Zwracasz ubrania do sklepu? Szkodzisz środowisku

Przez niemal rok, sklepy odzieżowe były zamknięte. Większość z nas wybrała jedyną dostępną opcję – zakupy online. W perspektywie klienta taka forma jest wygodna, ale dla środowiska to kolejny cios. 

Żniwa dla e-commerce

Wydaje się, że w trakcie pandemii, kiedy spędzamy czas w domach, nie potrzebujemy nowych ubrań. Nic bardziej mylnego. Kryzys gospodarczy zdecydowanie ominął branżę e-commerce. Co więcej, sklepy odzieżowe zyskały nawet 10 proc. klientów więcej. W tym wypadku jednak więcej nie znaczy lepiej. Z szacunków wynika, że jedna na osiem z zakupionych rzeczy jest zwracana. Co oznacza, że kurier musi pokonać tę samą trasę dwa razy. To podwaja ślad węglowy, jaki zostawia. 

Nie nosisz = niszczysz

Nikt nie zastanawia się, co się dzieje ze zwracanym towarem. Szczególnie, ubraniami. Czy trafiają ponownie do sprzedaży? Zwracane ubrania najczęściej są kierowane na wysypisko lub spalane. Wielu markom bardziej opłaca się zutylizować towar niż inwestować w dezynfekcję bądź ponownie zorganizować jego sprzedaż. Co więcej, prestiżowe marki celowo niszczą ubrania. W ich targecie są zamożni klienci i nie chcą dopuścić, by ktoś z innej grupy społecznej nosił ich ubrania. 

Moda nie dba o środowisko

Ubrania to jeden z najbardziej zanieczyszczających środowisko sektorów. Z raportu Ellen MacArthur Foundation dowiadujemy się, że branża mody już w 2017 roku generowała emisję na poziomie 1,2 miliarda ton rocznie. To więcej niż loty międzynarodowe i cała żegluga morska. Adria Vasil to kanadyjska dziennikarka, która zbadała, jak często ludzie zwracają ubrania. Okazało się, że w ciągu dwóch ostatnich lat liczba zwrotów wzrosła o 95 procent. 

Być może świadomość skali zjawiska będzie pomocna, kiedy następnym razem zdecydujemy się zrobić zakupy w sieci. Czy Wam zdarza się robić duże zamówienia, a następnie część rzeczy odsyłać? 

Źródło: Brief.pl