Biden czy Trump? Komu bardziej zależy na ochronie środowiska?

Już niedługo poznamy wynik wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. W przeciwieństwie do naszego systemu rządów w USA głowa państwa jest osobą dużo bardziej decyzyjną. Sprawdźmy więc, jakie obietnice wyborcze złożyli kandydaci w kontekście zapobiegania klimatycznemu kryzysowi.

Biden

Kandydat demokratów, który zgodnie z sondażami ma większe szanse na wygraną, zapowiada hucznie, że naprawi wszystkie błędy w zakresie polityki dotyczącej środowiska, jakie popełnił jego poprzednik.

Najważniejsza obietnica to powrót do porozumienia paryskiego, z którego wystąpiła administracja Trumpa. Na swoim twitterze Joe Biden napisał:

 „Dziś administracja Trumpa oficjalnie opuściła paryskie porozumienie klimatyczne. Za dokładnie 77 dni administracja Biden ponownie do niego dołączy”

Porozumienie paryskie dotyczy redukcji emisji CO2 przez emisariuszy umowy i ma za zadanie powstrzymać wzrost temperatury Ziemi. 

Co ciekawe, decyzja Trumpa ogłoszona przez sekretarza stanu Mike’a Pompeo spotkała się ze sprzeciwem Amerykanów. Zgodnie z danymi statystycznymi, aż 77% popiera porozumienie i wyjście z niego, uznaje za zawstydzające dla narodu. Zwłaszcza że Stany Zjednoczone to drugi zaraz po Chinach największy producent dwutlenku węgla. 

Joe Biden podkreśla, że zmiany klimatyczne stanowią „egzystencjalne zagrożenie dla ludzkości”. Aby im przeciwdziałać, ma zamiar przeznaczyć na ten cel dwa biliony dolarów. Uważa bowiem, że świat za 8 do 10 lat stanie w obliczu poważnych problemów związanych z dewastacją środowiska. W swoich wypowiedziach zaznacza, że mamy moralny obowiązek wobec planety, aby działać szybko i zdecydowanie. Pieniądze te zostaną również przeznaczone na tworzenie miejsc pracy w sektorze energii odnawialnej i przebranżowienie dla tych, którzy pracowali wcześniej w energetyce tradycyjnej, od której Biden zamierza powoli odchodzić.

Ponadto kandydat demokratów przedstawił plan klimatyczny, który zakłada, że USA osiągnie 100% czystej energii elektrycznej do 2035 roku oraz zredukuje emisję gazów cieplarnianych do 2050 roku.

Donald Trump

W wielu swoich wypowiedziach Trump sugerował, że jest klimatycznym negacjonistą. Nie wierzy w globalne ocieplenie i zmian klimatycznych nie uznaje za większy problem. Dlatego tak naprawdę nie znajdziemy w jego programie postulatów z propozycjami realnych działań na rzecz środowiska. 

Poza wycofaniem się z porozumienia paryskiego Trump unieważnił również ustawy wprowadzone za czasów Obamy, dotyczące redukcji emisji i kar za nadmierną produkcję dwutlenku węgla.

Kontrowersyjna decyzja o wybudowaniu muru dzielącego USA z Meksykiem wzbudzała wątpliwości natury nie tylko politycznej. W wyniku budowy ucierpiała fauna i flora terenów, przez które przejechały buldożery, dewastując je i niszcząc. 

Jeszcze urzędującemu prezydentowi przyszło też zmagać się z jednym z największych pożarów okolic Kalifornii, gdzie spłonęło ponad milion hektarów lasów. Przeciwnicy polityczni zarzucają mu, że nie zajął się zapobieganiem skutków pożarów i próbą przywrócenia ekosystemu do równowagi.

Kandydat republikanów nie zamierza również wspierać „Zielonego Funduszu Klimatycznego”- międzynarodowego funduszu ONZ do walki ze zmianami klimatycznymi. Zapowiedział wycofanie się z projektu i cofnięcie składek.

Podsumowanie

Analizując lata, w których Donald Trump piastował urząd prezydencki i jego zapowiedzi na przyszłą reelekcję można stwierdzić, że walka ze zmianami klimatycznymi nie jest priorytetem kandydata republikanów. Znacznie szerszy i wieloaspektowy plan w zakresie ekologii i ochrony środowiska zaprezentował Joe Biden. Na te cele zapowiada dodatkowe środki, a zakres zaproponowanych działań wydaje się dalekosiężny i wieloaspektowy.