Instalacja fotowoltaiczna z magazynem energii

Poznaj orientacyjne koszty

Tysiące mrówek w walizkach. Przemyt inwazyjnych owadów nowym zagrożeniem dla ekosystemów

Tysiące mrówek w walizkach. Przemyt inwazyjnych owadów nowym zagrożeniem dla ekosystemów

Chociaż przemyt dzikich zwierząt jest kojarzony raczej z dużymi gatunkami, rośnie znaczenie handlu znacznie mniejszymi organizmami, takimi jak mrówki. W Kenii służby przechwytują tysiące królowych afrykańskich mrówek ukrywanych w bagażach podróżnych, a eksperci ostrzegają, że może to mieć poważne konsekwencje zarówno dla afrykańskich ekosystemów, jak i dla europejskiej bioróżnorodności.

925x200 6
Reklama

Tysiące królowych w walizkach

Kenijska Służba Ochrony Przyrody w ostatnich latach kilkukrotnie udaremniła próby wywozu tysięcy królowych mrówek gatunku Messor cephalotes. To jedne z największych mrówek na świecie, cenione przez kolekcjonerów i hodowców ze względu na imponujące rozmiary oraz możliwość zakładania nowych kolonii w sztucznych formikariach.

Popyt jest na tyle duży, że cena jednej królowej może przekraczać 200 euro, przez co przemyt mrówek staje się dochodowym biznesem. W tym roku kenijski sąd skazał obywatela Chin na karę więzienia za próbę nielegalnego wywozu tych owadów. W innym przypadku, w ubiegłym roku zatrzymano czterech Europejczyków, którzy chcieli przemycić około 5,5 tys. królowych.

Dlaczego wywożenie mrówek z Afryki jest groźne?

Zdaniem entomologów problem nie dotyczy wyłącznie liczby odławianych owadów, a znacznie większe znaczenie ma fakt, że przemytnicy zabierają młode królowe – jedyne osobniki zdolne do zakładania nowych kolonii. Ich masowe odławianie może ograniczać naturalną regenerację lokalnych populacji i zaburzać funkcjonowanie całych ekosystemów.

Mrówki w naturalnym środowisku roznoszą nasiona wielu gatunków roślin, spulchniają glebę, przyspieszają rozkład materii organicznej oraz stanowią pokarm dla licznych gatunków ptaków, gadów i ssaków. W afrykańskich sawannach pomagają także utrzymywać naturalną strukturę roślinności.

Zagrożenie także dla Europy

Problem nie kończy się jednak na utracie zwierząt w krajach ich pochodzenia. Naukowcy ostrzegają, że import egzotycznych gatunków zwiększa ryzyko ich przypadkowego lub celowego uwolnienia do środowiska. Owady potrafią skutecznie kolonizować nowe obszary. W Niemczech, Austrii i Szwajcarii problemem staje się śródziemnomorski gatunek Tapinoma magnum, który tworzy rozległe kolonie, uszkadza infrastrukturę techniczną i powoduje awarie sieci energetycznych oraz telekomunikacyjnych. 

Choć większość takich inwazji wiąże się z transportem roślin i towarów, specjaliści podkreślają, że nielegalny handel żywymi owadami również zwiększa ryzyko introdukcji nowych gatunków.

Czy Polsce grozi podobny problem?

Na razie w Polsce nie odnotowano trwałych populacji afrykańskich mrówek hodowlanych. Nie oznacza to jednak, że zagrożenie nie istnieje – zmiany klimatu sprawiają, że organizmy pochodzące z cieplejszych regionów mogą przetrwać w Europie. Wyższe temperatury oraz łagodniejsze zimy zwiększają prawdopodobieństwo zadomowienia się organizmów, które jeszcze kilkanaście lat temu nie miałyby szans przetrwać.

Jednocześnie Polska, podobnie jak inne kraje UE, prowadzi działania mające ograniczać rozprzestrzenianie gatunków obcych i inwazyjnych. Dotyczą one nie tylko dużych ssaków czy roślin, ale również bezkręgowców, które mogą wywoływać trudne do odwrócenia zmiany w rodzimych ekosystemach.

Specjaliści podkreślają, że ochrona bioróżnorodności nie powinna koncentrować się wyłącznie na najbardziej rozpoznawalnych gatunkach. Mrówki, choć niewielkie, odgrywają kluczową rolę w funkcjonowaniu ekosystemów, a ich masowe pozyskiwanie z natury może mieć długofalowe skutki.

Zobacz też: 9-centymetrowe inwazyjne modliszki zagrożeniem dla zapylaczy. Jak odróżnić je od rodzimych owadów?

Źródła: DW, National Geographic

Fot: Canva

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.