Wywiad Konieczność zarządzania: dotacje na magazyny energii 2026. Rozmowa z Kamilem Krążkiem i Tomaszem Stanisławskim 16 października 2026 Wywiad Konieczność zarządzania: dotacje na magazyny energii 2026. Rozmowa z Kamilem Krążkiem i Tomaszem Stanisławskim 16 października 2026 Przeczytaj także Wywiad Polska w debiucie transformacji. Arcymistrz szachowy o strategii i energetyce [WYWIAD cz.2] Czy szachy to tylko sport, czy może uniwersalne narzędzie do rozumienia świata? Liczy się planowanie, przewidywanie konsekwencji i umiejętność reagowania na zmieniającą się sytuację. Podobne wyzwania stoją dzisiaj przed energetyką, która przechodzi największą transformację od dekad. Szachy to gra w dostrzeganie zależności. W drugiej części wywiadu Zbigniew Pakleza odpowiada na pytania o analogie między królewską grą a transformacją energetyczną. Czy Polska jest w debiucie, czy w grze środkowej? Czy intuicja w szachach może pomóc w zarządzaniu kryzysowym? Wywiad Czego szachy uczą o strategii, życiu i energetyce? GM Zbigniew Pakleza [WYWIAD cz.1] Czy szachy to tylko sport, czy może uniwersalne narzędzie do rozumienia świata? Liczy się planowanie, przewidywanie konsekwencji i umiejętność reagowania na zmieniającą się sytuację. Podobne wyzwania stoją dzisiaj przed energetyką, która przechodzi największą transformację od dekad. W pierwszej części rozmowy z arcymistrzem Zbigniewem Paklezą sprawdzamy, dlaczego warto zasiąść do szachownicy w każdym wieku, jak tytuł mistrzowski otwiera drzwi na całym świecie i czy w dobie potężnych komputerów w szachach jest jeszcze miejsce na „romantyzm”. Już 20 października 2026 roku rusza druga edycja programu dotacyjnego z budżetem 1 miliarda złotych na przydomowe magazyny energii. Z tej okazji rozmawiamy z przedstawicielami zarządu spółki Columbus One – prezesem Kamilem Krążkiem oraz wiceprezesem Tomaszem Stanisławskim. Eksperci analizują dojrzałość polskiego rynku OZE, podpowiadają, jak przejść przez procedury dotacyjne oraz odpowiadają na pytanie, czy sztuczna inteligencja i taryfy dynamiczne pozwalają realnie wyzerować rachunki za prąd. Statystyki pokazują wyraźny trend – po gigantycznym bumie sprzed kilku lat sprzedaż na rynku OZE w Polsce zmieniła dynamikę. Gdybyśmy zestawili sytuację sprzed 5-6 lat z obecną: co zmieniło się najbardziej i czy jako konsumenci kupujemy dziś inaczej niż kiedyś? Kamil Krążek: Kiedyś funkcjonowało obiegowe powiedzenie, że Polak kupuje dwa razy – najpierw tanio, a potem dobrze. Dziś to przeszłość, a sytuacja na rynku zmieniła się przede wszystkim dlatego, że dokonała się jego głęboka profesjonalizacja. Przeważają duże firmy, bo na placu boju pozostali wyłącznie profesjonaliści z dużym zapleczem. Równolegle z tą ewolucją w ogromnym stopniu wzrosła świadomość klientów. Dzisiaj nikt nie ma wątpliwości, że sam zakup fotowoltaiki nie wystarczy – kluczowy jest serwis, wieloletnie wsparcie oraz znajomość systemów rozliczeń i bilansowania energii. Klienci skrupulatnie weryfikują oferty, sprawdzają opinie w sieci oraz doświadczenia sąsiadów i znajomych. Z rynku faktycznie zniknęło mnóstwo mniejszych firm instalacyjnych. Czy to mogło mieć wpływ na zaufanie prosumentów, chociażby w kontekście gwarancji i łatwości serwisowania istniejących już mikroinstalacji? Tomasz Stanisławski: Myślę, że te zniknięcia były dla części klientów trudną lekcją, ale zarazem stały się ważnym wektorem wzrostu świadomości. Gdy wielu inwestorów zostało bez wsparcia, zmieniły się kryteria wyboru partnerów do współpracy. Dzisiaj klienci nie podejmują już decyzji pochopnie pod wpływem najniższej ceny na ulotce. Szukają sprawdzonego, profesjonalnego instalatora, który posiada zaplecze serwisowe i daje gwarancję, że zapewni pełną obsługę przez wiele lat. Co istotne, wiąże się to bezpośrednio z szeroko rozumianym bezpieczeństwem. Wybierając wiarygodnego partnera, stawiają na sprzęt z certyfikowanym, najlepiej polskim lub europejskim oprogramowaniem, które chroni instalację przed cyberatakami oraz ryzykiem nieuprawnionego, zdalnego wyłączenia. Fakty i mity o przydomowych magazynach energii. Jak zdobyć nawet 19 tys. zł dofinansowania? Wiarygodność, bezpieczeństwo, ale też o opłacalność. Kiedyś wyliczenie zwrotu z inwestycji w fotowoltaikę było bardzo proste – mam na myśli „stare zasady” net-meteringu. Jak ta opłacalność wygląda dzisiaj w nowym systemie rozliczeń i jak sprawić, aby produkcja własnej energii przynosiła jak największe oszczędności? KK: Stare zasady premiowały samą produkcję – prąd oddawało się do sieci jak do wirtualnego magazynu i odbierało w razie potrzeby. Nowy system wymaga od nas czegoś więcej. Dziś kluczowe pytanie brzmi: „jak zarządzać energią, żeby jej nie marnować?”