Instalacja fotowoltaiczna z magazynem energii

Poznaj orientacyjne koszty

Domy niskoemisyjne w Wielkiej Brytanii opóźnione. Branża wymusza zmiany przepisów

Domy niskoemisyjne w Wielkiej Brytanii opóźnione. Branża wymusza zmiany przepisów

Wielka Brytania miała przyspieszyć transformację energetyczną w budownictwie, jednak w praktyce wdrażanie nowych przepisów zostało opóźnione ze względu na sprzeciw branży budowlanej. Deweloperzy wskazują na wysokie koszty związane z budową domów według nowych wymogów.

925x200 6
Reklama

Obowiązkowe OZE w Wielkiej Brytanii

Brytyjski rząd zapowiedział wdrożenie tzw. Future Homes Standard – jednego z największych pakietów zmian w budownictwie od lat. Zgodnie z założeniami, nowe domy mają być wyposażone w niskoemisyjne źródła ogrzewania, najczęściej pompy ciepła, oraz instalacje odnawialnych źródeł energii, takie jak fotowoltaika. Jednak wprowadzenie tych wymogów zostało przesunięte w czasie, a część pierwotnie planowanych, bardziej rygorystycznych rozwiązań została złagodzona. Pierwotnie zakładano, że surowsze normy będą obowiązywać od zeszłego roku, jednak nowe przepisy staną się wiążące dla projektów składanych od marca 2027 roku, a pełne wdrożenie dla wszystkich nowych domów nastąpi dopiero od marca 2028 roku.

Dodatkowo pojawiają się wyjątki i luki w przepisach, które pozwalają deweloperom ograniczać zakres instalowanych systemów niskoemisyjnych. W praktyce oznacza to, że część nowych inwestycji nadal będzie opierać się na bardziej tradycyjnych i emisyjnych rozwiązaniach, takich jak ogrzewanie gazowe czy piece na paliwa stałe.

75% mniej emisji z budynków

Nowe przepisy zakładają konkretne wymagania techniczne. Panele słoneczne mają pokrywać nawet około 40% powierzchni parteru budynku, a ogrzewanie ma być oparte na systemach niskoemisyjnych – głównie pompach ciepła lub sieciach ciepłowniczych.

Wcześniej zakładano, że instalacje fotowoltaiczne będą praktycznie obowiązkowe dla większości nowych domów, natomiast obecnie wprowadzono szeroki katalog odstępstw – np. dla budynków o niekorzystnym nasłonecznieniu, skomplikowanej konstrukcji dachu czy wyższych kosztach instalacji. W praktyce oznacza to, że realna powierzchnia instalacji może być znacznie niższa niż deklarowane 40%.

Zmiana ta ma przynieść wymierne efekty – według założeń rządu, nowe domy będą emitować nawet o 75% mniej CO₂ niż budynki wznoszone według standardów sprzed kilkunastu lat. Jednocześnie gospodarstwa domowe mogą zaoszczędzić nawet kilkaset, a według niektórych analiz – ponad tysiąc funtów rocznie na rachunkach za energię.

Presja branży spowalnia zmiany

Istotnym czynnikiem wpływającym na opóźnienia jest presja ze strony branży deweloperskiej. Firmy budowlane argumentują, że wdrożenie nowych technologii zwiększa koszty inwestycji, tempo zmian jest zbyt szybkie względem możliwości rynku, a dostępność instalatorów i infrastruktury nie nadąża za wymaganiami. Deweloperzy wskazują, że nowe wymogi mogą zwiększyć koszt budowy domu nawet o około 10 tys. funtów, co może przełożyć się na ceny nieruchomości.

W rezultacie rząd, pod presją sektora budowlanego, zdecydował się na złagodzenie części wymogów oraz przesunięcie terminu ich pełnego obowiązywania. To kompromis między ambitnymi celami klimatycznymi a realiami rynku mieszkaniowego.

Niezależność energetyczna i cele klimatyczne

Opóźnienia oznaczają, że wiele nowych domów nadal będzie wyposażonych w systemy oparte na gazie, co naraża mieszkańców na wyższe i bardziej niestabilne rachunki za energię w przyszłości. Choć w dłuższej perspektywie technologie niskoemisyjne mają przynosić oszczędności, krótkoterminowe koszty inwestycyjne oraz presja rynkowa sprawiają, że tempo ich wdrażania pozostaje niższe niż pierwotnie zakładano.

Zobacz też: Ekologiczne budownictwo w Polsce: deklaracje rosną, ale rynek wciąż wybiera tradycję

Źródła: The Guardian, uk.gov, ahr.co.uk

Fot: Canva

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.