, rozwój Take!Cup ma w szczególności znaczenie w kontekście misji. Jako pierwsi z innowacyjnym podejściem do zmiany nawyków picia kawy na wynos w Polsce, rozwijamy go z pełnym zaangażowaniem i przekonaniem o słuszności i niebywałych zaletach dla środowiska. 

Źródło: https://www.takecup.pl/

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.