. Sytuacji nie ułatwia przestarzała infrastruktura sieciowa, co sprawia, że ceny prądu w długim okresie będą raczej rosły. Odpowiedzią na te wyzwania jest maksymalizacja autokonsumpcji i lepsze zarządzanie produkowaną energią. W Columbusie dajemy prosumentom możliwość wyzerowania rachunków poprzez połączenie instalacji i magazynu energii ze sztuczną inteligencją – w ramach naszego ekosystemu Columbus Intelligence i rozwiązania Zenera. Obserwatorzy rynku energii coraz częściej spotykają się z pojęciem cen ujemnych i taryf dynamicznych. W dużym skrócie: ujemne ceny pojawiają się wtedy, gdy w sieci dochodzi do chwilowego nadmiaru prądu z OZE. Czy to zjawisko zniechęca potencjalnych inwestorów, czy może staje się dla nich nową szansą? TS: To zjawisko powszechne nie tylko w Polsce, ale i w sąsiednich krajach. Ceny ujemne powstają najczęściej wtedy, gdy warunki pogodowe generują potężną produkcję energii z fotowoltaiki w godzinach, w których zapotrzebowanie w sieci jest ograniczone. Dla właściciela tradycyjnej mikroinstalacji PV bez magazynu energii ujemne ceny faktycznie znacząco obniżają opłacalność, bo oddaje on prąd do sieci w najmniej opłacalnym momencie. Jednak dla prosumenta wyposażonego w nowoczesne technologie ceny ujemne stają się ogromną szansą. Kluczem jest połączenie fotowoltaiki i przydomowego magazynu energii z inteligentnym sterowaniem. Gdy na rynku występują ceny ujemne lub prąd jest wyjątkowo tani, algorytm automatycznie ładuje magazyn energii. Z kolei w godzinach szczytu, gdy ceny rosną, system rozładowuje magazyn. Co istotne, tysiące takich przydomowych magazynów tworzą rozproszoną sieć, która wspomaga stabilizację całego polskiego systemu energetycznego bez strat przesyłowych. Dzięki temu nasz klient nie tylko chroni się przed wahaniami rynkowymi, ale potrafi realnie wyzerować swoje rachunki. Już 20 października rusza program dotacyjny z budżetem miliarda złotych przeznaczonym na przydomowe magazyny energii. Czy rynek rzeczywiście nadal potrzebuje państwowych dotacji? KK: Dotacje są absolutnie kluczowym czynnikiem, który znacząco skraca czas zwrotu z inwestycji i zdejmuje z konsumenta barierę finansową. Wydarzenia za naszą wschodnią granicą czy widmo blackoutów uświadomiły Polakom, jak krytyczne jest bezpieczeństwo energetyczne własnego domu. Magazyn energii staje się polisą ubezpieczeniową dla rodziny – gwarantuje awaryjne zasilanie, ciągłość pracy urządzeń i niezależność od zewnętrznych awarii sieci. Warto jednak zwrócić uwagę na inną, często pomijaną barierę, jaką są formalności. Skorzystanie z programu dotacyjnego wiąże się z koniecznością zgromadzenia rozbudowanej dokumentacji – w niektórych przypadkach to nawet kilkanaście osobnych załączników i formalności urzędowych. Dla prosumenta taka biurokracja bywa paraliżująca. Dlatego rolę przewodnika biorą na siebie doradcy energetyczni, którzy przeprowadzają klienta przez ten proces. W wytycznych do nowego programu dotacji pojawiają się jasne zachęty do zakupu europejskich urządzeń oraz położenie większego nacisku na certyfikaty jakości. Czy to sygnał, że przy wyborze sprzętu wreszcie przestaje decydować wyłącznie najniższa cena? TS: Promowanie europejskiego sprzętu i certyfikowanych rozwiązań to wyraz dojrzałości całego rynku. Przypadkowe komponenty bez odpowiednich atestów stwarzają ryzyko awarii, nie gwarantują deklarowanej wydajności, a w dobie powszechnej cyfryzacji – stwarzają realne zagrożenie dla bezpieczeństwa cyfrowego. Klienci doskonale rozumieją już, że wyższa jakość na starcie to stabilność i bezawaryjna praca na dekady, co w ostatecznym rozrachunku przynosi znacznie większe oszczędności niż pozorna okazja cenowa Na koniec – spoglądając w przyszłość i dynamiczny rozwój technologii – czego w tym nowym, wymagającym rynku energii życzyliby Panowie prosumentom w Polsce? KK: Przede wszystkim jak najmniej biurokracji i prostych, przejrzystych procedur przy ubieganiu się o środki dotacyjne. Do tego stabilnych, zmodernizowanych sieci energetycznych, które bez przeszkód i wyłączeń przyjmą wyprodukowaną zieloną energię. TS: A od strony technologicznej – dojrzałych, inteligentnych rozwiązań, które zdejmują z głowy konieczność ciągłego pilnowania i ręcznego sterowania domem. Życzymy prosumentom pełnej niezależności energetycznej – czyli mówiąc najkrócej – bezpiecznego domu i zerowych rachunków za prąd na lata. Dziękuję za rozmowę. Zobacz też: Magazyny energii 2026: statystyki 16 województw. Ekspert rozwiewa obawy wokół nowej edycji dofinansowań Źródła: własne Fot. arch. światOZE.pl Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.