Ochrona środowiska Rekord urodzeń żubrów w Bieszczadach. Sukces ochrony zaczyna tworzyć nowe zagrożenia 07 kwietnia 2026 Ochrona środowiska Rekord urodzeń żubrów w Bieszczadach. Sukces ochrony zaczyna tworzyć nowe zagrożenia 07 kwietnia 2026 Przeczytaj także Ochrona środowiska Młode jerzyki wyskakują z przegrzanych gniazd. Naukowcy testują nowe budki lęgowe Tegoroczne fale upałów w polskich miastach doprowadziły do wzrostu śmiertelności piskląt w okresie lęgowym. Szczególnie ucierpiały jerzyki, które gniazdują w… Ochrona środowiska Zakwit złotej algi w Kanale Gliwickim. Śnięte ryby i najwyższy stopień zagrożenia W Kanale Gliwickim doszło do masowego śnięcia ryb. Badania Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska wykazały w VI sekcji kanału blisko 530 mln komórek złotej algi na litr wody. Oznacza to osiągnięcie trzeciego, najwyższego stopnia zagrożenia zakwitem. Rekordowe dane od bieszczadzkich leśników. Populacja żubrów wzrosła o 100 osobników w ciągu zaledwie jednego roku. Marcowa inwentaryzacja wykazała, że po polskiej stronie gór żyje już 880 tych największych polskich ssaków, a kolejne 60 przebywa na Słowacji. Reklama Leśnicy wskazują, że to świetny wynik, biorąc pod uwagę, że cała historia bieszczadzkich stad żubrów zaczęła się od 17 sztuk wypuszczonych na wolność 60 lat temu. Tak dynamiczny wzrost populacji generuje jednak problemy, o których alarmują naukowcy. Wiosenne migracje i systemowa opieka Jak poinformowali leśnicy z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych (RDLP) w Krośnie, najwięcej żubrów, bo aż 392 sztuki skupione w 14 stadach, zamieszkuje tereny Nadleśnictwa Baligród. Podczas zimowych miesięcy zwierzęta te preferują lasy nadleśnictw Cisna, Komańcza, Lesko, Lutowiska, a także Stuposiany. To właśnie w Nadleśnictwie Lutowiska, pod masywem Otrytu, zaobserwowano najliczniejszą grupę liczącą aż 99 osobników. Choć żubry kojarzone są głównie z życiem stadnym, leśnicy odnotowali również przypadki samotnych zwierząt. Najczęściej są to samce w podeszłym wieku. Wraz z nadejściem wiosny zachowanie stad ulega zmianie. Zwierzęta, które zimę spędziły w większych grupach rodzinnych, zaczynają się rozpraszać i wędrować w wyższe partie gór. To tam samice znajdują spokój konieczny do bezpiecznego wychowywania młodych. Pojedyncze osobniki zapuszczają się coraz dalej, docierając w okolice Birczy, Brzozowa, Dukli i Rymanowa, a część populacji sezonowo migruje na teren Słowacji. W 2009 roku Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (GDOŚ) powierzyła nadleśnictwom prowadzenie precyzyjnego monitoringu. Dzięki temu coroczny spis nie opiera się już na szacunkach, lecz na rzetelnych danych zbieranych tego samego dnia we wszystkich jednostkach, włączając w to grunty prywatne. Metoda, oparta na wielodniowych obserwacjach terenowych, eliminuje ryzyko podwójnego liczenia tych samych osobników. Pozwoliło to wyliczyć, że cała populacja żubrów bieszczadzkich w obu krajach liczy 940 osobników. Żubry w Polsce biją rekordy. Sukces ochrony czy nowe wyzwania dla środowiska? Rosnąca populacja żubrów sprawia problemy Pierwsze żubry trafiły tutaj w październiku 1963 roku do zagrody aklimatyzacyjnej w Nadleśnictwie Stuposiany, a wiosną 1964 roku rozpoczęły życie na wolności. Obecnie stado jest jednym z największych w Europie, co jednak rodzi nowe wyzwania. Dla porównania po polskiej stronie w Puszczy Białowieskiej i na terenach przyległych na koniec 2025 roku odnotowano 1176 żubrów żyjących na wolności. Naukowcy od ponad dekady alarmują o zjawisku przegęszczenia populacji. Tak duża liczba zwierząt na ograniczonym obszarze generuje znaczne szkody w uprawach rolnych i leśnych. Rozwiązaniem na rozgęstszenie populacji jest przewożenie żubrów w inne okolice i to dzieje się, ale w bardzo ograniczonym zakresie. Zaledwie kilkanascie osobników trafiło od nas do Bułgarii i Rumunii. Ponieważ jest to linia górska hodowlana, żubry te nie mogą być przenoszone na obszary nizinne. Naukowcy myślą nad przemieszczaniem żubrów na teren Pogórza Przemyskiego, czy Beskidu Niskiego w okolice Magurskiego Parku Narodowego, ale nie ma na to zgody lokalnych społeczności – tłumaczy Edward Marszałek z RDLP w Krośnie. Najpoważniejszym problemem jest jednak wzrost zagrożenia epidemiologicznego. Duże zagęszczenie sprzyja rozprzestrzenianiu się groźnych chorób, takich jak gruźlica czy telazjoza. Ta ostatnia co roku dotyka kilkadziesiąt osobników, prowadząc do ich upadków lub sprawiając, że chore zwierzęta stają się łatwym celem dla dużych drapieżników. Dlatego też monitoring zdrowotny prowadzony przez leśników przez cały rok jest obecnie tak samo istotny, jak sama inwentaryzacja. Żubry to gatunek ściśle chroniony, co oznacza, że nie ma sztucznego ograniczana populacji poprzez odstrzał. Z tego powodu choroby, które trapią żubry są takim naturalnym elementem krępującym wzrost populacji. Warto podkreślić, że leczenie tych zwierząt w stanie dzikim jest niemożliwe. Stosuje się alienację takich osobników, ale nie jest to proste – dodaje Edward Marszałek. Innym elementem ograniczającym populację żubrów są drapieżniki – wilki i niedźwiedzie. Wzrost populacji o 100 osobników oznacza, że naturalne mechanizmy regulujące liczebność gatunku mogą okazać się niewystarczające, a rosnąca populacja będzie musiała znaleźć nowe tereny siedliskowe. Społeczności staną przed wyborem – dopuścić na odstrzał, czy zezwolić na przesiedlenie żubrów do kolejnych nadleśnictw. Zobacz też: Niedźwiedzie w Bieszczadach coraz rzadziej hibernują. Klimat i turyści zmieniają ich zwyczaje Źródła: Lasy Państwowe, RDLP w Krośnie, własne Fot. Canva (Szymon Bartosz) Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.